Kandydaci do nagrody MIP

6
fot. The Associated Press

Nagroda dla zawodnika, który poczynił największy postęp bywa zwykle tym z posezonowych wyróżnień NBA, do którego pretenduje najliczniejsza grupa kandydatów. W zasadzie samo znalezienie się w tym gronie stanowi już wyróżnienie. Sprawia, że możesz liczyć na nowy wysoki kontrakt jak Ryan Anderson, że otrzymujesz mobilizację by pracować jeszcze ciężej i zostać najlepszym silnym skrzydłowym ligi jak Kevin Love. Czasem jednak powoduje, że osiadasz na laurach jak Bobby Simmons, albo w kolejnym sezonie zostajesz przehandlowany do Phoenix Suns. Jeżeli natomiast jesteś Rumunem, to nie będziesz też już pierwszym laureatem Rumunem.

Zasady przyznawania tej nagrody są tak różne, że nie będę tutaj wykładał tych, które sam uważam za najbardziej stosowne (ok, to akurat zobaczymy jeszcze). Można zostać MIP po transferze i wejściu w większe buty, można przecież jednak buty większe dostać w swoim klubie, można ją otrzymać – nagrodę tą – bez polepszania swojej produktywności per-minute, można dostać ją – i tego prawdopodobnie, wyłamałem się, życzymy – gdy w górę idzie produktywność, a za tym minuty. Czasem odwrotnie, nie czepiamy się, trenerzy czują to najczęściej lepiej niż my.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułHetman: Byle do czerwca – kto z numerem 1?
Następny artykułFlesz: Seryjni mordercy z Toronto

6 KOMENTARZE

  1. moje typy – Jrue Holiday, albo Paul George

    DeMar DeRozan – jakiś taki bezproduktywny ten rozwój. Patrząc z perspektywy Toronto. Bardzo cichy progres jak już coś (nie patrzę w zaawansowane czy też niezaawansowane statystyki – wypisuję swoję wrażenia, takie imho)

    Serge Ibaka – raczej nie „most improved” spośród wymienionych. Holiday i George jak żywi stali się liderami swoich zespołów i gwiazdami NBA. (All Star? Trochę za wcześnie wg mnie). Ibaka? Rozwija się zgodnie z planem. Ustabilizował rzut bo musiał to zrobić. Bez zaskoczeń wszedł w buty 3 opcji zespołu.

    Anderson Varejao – nie wiem czy to chodzi o rozówj, czy wysoką (cholernie wysoką) formę i sprzyjające okoliczności (vide cegłowanie Kawalerzystów). Raczej nie Improved Player, ale role player w wysokiej formie. Też nie uważam, żeby był All Starem. Zasłużył? Za statystyki pewnie tak, ale jakoś tego nie czuję. Choć w sumie…

    O.J. Mayo – zaczął chociaż częściowo spełniać pokładane w nim zawczasu oczekiwania. To nie jest improving. To jest living up to expectations. W takiej kategorii lider.

    Andray Blatche – a to cichy kandydat do najlepszego rezerwowego. Też nie tyle co się rozwinął a zaczął mądrze (sic!) wykorzystywać swój talent i umiejętności. A skille ma.. Ten behind the back i dwie pompki zakończone lay-upem. Palce lizać.

    Jason Kidd – to chyba w kategorii żartu. Gdyby teraz dostał MIP to tak jakby uznać, że jego poprzednie dokonania były niewsytarczające. A to przecież jeden z najlepszych PG w historii. Za samo poprawienie rzutu 3 punktowego nie ma nagród. Nie traktujmy tej propozycji serio ;)

    Kemba Walker – no może, może. Ale raczej nie. Staty ma fajne, ale nie żeby swoją postawą prowadził Catsów od zwycięstwa do zwycięstwa. Na razie nie dla niego takie nagrody. Jure i Paul jakoś świecą jaśniej.

    Larry Sanders – jeszcze więcej minut, jeszcze trochę rozwoju i mógłby być czarnym koniem. Mało kto patrzy w stronę Milawukee, więc zadanie ma nieziemsko trudne.

    Ogólnie to MIP jest chyba najsłabszą nagrodą

    Lubię to: 0
  2. Paul George w tym momencie to główny kandydat Indiana się rozkreca i powoli odnajduje w ataku. Wielu z graczy w/w rozwinęło swoje statsy ale nie idzie to w parze z rozwoje zespołu ( DeRozan,Kemba, Varejao, Sanders- nota bene fajnie poprawił się w ataku.) lub są tacy którzy już kiedyś grali na podobnym poziomie mieli obniżkę formy i teraz powrócili do dawnych osiągów (Mayo, Kidd, Blatche).

    Lubię to: 0
    • Też lekko mnie zastanowił jego brak, ale to po prostu typowa sytuacja gdzie po zmianie klubu gość wyskoczył … no ale jak napisałes, jeden taki został wymieniony w „ich” grupie.

      PS. natomiast jako prawdziwy Polak nie mogę zapomnieć o swojej kandydaturze:

      Marcin Gortat …. ;-)

      Ps2. może powinna być „nagroda” za największy regres?

      Lubię to: 0
  3. A Robin Lopez? To mój subiektywny kandydat, widząc go jakiś czas temu na tle Gortata wyglądał jak kompletny łamaga, a teraz rzuca średnio 8-10 fg w meczu na +50% skuteczności.

    Lubię to: 0