Środkowi, panom już dziękujemy

11
fot. Jonathan Bachman / Newspix.pl

NBA się zmienia i zmierza w nowym kierunku. Giganci mierzący 7 stóp nie dominują już pod koszami będąc głównym punktem ofensywny. Środkowi to gatunek wymierający. Idziemy w stronę smallball. Od kilku lat widać tą tendencję, ale dopiero gdy Heat zdobyli tytuł grając bez centra, z LeBronem na czwórce, można powiedzieć, że oficjalnie rozpoczął się nowy rozdział w historii NBA. Rozdział point-power forwardów, niskich piątek, silnych skrzydłowych rzucających za trzy, gdzie przepychający się pod koszem środkowi są właściwie zbędni.

Zmiany są efektem pojawienia się takiego wybryku natury jak LeBron James (teraz też Royce White), który może grać jako trójka, czwórka, a przy okazji pełnić rolę playmakera. Ale też problemem jest deficyt wartościowych wysokich graczy. Trenerzy musieli sobie z tym jakoś poradzić. Brakowało środkowych, dlatego zaczęli grać bez nich i okazuje się, że to też może być dobry pomysł na stworzenie mistrzowskiej drużyny. Czasy, w których liczyły się przede wszystkim zespoły mające Hakeema Olajuwona, Davida Robinsona czy Patricka Ewinga, to już prehistoria. Jeszcze w latach 90-tych center był kimś, ale też było sporo centrów, którzy potrafili dominować pod koszami. Teraz można ich policzyć na palcach jednej ręki i to jeszcze nie wykorzystując wszystkich placów.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułLeBron otrzymał faul techniczny za nic
Następny artykułCoach Krzyzewski nadal trenuje w NBA

11 KOMENTARZE

  1. Dallas dwa lata temu tez zdobylo mistrzostwo bez dobrego srodkowego Zdobyli go za to z wielkim PFem Dirkiem. Zreszta schylek klasycznych centrow jak dla mnie siega duzo dalej w przeszlosc. Juz w czasach „poznego Shaqa” skarzyl sie ze nie ma z kim tak naprawde walczyc, bo wszyscy wielcy odeszli na emeryture, a mlodych utalnetowanych centrow bylo jak kot naplakal.
    Osobiscie uwazam, ze to wina/zasluga MJa. Okazalo sie ze zeby byc najlepszym wcale nie trzeba miec grubo ponad 200cm wzrostu. Dzieki temu nagle drafty byly zalewane niskimi utalentowanymi graczami, a centrom bylo coraz trudniej sie przebic.

    Lubię to: 0
  2. Ok, a w takim razie jak to jest z pozycjami PG i SG (bo przyznam się nie pamiętam jak to było z wyborami w zeszłym sezonie) – był tam podział na pozycje czy wybierany był Backcourt? Bo idąc tym tokiem rozumowania powinno tak być.

    BTW. polskie znaki działają ok (prawy ALT+znak)

    Lubię to: 0
  3. Zupelnie sie nie zgadzam co do Dallas. i ich centra. Wlasnie mistrzostwo Dallas pokzaalo jak wazny jest center. Chandler moze nie jest bestia w ataku, ale swietnie broni i dobrze gra po pickach. Ile to znaczy mozna sie bylo przekonac po jego odejsciu. Nowitzki jest swietny, ale to Tyson zrobil roznice. Mozna teraz pisac o „zmierzchu centrow” bo Lebron nie musial sie w finale przepychac z dobrym srodkowym (Perk to drewno, ktore niezle broni picki).
    Zreszta odnoszac sie do Chandlera i jego nie grania w ataku, to spojrzcie na Russela, on tez nie byl kluczowym graczem w ataku, ale ma 11 tytulow.
    Jest jeszcze jedna rzecz. zmienili sie rozgrywajacy. nie ma wielu graczy first pass, a center zyje z podan. Widac to na przykladzie Gortata.

    Lubię to: 0
  4. Lanfaust: czy Ty wlaśnie porównałeś Chandlera do Billa Russella?? Może nie był kluczowy w ataku, ale mimo wszystko był potęgą pod jedna i druga deską (22 ppg w karierze).
    Zresztą ja nie mówię że Chandler jest złym zawodnikiem, tylko że to nie jest klasyczny center. Chandler żyje dla obrony i tyle. A co do rozgrywających to on akurat miał od kogo dostawać dobre podania.

    Lubię to: 0
  5. zeszliśmy z wątku na temat Chandlera, ale dobrze. Na jego przykładzie i Dallas można powiedzieć, że „zmierzch centrów” jest bajką. Nie zgadzam się, ze „klasyczny center” musi być tak samo dobry w obronie jak w ataku. Od zawsze głównym zadaniem centra była obrona. Mutombo, Eaton, Laimbeer to byli gracze, którzy nie byli podstawowymi opcjami ofensywnymi , ale byli to jak najbardziej „klasyczni centrowe”. Pozycja centra na boisku, wymusza, że musi to być dobry obrońca. To od centra w znacznej mierze zależy obrona zespołu, bo on nie tylko broni swojego zawodnika, ale przede wszystkim broni penetracje podkoszowe. Jego rola w obronie jest kluczowa.
    Spójrz jak Boston zaczął nagle grać po przestawieniu Garnetta na pozycję centra. KG jest wysoki, świetnie broni, a zajmując pozycję centra na boisku ograniczał możliwości grania wewnętrznego przez Miami w drodze po tytuł.
    Zawsze podstawowym zadaniem centra było bronienie własnego kosza i wykorzystywanie warunków fizycznych w ataku. To dlatego w najmocniejszym drafcie od lat niekwestionowanym nr 1 jest facet, który może grać na pozycji centra, jest średnim zawodnikiem ofensywnym, ale fantastycznym obrońcą.
    to obrona u centra jest i była najważniejsza. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wymieniłby Mutombo na Brooka Lopeza.

    Small ball jest widowiskowe, efektowne i skuteczne, ale nie przeciwko druzynom posiadającym dobrze broniącego środkowego, który potrafi takze zagrać na atakowanej tablicy
    BTW. Chandler ma True Shooting Pct 0.708, a Effective Field Goal Pct 0.679. Jeśli dodać do tego 3,4 ofensywnych zbiórek, i rozgrywajacego potrafiącego grać picki to jest to facet, przeciwko któremu nie można grać small ball

    Lubię to: 0
  6. Dorzucę swoje 3 grosze :) Fakt faktem dobry środkowy to skarb i dlatego są tak pożądani w draftach a potem słono przepłacani (hibbert) ale własnie w tym problem ze jest coraz mniej świetnych centrów i poniekąd dlatego wchodzimy w erę small-ballu. Krawiec szyje jak mu materiału starcza ( czy coś takiego :P ) i dlatego coraz częściej na pozycji centra widujemy graczy takich jak KG (świetny ruch swoja droga) czy Bosh. Wspomnieliście ze Perkins to drewno i nie sposób się z tym nie zgodzić i dlatego na 99% w ciągu dwóch sezonów startującym centrem OKC będzie Ibaka.

    Lubię to: 0