
Rzutówka: Twardych dowodów (raczej) brak, ale poszlak jest mnóstwo. NBA próbuje dogadać ugodę z Clippers?
Tydzień temu ESPN podało, że nie znaleziono dowodów na to, że Steve Ballmer za pośrednictwem sponsorów LA Clippers przekazywał dodatkowe pieniądze Kawhiowi Leonardowi, omijając w ten sposób ograniczenia salary cap. Przez chwilę wydawało się, że wreszcie coś się ruszyło w tej ciągnącej się od miesięcy sprawie. NBA jednak błyskawicznie zareagowała na te doniesienia, w oficjalnym komunikacie podkreślając, iż artykuł „zawiera liczne i istotne nieścisłości.” Od tamtego momentu znowu zapadła cisza. Czekamy na rocznicę odcinka podkastu Pablo Torre, w którym ujawnił podejrzany kontrakt Leonarda z Aspiration.
Raport ESPN sugerował, że śledztwo dobiegło końca. Nie mamy innego potwierdzenia, że kancelaria prawna Wachtell, Lipton faktycznie zakończyła swoją pracę. Może jeszcze pełen raport oficjalnie nie trafił na biurko Adama Silvera, ale bardzo możliwe, że NBA otrzymała wstępne wnioski, dlatego jest już na etapie rozstrzygania, co właściwie wynika z zebranego materiału. Czy w ogóle i ewentualnie jaką odpowiedzialność mogą ponieść Clippers.
Przypomnijmy, że cały proces rozstrzygania kwestii podejrzenia naruszenia zasad salary cap nie musi zakończyć się wraz z wynikami śledztwa i nałożeniem kar. Bo jeśli Clippers nie zgodzą się konsekwencjami wyciągniętymi przez Komisarza, mogą zakwestionować jego decyzję i sprawa trafia do neutralnego arbitra. Tymczasem Clippers od początku konsekwentnie i zdecydowanie zaprzeczają, że zrobili cokolwiek nielegalnego. Mieliśmy również raport ESPN o tym, że Ballmer nie zaakceptuje rozstrzygnięcia sugerującego, że omijali salary cap. Nie zabraknie mu środków na najlepszy sztab prawników, który będzie dla niego walczył.
Arbitraż jednak oznacza, że cała sprawa jeszcze bardziej się wydłuży. A nawet jego werdykt nie będzie ostateczny. Jest także procedura odwoławcza od decyzji arbitra. Można ją zaskarżyć do trzyosobowego panelu apelacyjnego powołanego wspólnie przez NBA i Związek Zawodników. Dopiero ten panel wydaje ostateczne, wiążące rozstrzygnięcie.
Oczywiście sprawa zakończyłaby się wraz z końcem dochodzenia, jeśli nie doszukano się żadnego naruszenia zasad. Tego oczekują Clippers, bo oni nic złego nie zrobili. To też zapewne z ich strony wyszły źródła informujące ESPN o braku dowodów, co jest formą zakulisowych rozgrywek i wywierania presji na korzystne rozstrzygnięcie dla nich ze strony NBA.
Bo może faktycznie nie ma twardych, niepodważalnych dowodów. Od początku spodziewaliśmy się, że raczej nie uda się nic takiego znaleźć. Żadnych pism ani nagrań, w których Ballmer lub ktokolwiek z Clippers wprost omawia, jak zapłacą Leonardowi ekstra kasę poza salary cap.
Ale w CBA jest również zapis mówiący, że „naruszenie ograniczeń może zostać udowodnione na podstawie dowodów bezpośrednich lub poszlakowych, w tym między innymi dowodów, że umowa z graczem lub jakiekolwiek jej warunki lub postanowienia nie mogą być racjonalnie wyjaśnione bez uwzględnienia danego zachowania”.
I tu zapewne dochodzimy do kluczowego i najbardziej problematycznego aspektu rozstrzygnięcia tej sprawy. Może nie ma niezbitego dowodu, ale jest mnóstwo dowodów poszlakowych. Zaskakujących „przypadków” i „zbiegów okoliczności” łączących Clippers, pieniądze Ballmera, Leonarda oraz sponsorów, wskazujących na nielegalne działania.
Kawhi otrzymał nawet nie jeden wielomilionowy kontrakt sponsorski za nic. O powiązaniach z Aspiration pisaliśmy już wielokrotnie. Ale ostatnio okazało się, że był także „rzecznikiem” Daktronics, firmy produkującej telebimy, w tym ten super nowoczesny w hali zbudowanej przez Ballmera. Firmy, która nigdy nie korzystała z usług reklamowych celebrytów, ponieważ nie potrzebowali tego działając na rynku B2B. Nagle jednak zdecydowali się zmienić to podejście i ze wszystkich sportowców, z jakimi mogli współpracować, wybrali akurat Leonarda. Najmniej medialnego gwiazdora NBA. Ale może pasował do ich strategii marketingowej? Problem w tym, że nie było żadnych działań marketingowych z jego udziałem. Zapłacili Leonardowi za promowanie swojej firmy, ale nigdy nie pochwalili się, że jest ich rzecznikiem i też on sam w żaden sposób nigdy ich nie reklamował. Brzmi znajomo? Kolejna umowa widmo za nicnierobienie.
Kolejna taka umowa Leonarda z firmą blisko współpracującą z Ballmerem, której niezwykle zależało na kontrakcie w Intuit Dome. Torre dokładnie przyjrzał się tej sytuacji i według jego doniesień, w tamtym okresie Daktronics znajdowała się w bardzo trudnym finansowo położeniu. Potrzebowali zamówienia od Clippers. Tym bardziej mogli być skłonni im pomóc i zapłacić Leonardowi w ramach szerszej współpracy.
Wróćmy do zapisu z CBA o „umowie z graczem, której postanowienia nie mogą być racjonalnie wyjaśnione”. Tutaj mamy dwa niezwykle podejrzane kontrakty, których na pewno nie da się uzasadnić realiami rynkowymi. Przypomnijmy, że w Aspiration dział marketingu również nigdy nie skorzystał z usług Kawhia, choć to właśnie z nim podpisali najwyższy kontrakt sponsorski. Tymczasem inne gwiazdy aktywnie reklamowały ich za mniejsze pieniądze.
Clippers i Ballmer znaleźli świetny sposób na załatwienie Leonardowi dodatkowej kasy „pod stołem”, której domagał się jego wujek Dennis Robertson już podczas wolnej agentury w 2019 roku. O tych nielegalnych żądaniach NBA została poinformowana przez kilka drużyn. Wtedy nic nie znaleziono, ale w obliczu tamtej sprawy, odkryte obecne kontrakty sponsorskie wyglądają po prostu jak realizacja oczekiwań Wujka Dennisa. I może byłby to plan doskonały, którego nikt by nie odkrył, gdyby Aspiration się nie posypało. Pod tym względem faktycznie Ballmer może uważać się za jedną z ich ofiar. Znalazł chętnego partnera do współpracy, ale firma okazała się wielkim oszustwem. Zbankrutowała, a na liście dłużników pojawiła się między innymi spółka KL2 Aspire i właśnie od tego rozpoczęło się śledztwo Pablo Torre.
Przez miniony rok Torre regularnie informował o swoich kolejnych odkryciach, przelewach, umowach, powiązaniach i rozmawiał także z byłymi pracownikami Aspiration, którzy wprost mówili, że kontrakt Leonarda był sposobem na obejście salary cap. Nie ma twardego dowodu, ale jest szeroki obraz sytuacji, który nie pozwala wyciągnąć innych wniosków. Inaczej tych no-show kontraktów nie da się wyjaśnić. Ta sprawa cuchnie na kilometr.
NBA nie może tego zamieść pod dywan i stwierdzić, że nic się nie stało. Ale ocena dowodów poszlakowych jest dużo bardziej skomplikowana, pozostawiając większe pole do interpretacji. Dlatego możliwe, że obecnie NBA zastanawia się, jak do tego podejść, szukając kompromisowego rozwiązania tej kłopotliwej sytuacji. I z tego powodu zwleka również z informowaniem o zakończeniu dochodzenia, żeby jego wyniki przedstawić w świetle pasującym do wypracowanego kompromisu. W interesie wszystkich zainteresowanych stron jest jak najszybsze zamknięcie tego. Kolejne medialne dyskusje o aferze nikomu nie służą. Najlepszym wyjściem byłoby więc dogadanie się i ugoda. Tyle że to może być niemożliwe, bo dobrowolne przyjęcie jakiejkolwiek nałożonej przez NBA kary (nawet niewielkiej) oznaczałoby przynajmniej częściowe przyznanie się Clippers do złamania zasad. A oni przecież kategorycznie zaprzeczają.
NBA natomiast nie może się ugiąć i zadowolić symboliczną karą. Oczywiście Ballmer jest najbogatszym właścicielem i bardzo wpływową postacią, więc Silver pewnie nie chciałby zrobić mu krzywdy. Ale Clippers muszą zostać przykładnie ukarani. To musi być jasny sygnał dla wszystkich drużyn, że ligowe zasady pozostają święte. W innym wypadku, jeśli przykładowo Clippers stracą tylko kilka drugorundowych picków, to będzie otwarte zaproszenie do tego typu działań. Gotowa instrukcja, jak załatwiać umowy na boku dla gwiazdorów, żeby obniżać ich oficjalne kontrakty w NBA i ułatwiać sobie radzenie z ograniczeniami apronów.
Wypracowanie ugody wydaje się więc mało prawdopodobne. Trzeba jednak pamiętać, że brak rozstrzygnięcia tej sprawy wstrzymuje pozostający w zawieszeniu transfer Leonarda do Toronto Raptors. Obozy treningowe rozpoczynają się już za miesiąc. Czasu jest coraz mniej, a skoro śledztwo wciąż nie zostało oficjalnie ukończone, nie ma szans, żeby zdążyć przeprowadzić arbitraż, nie mówiąc już o ewentualnym odwołaniu.
Choć też Raptors nie muszą czekać do ostatecznego rozstrzygnięcia, żeby zgodzić się na wymianę. Oni potrzebują jedynie zapewnienia, że konsekwencje nie dosięgną Leonarda, że nie zostanie zawieszony i że jego aktualny kontrakt nie zostanie unieważniony. Może więc już sam werdykt ligi im wystarczy, jeśli kary nie będą obejmowały Kawhia. Ale jeśli one dotkną także jego, wtedy sprawa stanie się jeszcze bardziej skomplikowana, bo do gry wejdzie również Związek Zawodników. Są gotowi bronić praw graczy, przekonując, że NBA nic do tego z kim i na jakich warunkach zawodnicy podpisują umowy sponsorskie. Związek także może skierować sprawę do arbitrażu.
Z perspektywy Clippers ta wymiana może być jednak główną motywacją, żeby dogadać się jakoś z NBA. Niedoprowadzenie transakcji do skutku może zadziałać jak dodatkowa kara i to nawet bardziej dotkliwa, jeśli NBA potraktowałaby ich ulgowo. Przypomnijmy, że przede wszystkim mają tu do przejęcia dwa pierwszorundowe picki i prawo swapu. Cenne assety, które mógłyby im jakoś zrekompensować to, co stracą w ramach ewentualnej kary. Ale może się skończyć na tym, że transfer upadnie, a oni i tak zostaną ostatecznie ukarani. To może być dla nich najpoważniejszy argument za tym, żeby nie przeciągnąć procesu i nie wchodzić w arbitraż.
Na połowę września zaplanowane jest spotkanie władz ligi. Może do tego czasu będziemy wiedzieć coś więcej.

To jest mega ciekawa sprawa. Jedyne, co realnie NBA może, to przeciągać zaklepanie transferu licząc na to, że balmer pęknie, bojąc się zupełnego rozgardiaszu w składzie i utraty twarzy w przyszłych negocjacjach z innymi klubami. Jaka jest na to szansa? W moich oczach nikła. Szykuje się kompromitacja prawnika-komisarza, czy zmiecie go to z tronu? Biorę popcorn i obserwuje!
Wina Clippers i KL jest oczywista, kontrakty sponsorskie za nic, od firm współpracujących z Ballmerem… To jest maksymalne uprawdopodbnienie, bo jak to inaczej tłumaczyć.
Jednak skoro Silver nie ma jaj/nie może wprost ukarać LAC i KL, bo boi się zmiecenia z planszy, to powinien iść na szkolonko do Pani Irenki z pokoju nr 11 w Urzędzie Gminy w dowolnej miejscowości w Polsce. Szkolonko z obstrukcji w tej sprawie wystarczy. Co prawda rykoszetem dostanie Totonto, ale skoro ryzykowali biorąc podejrzanego KL, to teraz ponoszą konsekwencje.
Oczywiście w tym układzie najbardziej po dupie dostanie KL, a powinni LAC, ale zawodnik jest równie winny i stanowilby dobrą przestrogę dla innych. Ja lubię KL (oczywiście jako zawodnika, bo o człowieku nic nie wiem i wzywa sumie nie interesuje sie zawodnikami ooza parkietem), ale tutaj robil wałek, wiedział o tym i powinien zapłacić.
Kawhi to wyjątkowo szemrana postać w historii tej ligi. Też mi się strasznie podobała jego koszykówka i ogółem jakoś czuję do niego empatię, bo ewidentne jest, że jest chłopak troszkę autystyczny, całkiem możliwe że właśnie dlatego jest nieustnanie pod wpływem swojego otoczenia, które zrobiło mu tak a nie inaczej karierę…