Statement win Golden State w Miami

5
fot. Chris Szagola / newspix.pl

Golden State Warriors z bilansem 15-7 bez Andrew Boguta są obok New York Knicks prawdopodobnie największą niespodzianką na plus w tym sezonie. W środę pokonali Miami Heat 97:95 imponującym spokojem i konsekwencją w ostatniej akcji. Jest to tym bardziej godne podziwu, jeśli wziąć pod uwagę, że na parkiecie byli debiutant i drugoroczniak, a grali przeciwko obronie, która w tym sezonie jest so-so, ale w samych czwartych kwartach pozwala na tylko 97 punktów na sto posiadań.

Ray Allen i Shane Battier, przy remisie 95:95 nie trafili czystych trójek z rogów w ostatniej minucie. To otworzyło szansę dla Warriors na wygranie dziewiątego z dziesięciu ostatnich spotkań.

Jarrett Jack, który był en fuego w drugiej połowie (20 pkt), kryty był właśnie z tego powodu przez LeBrona Jamesa i kozłował piłkę dziesięć metrów na wprost kosza. W tym czasie Stephen Curry i Klay Thompson grali akcję, która jest standardowym zagraniem w playbooku Marka Jacksona. Widzicie – może nie być i pewnie nie ma w lidze lepszego duetu catch-and-shooterów na obwodzie niż Curry/Thompson, a David Lee jest jednym z lepiej rzucających z półdystansu silnych skrzydłowych. To sprawiło, że Warriors wymusili presję, która pozwoliła urwać się Draymondowi Greenowi i skończyć layup po znakomitym podaniu (robił to z Jamesem przed twarzą) pod kosz od Jacka.

________________________

To tylko fragment tekstu. Aby uzyskać dostęp do całości, należy wykupić abonament. Kliknij w przycisk Kup teraz, jeśli chcesz kupić dostęp do SzóstyGracz.pl na miesiąc (cena: 15 zł).

Możesz też kupić w promocyjnej cenie 3-miesięczny albo roczny abonament.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni15 zł

0

KOMENTARZE

  1. Im zdrowiej Curry wygląda i lepiej gra tym więcej osób pisze, że zaraz się połamie. Dwa pierwsze sezony Stephen zagrał prawie bez kontuzji, później ciągłe próby powrotu z niedoleczoną kontuzją co się skończyło tak jak musiało się skończyć. Oczywiście to jest sport a Curry nie jest takim cyborgiem jak Westbrook jednak jakimś inwalidą też nie jest.

    Lubię to: 0