Hetman: Crunchtime także na kampusach

1
fot. The Associated Press

To była chyba jedna z najlepszych sobót, pomijając imieniny sąsiada, które były jakie były. Dobra rada folks – nie przychodźcie na takie eventy zbyt wcześnie. Powód? Jest sztywno, siedzi spora cześć rodziny, której nie znasz, a dzieciaki rzucają się ciastkami.

Mimo wszystko walczyłem krótko i zdążyłem na maraton z ligą akademicką. O 22:00 zacząłem meczem Syracuse z Louisville, który był swego rodzaju wykładnikiem defensywny na poziomie kosmicznym. Ale nie spodziewałem się co przyniesie druga część nocy…

Spotkałem się z kilkoma opiniami, że w NCAA nie ma zbyt wielu emocji, głównie jeśli chodzi o końcówki, bo przeważnie mecze kończą się blowoutami. Błąd kochani, jedna małpka cytrynówki dla mnie. Tutaj walczy się do końca i nie ma takiej opcji, że nie da się tego oglądać. Błąd kochani, druga małpa cytrynówki dla mnie. To już 400 gram, wypada chyba brać poniedziałek na żądanie. Dorzućmy trzecią małpkę, złapmy się za ręce i w polskim gimbusie zróbmy trip po kampusach.

Cztery mecze, kilka wielkich rzeczy w crunchtime, które sprawiły, że ta niedziela jest naprawdę dla mnie dość fajna. Pomijając obiad, który robię dla żony od rana. Przepraszam, pomarańczowa piłka wygrała…

BUTLER BUZZER – CZYLI KOLEJNY, JAKŻE SZALONY WIECZÓR DLA BRADA STEVENSA!

Pamiętacie Butler, prawda? Kopciuszek znikąd dwa razy z rzędu zagrał w Final Four (2010, 2011), a Brad Stevens został okrzyknięty najlepszym coachem młodego pokolenia i kimś, kto zmieni w najbliższym czasie standardy NCAA.

Bulldogs od tego sezonu grają w Konferencji Atlantic 10, gdzie wojuje sporo fajnych ekip, w tym VCU Rams z Shaka Smartem na czele. Jakby nie patrzeć, podobny team do Butler, z młodym i ambitnym coachem , świetną chemią w drużynie i sukcesem w postaci Final Four 2011.

Stevens i „Buzzers Butler” gościli wczoraj Przemka Karnowskiego z Gonzagą, a był to pierwszy College Game Day na ESPN, podczas którego ludzi zabawiał Dick Vitale, komentując starcie Zags z Butler. Stan Indiana, fantastyczna widownia, tradycja, koszykówka jest wszędzie. Stay thirsty my friends…

Jeszcze przed meczem jeden gość trafił rzut z połowy za 18 tysięcy dolarów, więc zapowiadał się gruby wieczór. Za Kevina Schwartza…

Seria dwóch Buldogów będzie zamrażać w najbliższych latach (mam przynajmniej taką nadzieję) fanów na całym świecie. Butler zagrali wczoraj bez swojego najlepszego strzelca Rotneia Clarke’a. Jego 16 punktów w każdym meczu Brad Stevens musiał jakoś zastąpić, mając w pamięci szalony buzzer-beater z turnieju na Maui.

Bulldogs od wielu sezonów są znani przede wszystkim z walki do końca, o czym przekonali się Indiana Hoosiers, kiedy Alex Barlow jeszcze w starym roku upsetował mocniejszego rywala z tego samego stanu podczas Crossroads Classic.

Wczoraj 36-letni Brad Stevens gościł w Hinkle Fieldhouse Gonzagę. Na parkiecie, który od 1928 roku nie był wymieniany, za to konserwowany i dopieszczany. To już kawał historii…

Bez Clarke’a ekipa Butler jak zwykle walczyła na obwodzie, wpadło 9 z 19 trójek, a szalony klimat tylko unosił graczy Stevensa ponad wszystkim. W odpowiedzi Sam Dower grał rzeźnię i miał 16 punktów do przerwy, zaliczając tym samym najlepszy mecz w sezonie. Skończył na 20 punktach, głównie dlatego, że w drugiej odsłonie to Kelly Olynyk i Elias Harris ciągnęli Gonzagę pod samą obręcz.

Przemek Karnowski dostał tylko 6 minut, oddał jeden rzut z gry, przy którym był podwojony w rogu, jeszcze na początku pierwszej połowy.

To był klawy mecz ze świetną końcówką. Było sporo dobrej obrony, dużo hustle plays w wykonaniu Andrew Smitha i Roosvelta Jonesa. Studenci huczeli, Dick Vitale łamał język. W pewnym momencie myślałem, że to Zags wyjadą ze stanu Indiana jako zwycięzcy, ale kolosalny i zarazem głupi błąd syna Johna Stocktona sprawił sensację na kampusie Bulldogs.

Ostatnie dwie minuty crunchtime były majstersztykiem dwójkowych zagrań Kevina Pangosa z Eliasem Harrisem. W odpowiedzi Brad Stevens kazał grać izolacje, kończone wjazdami na prawą stronę.

1. Pick-and-roll Pangosa z Harrisem:

W zasadzie opcja bliższa pick-and-pop, ponieważ Harris od razu się nie rolował. Po namyśle zagrał jeden-na-jeden z Andrew Smithem i minął go na koźle. Wykorzystał swój atletyzm, pociągnął do obręczy, gdzie schodzący do pomocy Khyle Marshall nie był w stanie go zatrzymać. Prosty set-play, plus dla Marka Few.

________________________

To tylko fragment tekstu. Aby uzyskać dostęp do całości, należy wykupić abonament. Kliknij w przycisk Kup teraz, jeśli chcesz kupić dostęp do SzóstyGracz.pl na miesiąc (cena: 15 zł).

Możesz też kupić w promocyjnej cenie 3-miesięczny albo roczny abonament.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł

0

KOMENTARZE

  1. Oglądałem z rana mecz Butler z Gonzaga, nie wierząc własnym oczom, że można przegrać tak wygrany mecz. Wprawdzie czas nie ten (RS), ale ten błąd Stocktona bedzie kiedyś tak samo modelowo przytaczany na odprawach porzedmeczpwych i meczowych jak czas wzity przez CWeba w czasach Michigan.
    Spotkanie z niesamowitą intensywnością nawet jak na standarty NCAA. Polecam.

    Lubię to: 0