
Yaxel Lendeborg stracił dobrą okazję, by siedzieć cicho
To nie tak, że Yaxel Lendeborg musi się wstydzić swojego pierwszego oficjalnego meczu w NBA, czy nawet być niezadowolony ze swojej dyspozycji dnia. Historia zna wielu koszykarzy, którzy stawiając pierwsze kroki na parkiecie nie mogli pochwalić się tymi 12 zdobytymi punktami i dołożonymi do tego kilkoma zbiórkami i asystami. W najgorszym wypadku można przyjąć, że ten debiut wyglądał po prostu skromnie, choć też trzeba pamiętać, że nie mówimy tutaj o zawodniku wybranym nawet w pierwszej dziesiątce Draftu i nawet po dobrej Lidze Letniej nikt nie ma wątpliwości, co do tego na jakim obecnie Lendeborg jest poziomie.
Jednak po spotkaniu z Los Angeles Lakers Lendeborg i tak był na ustach wielu komentujących ten drugi dzień sezonu. Nie ze względu na swoje zdobycze indywidualne, czy zespołową pomoc, a ze względu na mały boiskowy spór z Luką Doncićem, który – trudno oprzeć się wrażeniu – zapewne przerodzi się w dłuższą i i bardziej intensywną boiskową zażyłość. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Doncić lubi innym na boisku udowadniać swoją wyższość, a Yaxel najwyraźniej zimnej krwi nie może zapisać sobie w rubryce mocne strony. Choć może to nie całkiem kwestia temperamentu, a raczej jego sposobu bycia. Lub może nawet bardziej obycia. Poniżej cytat z mojego czerwcowego mocku, gdzie nie skupiałem się może za bardzo na kwestii charakteru Lendeborga, ale po tym pierwszym meczu przeciwko Lakers jakoś tak szybko sobie o nim przypomniałem.
Ogólnie rzecz biorąc wydawało się, że pomimo blisko 24 wiosen na karku, ten pochodzący z Portoryko koszykarz cały czas pozostaje bardzo dużym dzieciakiem. Nie wiedzącym do końca co powiedzieć, jak się zachować i czy wypada przesadnie reagować na niektóre rzeczy. Może to tylko wrażenie, jednak jeśli pojawia się ono u wielu komentatorów, to istnieje możliwość, że jest poniekąd trafne.
Przypomniała mi się również sytuacja z początku roku, kiedy na video w social mediach mogliśmy usłyszeć jak Lendeborg komentował, a raczej przewidywał swoją wersję tego, jak potoczy się ewentualny mecz z Purdue. Video miało pochodzić sprzed kilku miesięcy, ale wypłynęło właśnie na chwilę przed spotkaniem z Boilermakers. Wtedy po małej aferze w środowisku przyznawał, że wyciągnął z niej lekcje. Słuchając jego komentarzy po meczu z Lakers można by pomyśleć, że nawet jeśli wyciągnął, to mimo wszystko i tak lubi dwa razy wchodzić do tej samej rzeki. Tym razem skupił się jednak nie na całej przeciwnej drużynie, a na Donciću, który kolejny mecz z Warriors zapewne podkreślił już w swoim kalendarzu czerwonym markerem.
Miałem do niego bardzo dużo szacunku, ale tak naprawdę nie oglądałem zbyt dużo NBA. Widziałem w większości highlighty z nim, jak gotował ludzi. Jednak będąc naprzeciwko niego i słysząc te wszystkie narzekania i skargi, straciłem do niego wszelki szacunek.
Dostałeś swój faul. Naprawdę gratulacje stary. Chwilę później gadał do mnie, jakby zrobił nie wiadomo jak wielką rzecz. Daj spokój, to jest cholernie słabe. Zaskoczyło mnie to, bo darzyłem go szacunkiem.
Przez całą grę gadałem do niego, tłumaczyłem jak bardzo jest kiepski i jak nie może zdobyć na mnie punktów. Mówiłem, że może nadrabiać gadką, ale nie zdobędzie punktów. Kilka razy poleciało przekleństwo i dlatego dostałem faul techniczny, ale i tak chciałem dać mu to do zrozumienia.
Dyskusja 6G
Komentarze 0
Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.
Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.