
Między Rondem a Palmą (236): Psie dni sezonu
W dzisiejszej po przerwie.
Łzy, wzruszenie, łamiący się głos, jak spotkanie rodziny na koniec jakiegoś filmu katastroficznego w którym świat został zaatakowany przez wielkie żelki. We are back. Gramy u siebie.
Zaczynamy od Final Four i smucimy się, że Gonzaga poza grą. Wracamy do Przemka pod koniec i zadajemy kilka trudnych pytań – dochodząc do wniosku, że koniec pierwszej rundy drafu to może być kolejny finał NBA z udziałem Polaka.
Niestety NBA ciągle trwa i oddychamy już rękawami bo nie wydarzy się już nic. Dochodzimy do wniosku, że tak źle na Zachodzie nie było już dawno. Na Wschodzie jest tak od zawsze, że nie potrafimy przypomnieć sobie czegoś innego. Szukamy powiewu PO. Ale serio?
Jeżeli grasz na jedynce i jesteś biały to prawdopodobnie będziesz trenerem NBA. Cris Szubarga właśnie w siebie uwierzył.
Chwila o tym co znowu dziś .
Analizujemy wielki wzwód na pływalni. Mongoł Power!
Wspominamy karierę Jamochłona – człowieka, który nie bał się powiedzieć – Lebron James needs a power forward who can create his own shot — a role Shaquille O’Neal likely will not fill, but a role I can fill”. Ukradł show Dańcowi.
Dziś DOWNLOAD TUTAJ.
Ściąganie Palmy niech umili bardzo znana piosenka bardzo nieznanego autora:
Dyskusja 6G
Komentarze 0
Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.
Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.