
Rzutówka: Kiedy Joel rekrutował LeBrona
Na tydzień przed draftem 20-letni środkowy z Kamerunu pojawił się na obiekcie treningowym Cleveland Cavaliers i świetnie zaprezentował się podczas workoutu. Zrobił duże wrażenie na przedstawicielach klubu, którzy wkrótce mieli zdecydować, kogo wybrać z pierwszym numerem.
Andrew Wiggins, Jabari Parker czy właśnie Joel Embiid? W 2014 konsensus był tylko co do tego, że ta trójka jest najlepsza. O kolejności trwały gorące dyskusje. Pod koniec sezonu akademickiego „nowy Hakeem” był już coraz częściej ustawiany jako największy talent tej klasy, ale potem jego notowania nieco spadły przez kontuzję pleców. Na miesiąc przed draftem jednak ponownie przypomniał o swoich ogromnych możliwościach podczas organizowanego przez jego agencję workoutu z udziałem także innych zawodników szykujących się do naboru.
Sebastian Hetman relacjonował:
Workout w Santa Monica w wykonaniu Joela Embiida sprawił, że skauci i włodarze (na czele z dziennikarzami) zaczęli walić pod siebie ze szczęścia, zaś sam Jo-Jo wyglądał na zdrowego, a także pokazał rewelacyjny soft-touch przy rzucie z półdyszki. Imponował na piwotach, był agresywny i kończył w zasadzie wszystko z góry.
Coraz bardziej wyglądało na to, że to właśnie Embiid zostanie wybrany z jedynką draftu. Wizyta w Cleveland miała to tylko potwierdzić. I pewnie tak by się stało, gdyby nie wyniki badań, które przeszedł w trakcie swojej wizyty u Cavaliers. Zaraz po jego workoucie gruchnęła wiadomość o wykrytej kontuzji, której miał doznać wcześniej: „Joel Embiid doznał stresowego złamania kości łódkowatej w prawej stopie. Ma przejść operację.”
Jego niesamowity potencjał był niezaprzeczalny, ale wcześniejsze problemy z plecami i do tego poważny uraz stopy to była wielka lampka ostrzegawcza. Kolejny 7-footer, który może posypać się z powodu problemów zdrowotnych. Kilka lat wcześniej pęknięcie kości łódkowatej zakończyło karierę Yao Minga, a Greg Oden dopiero co zaliczył nieudany powrót do gry po latach leczenia.
Dlatego Embiid nie został wybrany przez Cavaliers. Ryzyko było zbyt duże. Tym bardziej że mogli wziąć innego młodego zawodnika z gwiazdorskim potencjałem. Postawili na Andrew Wigginsa, nazywanego wówczas „kanadyjskim Jordanem”. W przypadku notowań Joela były obawy, że strach o zdrowie może spowodować jego znaczący spadek w drafcie, ale ostatecznie nie wypadł poza pierwszą trójkę. Wziął go Sam Hinkie, który rok wcześniej rozpoczął Proces w Filadelfii. Nie spieszył się z przebudową, dlatego był gotowy podjąć ryzyko. Szukał perełek i nie miał też problemu z tym, że Embiid opuści większość debiutanckiego sezonu, bo przecież trzeba było zbierać porażki do kolejnej loterii.
Gdyby nie tamta kontuzja, Embiid najprawdopodobniej trafiłby do Cleveland, gdzie kilkanaście dni później wrócił LeBron James. Już wtedy mogli znaleźć się razem w zespole. To ciekawy scenariusz do pogdybania sobie, jak to mogłoby się wtedy potoczyć. Jak świetnie pamiętamy, LeGM nie był zachwycony Wigginsem i zaraz po dołączeniu do drużyny przeforsował transfer po Kevina Love’a. Zdrowego Joela raczej nie chciałby się pozbywać. Nie powinien. Jego możliwości już w tamtym momencie były niezwykle ekscytujące. Był uważany za gracza, który przywróci czasy świetności (umierającej wówczas) pozycji środkowego.
Ale zaraz po drafcie nie było jeszcze wiadomo, jak rozstrzygnie się ta największa historia wakacji, czyli kolejna Decyzja. Mało kto przypuszczał, że LeBron wróci do miejsca, w którym cztery lata wcześniej stał się największym wrogiem publicznym. Cała NBA marzyła o ściągnięciu do siebie czterokrotnego MVP i ta atmosfera udzieliła się również Joelowi.
Na parkietach NBA zobaczyliśmy go dopiero dwa lata później, szybko jednak dał się poznać jako zabawny gość, który stał się gwiazdą Twittera (nie X-a, wtedy jeszcze Twittera). Sixers oczywiście nie byli w tym najważniejszym wyścigu wolnej agentury (Sam Hinkie zachowywał się, jakby w ogóle nie wiedział, co to wolna agentura i że można wydawać pieniądze na graczy), ale młody Joel Hans dobrze się bawił w rekrutowanie, starając się przekonać LeBrona do dołączenia do niego w Filadelfii.
1 lipca
@KingJames hej stary, mam nadzieję, że masz dobry dzień…… Chcesz do nas dołączyć w Philly?? Pozdro
2 lipca
Miłego dnia wszystkim. Uważajcie na siebie!!! Mam nadzieję, że da mi znać, co myśli o przyjściu do nas.
3 lipca
Minął już dzień… wciąż czekam, aż @KingJames mi odpowie. (OPÓŹNIENIE TRANSMISJI, CHŁOPAKI) – jak możecie mi to robić? @espn
Been a day.. still waiting for @KingJames to answer me like (TAPE DELAY GUYS) how can you do that to me? @espn pic.twitter.com/LkeGQLrszQ
— Joel Embiid (@JoelEmbiid) July 3, 2014
(przypomnijmy, że w czasie draftu pojawił się viralowy moment, który obiegł internet, gdy zaraz po ogłoszeniu trzeciego numeru kamery ESPN pokazały Embidda siedzącego na kanapie z rodziną – po operacji nie mógł przyjechać do Nowego Jorku. Bez reakcji. Wyglądało, jakby nie był zadowolony, że trafił do Sixers. Ale transmisja, którą oglądał była nieco opóźniona, dlatego dopiero po chwili zobaczyliśmy rzeczywistą reakcję Joela na słowa Adama Silvera.)
4 lipca
Mam nadzieję, że nie dostanę kary za te tweety o LeBronie. Czy rekrutowanie przez Twittera jest legalne, @NBA?
Jeśli chcecie się pośmiać, po prostu wyobraźcie sobie, jak mówię do Brona to wszystko, co napisałem — ci, którzy znają mój sposób mówienia (i mój akcent 😓😤), będą wiedzieć, o co chodzi.
Dzień 3: nadal żadnej odpowiedzi…………
5 lipca
I tak po prostu, rekrutacja dobiegła końca.
Pewnie napisał mi DM-a, ale nie czytam prywatnych wiadomości, więc po prostu go zablokuję.
He probably DM'd me but I dont read my DMs so I'm gonna go ahead and block him pic.twitter.com/PunjHSiQRI
— Joel Embiid (@JoelEmbiid) July 4, 2014
Jakie jest konto na Twitterze pana Richa Paula? To chyba jego agent. Kto je znajdzie, dostanie ode mnie przytulasa. Muszę z nim pogadać (nie wiem, czy „holla at him” to w ogóle angielski). 😅
Nie czekał na decyzję Jamesa, która została ogłoszona dopiero 11 lipca.
Z perspektywy czasu to może nie wygląda to super zabawnie, ale swoimi tweetami Embiid zapewnił nam wtedy dobrą, dodatkową rozrywkę. Pamiętajmy, że to był 2014 rok. Inaczej wtedy wyglądały social media, nie było TikToka i wszechobecnych filmików, rządziły krótkie wiadomości tekstowe. Tweety. Joel był w tym świetny, natychmiast zyskując dużą popularność w dopiero poznającym go świecie NBA. Bo też rekrutowanie LeBrona było tylko małym wycinkiem jego twitterowej aktywności.
Nawet zaraz po operacji był już w sieci:
Can't even get up for someone who KILLED A LION. I wasn't even asleep while they were doing the surgery #WAFA #NBA pic.twitter.com/Nmu1AwccyX
— Joel Embiid (@JoelEmbiid) June 20, 2014
Embiid zwrócił na siebie uwagę, wyrastając na gwiazdę NBA Twittera, ale nie tylko, że nie przekonał Jamesa, nie doczekał się żadnej odpowiedzi czy choćby reakcji z jego strony.
Cztery lata później, gdy LeBron ponownie szykował się do wejścia na rynek, a Sixers byli już playoffową drużyną z obiecującym młodym trzonem, Embiid podjął kolejną próbę rekrutowania Jamesa. Choć tym razem był znacznie mniej nachalny. W czerwcu 2018 wysłał jednego tweeta:
Zaufaj procesowi!!!! Znajdź nową perspektywę, @KingJames.
Znowu bez odpowiedzi.
W 2026 James wreszcie zaufał procesowi.
To był długi, trwający w sumie 12 lat proces, ale Joel w końcu dopiął swego. Pomógł ściągnąć LeBrona do Filadelfii.
W te wakacje również był bardzo aktywny, przekonując go do Sixers, ale tym razem dowiadywaliśmy się o tym z doniesień dziennikarzy, ponieważ nie robił już tego publicznie w mediach społecznościowych. Dawno już przestał być królem Twittera. Teraz miał bezpośredni numer do LeBrona, mógł z nim porozmawiać i zapewnić, że zrobi wszystko co w jego mocy, żeby utrzymać się w grze.

To mój uśmiech… nic na to nie poradzę

Kiedy nowy film na 6gtv, pls?
Proponuję temat: top 5 przegranych finalistów po 2000r.
W przyszłym tygodniu nagramy.
Dzięki za propozycję