Podsumowanie dnia: Teague zatrzymał D-Willa

4
fot. NBA League Pass

Ricky Rubio wrócił do gry i tak jak w poprzednim sezonie, znowu zachwycał swoimi podaniami. Tymczasem w Nowym Jorku zachwycał człowiek w czarnej masce. Kyrie Irving rozegrał fantastyczny mecz zdobywając 10 punktów w ostatniej minucie, ale Knicks udało się to przetrwać. Clippers przedłużyli swoją serię zwycięstw, Warriors zakończyli swój najlepszy od wielu lat road trip, natomiast Bulls ponownie wygrali dzięki swojej świetnej defensywie. Chociaż najlepszą obronę grali wczoraj Grizzlies w drugiej połowie meczu w Utah.

ATLANTA 93, GOLDEN STATE 115

WARRIORS: to był ostatni mecz ich serii wyjazdowej i po przegranej w Orlando dzień wcześniej, nie zamierzali wracać do domu z dwoma kolejnymi porażkami na koncie. Rozegrali bardzo dobre spotkanie. W drugiej kwarcie uzyskali ponad 10 punktów przewagi i później już nie zeszli poniżej tego poziomu. Pewnie pokonali gospodarzy, kończąc wycieczkę po wschodnim wybrzeżu z bilansem 6-1. Stephen Curry zanotował 18 punktów, 11 asyst i 8 zbiórek, David Lee miał 20 punktów i 11 zbiórek, a po 19 punktów zdobyli Harrison Barnes i Carl Landry.

HAWKS: trener Larry Drew powiedział, że to był najgorszy mecz jego drużyny pod względem energii. Zupełnie jej nie mieli. To Warriors grali back-2-back, a Hawks mieli dzień przerwy, ale wyglądali na dużo bardziej zmęczonych. Josh Smith spudłował aż 11 z 12 rzutów i miał tylko 3 punkty, a cała drużyna zanotowała skuteczność z gry na poziomie 37%.

RANDOM FACT: Warriors zakończyli road trip 6-1 i jest to ich pierwsza wygrana seria wyjazdowa trwająca co najmniej 6 meczów od sezonu 1970/71, kiedy zanotowali 4 wygrane w 7 spotkaniach.

RANDOM STAT: Lee już po raz 7. z rzędu zanotował statystyki na poziomie 20-10. Jest to najdłuższa taka seria w lidze od początku zeszłego sezonu, kiedy Kevin Love miał 8 meczów 20-10 z rzędu.

CHARLOTTE 98, ORLANDO 107

MAGIC: jeszcze na 4 minuty przed końcem przegrywali jednym punktem, ale od tego momentu zanotowali świetny finisz. Przez ostatnie 4 minuty trafili wszystkie swoje 5 rzutów z gry i zakończyli mecz serią 15-5. W całym spotkaniu mieli skuteczność 54.4% i wygrali po raz 3 w ostatnich 4 meczach. Glen Davis i Arron Afflalo zdobyli 20 punktów, a Nikola Vucevic miał 13 punktów i 13 zbiórek.

BOBCATS: przez ostatnie 4 minuty mieli tylko 2 celne rzuty z 9 oddanych i zanotowali już 11 porażkę z rzędu. Nie pomógł powrót do pierwszej piątki Geralda Hendersona, ani rekord kariery Kemby Walkera – 32 punkty (55% z gry). Walker przez pierwsze 8 minut czwartej kwarty zdobył 9 punktów, ale później trafił tylko jeden z 4 rzutów.

________________________

To tylko fragment tekstu. Aby uzyskać dostęp do całości, należy wykupić abonament. Kliknij w przycisk Kup teraz, jeśli chcesz kupić dostęp do SzóstyGracz.pl na miesiąc (cena: 15 zł).

Możesz też kupić w promocyjnej cenie 3-miesięczny albo roczny abonament.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł

0

KOMENTARZE

  1. Wiadomo może co jest z Mikiem Millerem? Wczoraj podczas meczsu musiał opuścić drużyne i udał się do szatni. Oby to nie było nic poważnego, wystarczy biedakowi kontuzji w jego karierze.

    Lubię to: 0
  2. Alternatywne podsumowanie dnia:

    Curry to nie all-star jak LeBron, który to nie dostaje technicznego za popisy na obręczy po wsadzie.

    Dom spokojnej starości pod wezwaniem NYK nadal święci szczęśliwe triumfy w okresie przedświątecznym, dostając gifty pod choinkę jak nie od sędziów (BKN) to od przeciwników (Varejao).

    Weteranom wietnamskim z Miami chce się grać jedynie w trybie sparingowo-allstarowym przed własną publicznością przeciw mniej wymagającym przeciwnikom. Kazali im pozować do nowych posterów – taka okazja jak Wizards szybko się nie powtórzy.

    Daleka od hollywodzkiego blichtru maszyna z Indiany dokonała przeróbki Tłoków na zimnowalcowane.

    Nieciekawe czasy nastały dla kibiców z United Center – muszą się przyzwyczajać do typowo rzemieślniczej gry zespołowej bez ani jednej normalnej gwiazdy.

    TWolves – o tej ekipie będzie jeszcze głośno. Prawdziwy walec w dogrywce pogonił Kucyki z Dallas. Minnesota to czarny koń/wilk (niepotrzebne skreślić) tego sezonu.

    Parker pokazał Rondo kto jest lepszym rozgrywającym nie tylko w stanie Teksas.

    CP3-ippers muszą chuchać i dmuchać na swojego lidera, bo jedna jego kontuzja w niewłaściwym czasie = przekreślenie szans na sukces rozpędzonej ekipie z Lob City, która właśnie rozjechała Koziołki na swojej drodze.

    Jazzmeni nie odrobili lekcji i w przeciwieństwie do graczy z Denver dali się wciągnąć w atak pozycyjny Niedźwiadków. Zach Randolph i Mark Gasol jeszcze wczoraj mieli kolkę od tej bieganiny, ale dziś już mogli spokojnie post(-up)ać sobie na połowie przeciwnika :))

    Lubię to: 0