Po fenomenie Fab Five zastanawialiśmy się, czy koszykówka ze stanu Michigan wróci do łask. Zastanawialiśmy się po fenomenie, skandalach i tajemnicach, które ujrzały światło dziennie niemal 20 lat później. Chris Webber, Juwan Howard i nawet Jalen Rose nie żałują. Na początku lat 90-tych stworzyli nową jakość akademickiej koszykówki, byli bohaterami nastolatków, nie kojarzyli się z grzecznymi chłopcami, a świat widział w nich wojowników, którzy zostawią zęby na parkiecie.
Utalentowana klasa freshmanów kilka lat po dominacji Glena Rice’a stworzyła swoją markę. Markę Fabolous Five, z którą uniwerek Michigan kojarzył się później z nieprawidłową rekrutacją licealistów, którzy za granie mieli otrzymywać pieniądze, łamiąc tym samym status amatora.
Chcesz czytać dalej?
Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.
Subskrybcja
Uzyskaj dostęp dopełnej treści artykułów.
Jak to jest z tym McLemore’m? W poprzedniej rundzie był tragiczny, a teraz przez 10 minut drugiej połowy i w dogrywce nawet nie powąchał piłki, mimo że wcześniej był on fire. Przyznam, że przed NCAA Tournament nie oglądałem go za dużo, ale czy on nie jest jednak nieco soft? I czy potrafi pociągnąć drużynę? Bo czasem wygląda, jakby był za mało zdecydowany i uciekał trochę od gry.
Ogólnie mam takie wrażenie, że poszedł duży hałas o Zellera i McLemora w ciągu sezonu a jak przyszło do grania o stawkę to obaj wymiękli. Na drugim biegunie Michigan, świetny nabór, dużo talentu, który aż bije po oczach jak ich jaskrawe stroje a w ciągu sezonu niewiele się o nich pisało. Owszem wymieniano ich w gronie faworytów ale nie byli w pierwszym szeregu. I może takie nastawienie zwyciężyło, że nie muszą ale mogą. Oby tak dalej do finału i tam zwycięstwo nad Duke ale dobra bo się zagalopowałem a przed nimi ciężkie starcie jutro!
Oglądałem. Live. Przy -11 i 3:20 na zegarze powiedziałem sobie “dość, to bez sensu”… ku**a..
Miałem ten sam dylemat ale poczekałem i było warto! Już kilka takich końcówek straciłem przez stwierdzenie w myślach, że już po zawodach idę spać. Nigdy więcej! :)