Dillon Brooks pod koniec playoffów miał co najwyżej liczyć na minimum. Tym bardziej po tym, gdy na starcie serii z Lakers miał czelność powiedzieć, że wolałby rywalizować z LeBronem z czasów Cleveland i Miami, i że LeBron jest stary. Skończyło się tylko gwarantowanymi 80 milionami dolarów od Tilmana Fertitty.
Więc Mike George, agent Dillona Brooksa, tweetujący swojemu klientowi gratulacje po chińsku, musi być gdzieś u góry w najlepszych le-fuck-you momentach całej historii free agency.
Chcesz czytać dalej?
Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.
Subskrybcja
Uzyskaj dostęp dopełnej treści artykułów.
To jest beka