Kajzerek: Blaski i cienie pierwszych dni sezonu

Kajzerek: Blaski i cienie pierwszych dni sezonu

NBA zawsze stała historiami i to one napędzają zasięgi. Są jak waluta, której siła bardzo często decyduje o tym, czy NBA wygrywa rywalizację z bezpośrednią konkurencją. Pierwsze dni nowego sezonu nie zawiodły pod kątem contentu. Dzieją się bowiem rzeczy i choć jest w nich równie dużo bohaterów co poszkodowanych, to ciągle ode decydują, kto zasłużył na Twoją uwagę, a kto nie. Zrobimy mały przegląd, bo za tydzień żaden z tych wątków może już nie mieć większego znaczenia, tak to wszystko zapier****.

Ty Jerome

Już w Cleveland przedstawił się z dobrej strony, ale chyba nikt nie przypuszczał, że stanie się czymś więcej niż ciekawostką. Ty Jerome wyrasta na lidera Memphis Grizzlies i jeśli będzie w stanie regularnie grać na takim poziomie, może pomóc kibicom swojej drużyny szybko zapomnieć o tym kwaśnym jabłku, jakim był Ja Morant. Jerome w pierwszych meczach sezonu postawił na swojej grze znak jakości. Nie tylko pod kątem indywidualnych popisów, ale także jako zawodnik angażujący swój zespół w grę skrojoną pod system trenera Tuomasa Iisalo. Fiński szkoleniowiec cały czas szuka swojego generała – gracza, któremu zaufa do tego stopnia, że pozwoli decydować.

Przez moment Jerome był najlepszym strzelcem NBA. Przeciwko Sacramento Kings zdobył 31 punktów, rozdał sześć asyst, zebrał cztery piłki i zanotował jeden przechwyt. Trafił osiem z 17 rzutów z gry oraz wszystkie 14 rzutów wolnych. Wcześniej zachwycił w pierwszym meczu sezonu przeciwko Utah Jazz, zdobywając 45 punktów, sześć asyst, siedem zbiórek i blok. Trafiał z 68-procentową skutecznością z gry. Obrona rywali nie miała pojęcia, jak zidentyfikować zagrożenie, co Jerome skrzętnie wykorzystał. Atakował swoje match-upy i był w stanie stworzyć przewagę, bo nikt nie spodziewał się, że jego ofensywna gra może stanowić najpoważniejszy problem w tym up-tempo Grizz.

Poprzedniej nocy Grizzlies pokonali na wyjeździe Utah Jazz i notują serię czterech zwycięstw z rzędu na start nowego sezonu. Jerome zdobył osiem ze swoich 15 punktów w ostatnich sześciu minutach spotkania, w tym dwa kluczowe rzuty wolne na 11,6 sekundy przed końcem. Dopiero po raz drugi w historii ekipy z Tennessee ta rozpoczyna sezon w takiej formie. Wychowanek Virginii musi się jednak spodziewać, że wraz z rozwojem sezonu będzie musiał sobie radzić z większą presją ze strony rywala. Liga z pewnością przetestuje i przemieli tego niepozornego 29-latka.

Erik Spoelstra

Głucha cisza w gabinetach, bo brakuje odpowiedzi na to, dlaczego Miami Heat rozpoczęli sezon w tak słabej dyspozycji. Zespół dopiero od paru tygodni funkcjonuje wokół Giannisa Antetokounmpo, ale można odnieść wrażenie, że Erik Spoelstra przecenił to, jak szybko te wszystkie elektrony się wokół nowego lidera ułożą i dopasują do tego, w jaki sposób Antetokounmpo przejmuje kontrolę i ustala własne reguły gry. Widzimy bowiem Giannisa w formie z najlepszych okresów w Milwaukee, ale zespół nie jest na ten moment w stanie utrzymać podobnego poziomu intensywności. To szok, z którego na Florydzie muszą się relatywnie szybko otrząsnąć, żeby z tego koszmaru nie obudzić się zaszczanym.

Antetokounmpo sam zauważył, że problemy Heat dotyczą całego zespołu, choć w mediach zapanowało przekonanie, że jednym z głównych winowajców jest Bam Adebayo. Giannis wychodzi z założenia, że jego koledzy z drużyny szukają sposobu na odnalezienie się w nowych rolach.

– Myślę, że problem nie dotyczy wyłącznie Bama. Dotyczy wszystkich. Każdy z nas próbuje zrozumieć, gdzie jest jego miejsce i co powinien robić. Staramy się nie wchodzić sobie w drogę. Sam czasami łapię się na tym, że po prostu krążę po boisku i zastanawiam się, jak mogę pomóc drużynie. […] Ostatecznie uważam jednak, że gram najlepiej wtedy, gdy podejmuję zdecydowane decyzje. Tak samo jest z każdym innym zawodnikiem. Jeśli twoją mocną stroną są wejścia pod kosz, atakuj kosz. Jeśli jesteś strzelcem za trzy punkty, szukaj okazji do oddawania takich rzutów. Wtedy nie musisz analizować każdej sytuacji, tylko po prostu grasz. I nie chodzi wyłącznie o Bama, ale o każdego zawodnika. Grajmy w koszykówkę, nie zastanawiajmy się nad każdym ruchem i nie próbujmy sobie nawzajem przeszkadzać. Z czasem drużyna znajdzie właściwy sposób na funkcjonowanie – powiedział Antetokounmpo.

Bam faktycznie ma spore problemy z grą na poziomie, do jakiego nas przyzwyczaił. W Miami cały czas mają bardzo duże oczekiwania wobec jego współpracy z Antetokounmpo. Ten jako naturalny magnes na obrońców powinien tworzyć dla Bama przestrzeń. Jednak duża pasywność środkowego nie umknęła uwadze kibiców, a jego średnie na poziomie 11,8 punktu przy 40-procentowej skuteczności z gry są pewnego rodzaju aberracją. W ostatnim spotkaniu, przegranym u siebie z Dallas Mavericks 109:113, Adebayo zdobył zaledwie 8 punktów. Trafił tylko 3 z 10 rzutów z gry, spędzając na parkiecie 30 minut.

Joker vs kibice

Nikola jest z Serbii, dlatego prawdopodobnie czasami trudno mu zrozumieć amerykańską kulturę kibicowania, która w gruncie rzeczy jest bardzo basicowa i nie ma w niej polotu na miarę tego, co np. oglądamy w Belgradzie, podczas derbów Partizana i Crveny. Niewykluczone, że z tego powodu Jokić czasami czuje, że może sobie pozwolić na więcej w ocenie tego, co obserwuje na trybunach areny, w której swoje mecze rozgrywają Denver Nuggets. W ostatnich dniach dwukrotnie skrytykował kibiców, którzy zaczęli buczeć na jego drużynę już na starcie nowych rozgrywek. To przecież nowe rozdania, za którym – zdaniem Serba – powinno iść nieco więcej zaufania.

Jokić stwierdził, że kibice, którzy wygwizdują własną drużynę, nie powinni przychodzić na mecze i w gruncie rzeczy nie są mile widziani na trybunach. Jego słowa odbiły się szerokim echem i siłą rzeczy nie wszystkim się spodobały, ale podczas konferencji prasowej po porażce z Golden State Warriors Serb udowodnił, że nie była to jedynie spontaniczna reakcja pod wpływem emocji. Ma za sobą występy w znacznie bardziej gorącej atmosferze na europejskich parkietach. Mimo to podkreślił, że nigdy wcześniej nie spotkał się z sytuacją, w której kibice wygwizdują własny zespół. Serb został też zapytany, czy w Europie kibice wygwizdują wyłącznie przeciwników, a nigdy “swoich”. 

– Podtrzymuję to, co powiedziałem. Grałem w znacznie trudniejszych warunkach. Występowałem przed 10, 50, 100, 150 tysiącami ludzi… Chociaż nie, nie przed 150 tysiącami, raczej przed 10 czy 15 tysiącami. Nie jestem przyzwyczajony do tego, że kibice wygwizdują własną drużynę – powiedział Jokić. […]  Nigdy o czymś takim nie słyszałem. To znaczy, prawdopodobnie się to zdarza, ale moim zdaniem tacy ludzie nie są prawdziwymi kibicami – stwierdził.

Co do gwizdania na własny zespół, możemy mieć inne zdanie… Widzimy jednak, jak pewnie Joker zaczyna się czuć nie tylko w roli lidera zespołu, ale społeczności wokół.

Mistrzowski falstart

Co się dzieje w Nowym Jorku? Na razie nic okropnego, choć pewnie niektórzy, zwłaszcza Ci z krótkim lontem, zaczną bić na alarm, gdy okaże się, że utrzymanie na szczycie wcale nie jest prostsze, niż jego zdobycie. Kluczowa w przypadku Knicks będzie rola liderów, przede wszystkim Jalena Brunsona. Zespół zachował większość dotychczasowego składu, a dodatkowo dokonał kilku wzmocnień, dzięki czemu przed rozpoczęciem sezonu jego kadra prezentowała się naprawdę dobrze. Wydaje się, że Knicks mają w zwyczaju wolniej wchodzić w rozgrywki i nabierać właściwego rytmu w ich dalszej części.

Przed rozpoczęciem sezonu Knicks przegrali wszystkie trzy ostatnie mecze przedsezonowe. Następnie drużyna zanotowała bilans 0-3 na starcie rozgrywek. Trenerzy bardzo często powtarzają, że potrzebują zbudować kulturę zwyciężania. Mike’owi Brownowi przychodzi to obecnie z dużym trudem, jednak doskonale wiemy, jak doświadczonym i sprawdzonym jest w takich sytuacjach head-coachem. Niektórzy twierdzą, że to jeszcze pomistrzowski kac i w gruncie rzeczy wszystko minie, gdy po prostu wróci apetyt.

Knicks popełnili aż 49 strat w pierwszych trzech meczach sezonu. Równie niepokojąco wygląda skuteczność z gry i budowanie otwartych pozycji. Przed wtorkowymi spotkaniami zajmowali drugie miejsce w lidze pod względem częstotliwości oddawania rzutów za trzy punkty pod presją obrońców. Średnio niemal dziewięć takich prób na mecz podejmowali w sytuacji, gdy rywal znajdował się w odległości około 60 centymetrów od rzucającego. Skuteczność Knicks w tych sytuacjach wynosi zaledwie 11,5 procent. Nie będzie nerwowych ruchów kadrowych, bo pod przewodnictwem Browna i Leona Rose’a ten zespół zachowuje się znacznie dojrzalej. Poprawy sytuacji będą więc szukać w narzędziach, jakimi obecnie dysponują. 

Dyskusja 6G

Komentarze 0

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.