Milwaukee Bucks mieli już 100 punktów po trzech kwartach z czymś co ledwo przypominało Portland Trail Blazers, a podziurawione kontuzjami składy Pelicans i Suns grały zacięty mecz w Phoenix. Czwartek w NBA był pierwszym w tym sezonie czwartkiem lekkiego kalibru, dlatego cały koszykarski świat mógł skupić się na oglądaniu Carmelo tunelowo.
Czy nie?
Chcesz czytać dalej?
Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.
Zaloguj się jeśli masz już abonament
Subskrybcja
Uzyskaj dostęp dopełnej treści artykułów.
Szczerze uważam, że śmianie się z graczy na ostatniej prostej jest w złym stylu (LBJ? Ostatnia prosta? Chyba jeszcze nie teraz). Z dziadka też bekę ciśniecie jak do kibla nie doniesie?
Myślę, ze tu bardziej chodzi o pisanie/mówienie o nich na luzie niż śmianie się z nich. Nawet James podkreślał, ze go to nakręca i przyjmuje to na „miękko”. Zawodnicy wymienieni tutaj byli tyle lat na świeczniku, ze zostało o nich powiedziane już wszystko, każdy wie, ze są jednymi z najlepszych w te grę ever, ale nie trzeba tego już podkreślać co wypowiedz. Można żartować z LBJ, ze się pośliznął i dlatego jest stary, ze ktoś robi nim crossa, po czym ten robi szpagat, ale każdy dalej z tylu głowy wie, kim jest ten Pan. 37 lat na karku – still to 5 najlepszych aktywnych graczy, top 2 graczy ever tego sportu. Maszyna. Której coraz częściej będą zdarzać się zabawne wpadki, a które to inni gracze będą bardzo mocno wykorzystywać.
W grudniu 35 :) Reszta zgoda
Faktycznie pomyłka, pardon.
Jak wykreślimy 2 ever to wtedy może i zgoda :)
Tutaj debata na ładnych kilka piwek 😉 dla mnie numer 1 moich czasów, niestety nie było mi dane oglądać MJ-a gdy grał, wiec nie budzi we mnie takich emocji jak LeBron. Jamesa widziałem, oglądałem i podziwiałem przez prawienie cała jego karierę. Lepszego nie było i trzeba doceniać dopóki jest. Przyzwyczailiśmy się do dobrego, gdy go zabraknie i minie 5-10 lat, nawet hejterzy zapłaczą.
Rzeczywiście, może trochę przereagowałem, ale patrząc na finał kariery Melo to tylko łzy do oczu się cisną, a dodatkowo czytając jego wypowiedzi myślę, że powinien się nim zająć dobry psychiatra, bo na psychologa to już za późno.
Tutaj akurat szkoda mi takiego obrotu sprawy, zawsze jakoś darzyłem sympatią Melo z bliżej mi nieznanych powodów. Fakt jednak, że w tym akurat wypadku on sam na siłę pcha się na szyderstwa.
Moim zdaniem miejsce w NBA jeszcze dla niego jest, tylko nie w tej roli. To już nie jest gracz s5, nawet nie osoba ciągnąca drugi roster. Jeżeli pogodziłby się z rolą zadaniowca na 10-15 min jako strzelba i to tez nie we wszystkich matchupach to byłby z niego całkiem duży pożytek. Tylko on raczej nie zaakceptuje.
Życzę mu jak najlepiej i obym się mylił, ale to w tym wydaniu się nie uda. I śmieszki niestety będą.
W przypadku Lebrona jest to prowokacja tak oczywista ze az smutna. Co mnie nieco bawi. Bo jak zobaczymy ilu liczacych sie zawodnikow z draftu Brona w ogole jeszcze gra… a pozniej zobaczymy jak gra Lebron, no to niech sie tak starzeje jak najdluzej. Nie jestem jego wielkim fanem ale stawianie Lebrona w porownaniu z Carmelo jest obraza dla pierwszego i nie fair dla drugiego. Aktualnie James lideruje np w asystach.
Właśnie
Jaki znowu LeDziad?Przecież Lebron dalej pokazuje że gdy mu się chcę to wciąż jest najlepszy(klapsa już temu wspaniałemu Doniciowi dał w tym sezonie)
Przeciez to sarkazm ;)
i ironia :-p
Taaaaa… Szkoda tylko, że częstotliwość jest jaka jest, a chęć porównania Dziada do wszystkiego co się da – jak i też nie da – robi swoje… Redaktor pewnie z siebie mega zadowolony, że każdy “LeDziad” powoduje u niektórych czytelników reakcję małpy, której walą w klatkę metalowym prętem, a tak po prawdzie to na ten zbyt często powtarzany dowcip już nawet kącik ust w górę nie idzie, tylko raczej odruch wymiotny wzbiera :)
“Got it! Fuck out od there!” – to bylo dobre ! (Highlighty Melo)
LeDziad to wg mnie najlepsza ksywa jaką Maciek nadał w tym sezonie, chociaż James dalej dominuje. Nie chodzi o śmianie się ze starości, ale o to, żeby “wiedzieć kiedy ze sceny zejść”. Chris Paul powinien z szacunku do siebie zakończyć karierę po tym sezonie inaczej naraża się na śmieszność, ale na pocieszenie dostaje 40 baniek rocznie. Z Cartera nikt się nie śmieje, bo fizycznie dalej daje radę i pełni inną rolę, zatem to nie do końca o wiek chodzi.
Przypomina się 2009 rok na ZP1 i chłopaki żartujący po odpadnięciu Cavs z Big-Z i Pawlowiciem w S5, że LeBron łysieje, podciąga już opaskę na środek głowy, mistrzowa nie zdobędzie, a za parę lat podpisze za minimum w poszukiwaniu pierścienia.
W komentowaniu LeBrona chyba nic nie jest tak stałe jak to, że już z 10 lat jest za górką :) Tylko on sam o tym chyba jeszcze nie wie.
Z LBJ może być sytuacja bardzo zbliżona do tej z Rogerem Federerem wpierw w 2012, potem w 2015 roku. Wielu mu wieszczyło koniec sukcesów, wiele narzekało, że odcina kupony i z sceny należy już zejść. G
ościu wrócił w 2017 jak nowo narodzony z nowym backhandem i wygrył 3 wielkie szlemy w wieku 36 i 37 lat. Piękna by historia była jakby LBJ też tak kiedyś zrobił, aczkolwiek jeszcze tylu wątpiących chyba nie ma jak RF.
Nie mogę sie nie zgodzić. To faktycznie by była historia, gdyby James wygrał 3 szlemy w dwóch najbliższych latach! 😉
Nikola ma tam tatuaże, czy ślady po bańkach?
Wlasnie tez sie zastanawiam, kto mu takie kiepy gasil na ramionach…