
Rzutówka: Dylan starter?
Wraz z otwarciem obozów treningowych w GQ pojawił się artykuł poświęcony dwójce młodych guardów San Antonio Spurs. W jednym fragmencie przytoczona jest ich rozmowa, podczas której Dylan Harper zapowiada, że zdobędzie nagrodę dla Szóstego Gracza, na co Stephon Castle odpowiada, że nie będzie on szóstym graczem. Zaraz Dylan przywołuje polityczną poprawną odpowiedź, że zrobi wszystko, czego drużyna potrzebuje, a potem żartując-nie-żartując stwierdza, że nie – nie będzie wchodził z ławki.
Jako rookie tylko sześć razy wystąpił w roli startera, łącznie z playoffami. Ale w playoffach grał fantastycznie, prezentując wyjątkową dojrzałość i efektowność, zwłaszcza jak na tak młodego zawodnika debiutującego dopiero w tym najważniejszym momencie sezonu. W finałowej serii był drugim strzelcem drużyny i powszechne jest już przekonanie, że jest drugim największym talentem w San Antonio. Ale czy już w drugim sezonie znajdzie się dla niego miejsce w pierwszej piątce?
To obecnie największa historia w San Antonio – jak trener ustawi wyjściowy skład i w jaki sposób znajdzie większą rolę dla Harpera. Bo też trudno wyobrazić sobie posadzenie na ławce De’Aarona Foxa. Miał fatalne finały, ale wcześniej był All-Starem, to sprawdzony gwiazdor i także najlepiej opłacany zawodnik Spurs.
Pierwszy mecz preseason Harper rozpoczął w pierwszej piątce i od razu przypomniał, jak znakomitym jest graczem – 16 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty bez straty, 71% z gry, w tym trzy celne trójki. Oczywiście to tylko preseason, ale szybko przypomniał, jak trudny dylemat ma Mitch Johnson. Dlatego też trener chce sprawdzić w preseason ustawienie z trójką guardów w wyjściowej piątce. Zapowiedział to przed tym pierwszym meczem. Harper miał zastąpić Juliana Chamagnie, ale ostatecznie obolały Fox nie zagrał, więc nie zobaczyliśmy tego lineupu.
Johnson na razie nie deklaruje, że to będzie nowa pierwsza piątka Spurs. Najpierw chce ją zobaczyć w akcji. Przypomnijmy, że przez cały poprzedni sezon (łącznie z playoffami), Fox, Castle i Harper spędzili na parkiecie wspólnie tylko 69 minut. I byli w tym czasie mocno minusowi. Ten tercet zapewnia mnóstwo playmakingu, ale są obawy o brak wzrostu i niedostatek shootingu. Dylan musiałby regularnie trafiać pullupy zza łuku, jak robił to na otwarcie preseason.
Ale przypomnijmy jeszcze, że z powodu kontuzji łydki cały preseason opuści Tobias Harris, czyli największy wakacyjny zakup Spurs. To zawodnik, który ma załatać dziurę na pozycji silnego skrzydłowego. Zapewnić więcej wzrostu i fizyczności na skrzydłach, czego tak brakowało im w starciu z Knicks. Dlatego wydawało się niemal oczywiste, że to on zastąpi Chamagnie w piątce (można też wspomnieć, że przez ostatnie dziewięć lat Tobias zawsze był starterem). To kolejny element układanki, który trzeba będzie odpowiednio dopasować. Jeśli trener postawi na tercet guardów, będzie wprowadzał Harrisa z ławki, czy zastąpi on Devina Vassella?
1) New York Knicks w oficjalnym oświadczeniu poinformowali, że wstrzymują rozmowy o przedłużeniach ze swoimi zawodnikami. Bobby Marks z ESPN sugeruje, że ostatnie komentarze Karla Townsa, który otwarcie mówił o swojej frustracji z braku nowej umowy (bo jest gotowy wziąć mniej pieniędzy, ale też chce poczuć się doceniony – w końcu zostali mistrzami), zirytowały Jamesa Dolana i stąd ta decyzja.
Kończą na razie rozmowy, żeby uniknąć niepotrzebnego zamieszania i pozwolić drużynie skupić się na przygotowaniach do sezonu. Ale brak przedłużeń oznacza, że nie ustaną spekulacje wokół przyszłości drużyny. Knicks mogli skutecznie zamknąć ten temat tylko w jeden sposób – uzgadniając umowy z Townsem i Joshem Hartem. Według źródeł Marksa na stole był scenariusz kontraktów (obaj są reprezentowani przez tę samą agencję CAA), które pozwoliłyby Knicks pozostać poniżej drugiego apronu w sezonie 2027/28. A jak świetnie wiemy, Dolan nie zamierza przekraczać tej linii. Mimo to, nie udało się porozumieć. I teraz rezygnują z szansy wykorzystania tych ostatnich dni przed startem sezonu, żeby spróbować domknąć negocjacje.
Po ponad 50 latach Knicks zdobyli mistrzostwo, ale coraz bardziej wygląda na to, że ten mistrzowski skład długo nie utrzyma się w Nowym Jorku. Zdobyli tytuł, mimo że ich właścicielem jest James Dolan, ale ale przez niego mistrzowski skład może szybko się rozpaść. Przez chwilę można było o tym zapomnieć, ale to nadal klub Dolana. A Dolan się nie zmienia. Jeszcze przed paradą popsuł atmosferę, ogłaszając, że Knicks nie mogą wejść w drugi apron. Ma łatwą wymówkę, żeby nie ponosić większych kosztów. Choć mistrzostwo to idealny argument, żeby zapłacić więcej i przez chwilę przyjąć na siebie konsekwencje drugiego apronu.
2) Vincent Goodwill z ESPN pisze, że Jalen Duren podczas tych trudnych i długich negocjacji nowego kontraktu usłyszał od Detroit Pistons między innymi, że był „czwartym najlepszym zawodnikiem zespołu”, co było jednym z powodów jego frustracji. Nie wiemy jednak, w jakim kontekście zostały te słowa wypowiedziane. Bo jeśli była to część rozmowy o playoffach – wtedy nie był nawet czwartym najlepszym graczem.
Duren ma teraz mnóstwo do udowodnienia i to też otwarcie przyznał na konferencji prasowej. Mówił na niej wszystko, co trzeba. Przekonywał, że spojrzał w lustro, jest świadomy swoich słabości i te wszystkie frustracje przekuje w jeszcze większą motywację do pracy. Oczywiście zapewniał też, że te negocjacje nie wpłyną na jego relacje z klubem. Wkrótce się przekonamy.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na ciekawą konstrukcję tego kontraktu, bo w najbliższym sezonie zarobi $40mln, po czym w kolejnym roku jego pensja spadnie do niespełna $37mln i potem będzie już systematycznie rosła. W efekcie, od przyszłego sezonu Duren będzie zajmował około 21% salary cap. Podobnie jak Alperen Sengun w Houston, a w czasie offseason często wskazywało się ten kontrakt jako dobry punkt odniesienia dla Pistons. Tym sposobem, w 2027/28, gdy wejdzie też w życie nowa umowa Ausara Thompsona, zarobki trójki najlepszych graczy w Detroit będą stanowić około 66% salary cap, co zapewni potrzebne pole manewru do dalszych roszad kadrowych.
3) LeBron James bardzo dobrze zaprezentował się w swoim pierwszym występie w barwach Sixers, przede wszystkim kreując kolegów i ta nowa pierwsza piątka z każdą kolejną minutą meczu wyglądała coraz lepiej. Wyjątkowo dobrze fizycznie wygląda też Joel Embiid. Nie miał dobrego występu, zgubił mnóstwo piłek, ale poruszał się po parkiecie o wiele lepiej niż w zeszłym sezonie. Dawno już nie widzieliśmy go tak mobilnego.
Początek obiecujący, ale to tylko preseason. Pytanie brzmi, jak długo Joel utrzyma się przy zdrowiu i jak bardzo będzie trzeba oszczędzać Jamesa, który nie tylko ma problemy z plecami, lecz także z przewlekłym zapaleniem stawów w lewej stopie. Od tego zależy, jak często w sezonie zasadniczym będziemy mieli okazję oglądać tę pierwszą piątkę Sixers w komplecie. Trudno liczyć na wiele takich występów, dlatego trzeba korzystać z każdej okazji i skoro teraz grają razem, to są właśnie te mecze preseason, które warto oglądać.
4) Najciekawsze jest oczywiście to, jak Philadelphia 76ers będą spisywali się na boisku, ale stali się jedną z największych obecnie atrakcji ligi, więc mnóstwo jest także tematów okołoboiskowych. Zatrzymajmy się na chwilę przy jednym z nich – LeBron James latający helikopterem do Filadelfii.
Nie udało mu się zrealizować planu regularnych występów w MSG na koniec kariery, ale wybierając Sixers, przeniósł się wystarczająco blisko Nowego Jorku, żeby móc tam zamieszkać. Podróż samochodem do Filadelfii trwa od półtorej do dwóch godzin, za to helikopterem tylko około 30 minut. LeBron więc lata do pracy, korzystając z lądowiska na dachu biurowca Sixers znajdującego się tuż przy ich obiekcie treningowym. Co jednak istotne – Sixers za to nie płacą. Nie mogą. To byłyby dodatkowe korzyści, których nie mogą dopisać do jego minimalnego kontraktu. Nieco o tym, jak działają takie nielegalne korzyści polegające na opłacaniu kosztów zawodnika, mogliśmy się przekonać przy okazji afery Kawhia Leonarda.
Ale sam LeBron także nie płaci za ten transport. Lata na koszt Fanatics, firmy, z którą ma umowę sponsorską, uwzględniającą również zapis o możliwości korzystania z „korporacyjnego lotnictwa”. Warto jeszcze wspomnieć, że właścicielem Fanatics jest Michael Rubin – do niedawna mniejszościowy właściciel Sixers. Są więc tu mocne powiązania z klubem, ale nie ma podejrzeń o obchodzenie salary cap, bo LeBron już od stycznia 2024 roku związany jest z Fanatics. Nie była to transakcja związana z jego przejściem do Philly.
5) Jeremy Sochan zaliczył swój (jeszcze nieoficjalny) debiut w nowych barwach, ale musiał czekać do czwartej kwarty pierwszego meczu preseason. Sidy Cissoko był już częścią rotacji w zeszłym sezonie i to on grał w pierwszej połowie. Sochan musi dopiero zapracować na swoje miejsce w Blazers, a ten pierwszy występ był na pewno krokiem w dobrą stronę. W dziewięć minut zdobył 10 punktów, trafił aż dwie trójki i był +12. Poza tym nic nie zapisał w box socre, ale miał też dwa bardzo dobre podania, które powinny być asystami, jednak koledzy ich nie wykorzystali.
Dyskusja 6G
Komentarze 0
Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.
Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.