Rzutówka: Otwarcie sezonu 2026/27

Rzutówka: Otwarcie sezonu 2026/27

Rozpoczynamy nowy sezon NBA i jak zwykle zapowiada się interesująco. Może nawet bardziej niż zwykle, bo poziom rywalizacji w całej lidze powinien się podnieść. Po poprzednim sezonie, w którym jedna trzecia drużyn okropnie tankowała, po raz pierwszy nie będzie już premii za najwięcej porażek. Wręcz przeciwnie – od teraz znalezienie się w trójce najgorszych będzie karane utratą piłeczki w loterii. To powinno zakończyć oddawanie meczów i regularne wystawianie g-league’owych składów w drugiej części sezonu, ponieważ trzeba będzie wygrać wystarczająco, żeby uniknąć samego dołu tabeli. Powinno być ciekawiej przez całe rozgrywki. Ale efektami zmian w loterii będziemy zajmować się później. Póki co, wszyscy przecież przystępują do sezonu z wielkimi oczekiwaniami, chcąc co najmniej włączyć się w walkę o playoffy. Teraz wreszcie to zacznie być weryfikowane na boisku.

New York Knicks przystępują do obrony tytułu. Siedmiu poprzednim mistrzom ta sztuka się nie udała. Knicks wracają z tym samym trzonem zespołu, który tak świetnie funkcjonował w playoffach i wydają się zdecydowanie najlepszą drużyną tego wyjątkowo silnego w tym roku Wschodu. Jednak to nie oni ustawiani są w roli największych faworytów. Na Zachodzie znajdują się dwie najmocniejsze drużyny ligi i już w noc otwarcia sezonu będziemy mieli okazję obejrzeć ich bezpośredni pojedynek. Najpierw jednak trzeba będzie rozdać pierścienie za poprzedni sezon. Choć tym razem wyjątkowo nie zaczniemy od ceremonii uhonorowania mistrzów, bo wcześniej, w europejskim czasie obejrzymy starcie dwóch najlepszych drużyn Wschodu poprzedniej fazy zasadniczej.

Boston @ Detroit 21:00

* Boston Celtics bez Jaylena Browna w składzie przyjadą do Detroit i w nowych barwach oficjalnie zadebiutuje Paul George. W preseason zaczął od meczu na 5 przechwytów, ale w sumie w dwóch występach trafił tylko 5 z 20 rzutów. W przypadku 36-letniego weterana najważniejsze jest jednak to, że miał już okazję pograć z nowymi kolegami i jest gotowy na otwarcie sezonu. Przypomnijmy, że dwa poprzednie w Filadelfii rozpoczynał z kilkumeczowym opóźnieniem.

* To tylko preseason, ale Celtics byli jedyną niepokonaną drużyną w okresie przygotowawczym.

* Innym nowym graczem gości jest Mitchell Robinson. Był ich największym zakupem na rynku, wzmacniając kiepski frontcourt. Od razu będzie miał okazję się wykazać, ponieważ ma pomóc właśnie w takich pojedynkach jak ten, gdy po drugiej stronie staje Jalen Duren. Duren po miesiącach trudnych negocjacji ostatecznie podpisał kontrakt i przekonuje, że chce być Pistonem do końca kariery. Ma teraz dużo do udowodnienia. W swoim pierwszym przedsezonowym występie pokazał, że nie marnował czasu w wakacje i zamierza potwierdzić swoją wartość. Tryskał energią i nie tylko kończył akcje spod samego kosza, ale spróbował nawet rzutu za trzy, a do tego często brał piłkę i nawet wyprowadzał akcje. Na pewno będzie chciał jak najszybciej zamazać wspomnienia z fatalnych w jego wykonaniu playoffów.

* W Detroit najbardziej znaczący nowi gracze to John Collins i Isaiah Joe. Obaj mają poprawić kiepski shooting drużyny, ale w preseason jeszcze tego nie robili, łącznie składając się na ledwie 5 celnych trójek z 29 prób. Nie ma co jednak przywiązywać zbyt dużej wagi do skuteczności w preseason. Lepiej zwrócić uwagę na prawie 12 rzutów PER-36 za trzy w wykonaniu Joe. Nawet Duncan Robinson tak często nie rzuca. Teraz mają dwóch snajperów, którzy będą tworzyć spacing.

Philadelphia @ New York 1:00

* Spotkanie mistrzów i nowej największej atrakcji na Wschodzie, jaką stali się gwiazdorscy Philadelphia 76ers. Teoretycznie Sixers powinni stać się jednym z największych zagrożeń dla obrońców tytułu, ale oczywiście przed nimi jeszcze daleka droga, żeby swój obiecujący potencjał potwierdzić na boisku. Oni dopiero muszą stworzyć zespół, nauczyć się współpracy, podczas gdy w ekipie z Nowym Jorku będziemy oczekiwali, że wrócą do tego, co robili w playoffach. Do tej swojej fantastycznej chemii.

* W preseason Knicks wygrali tylko jeden z pięciu meczów, mimo że większość ich starterów zagrała cztery razy. Ale to tylko preseason. Choć oczywiście są obawy o to, jak na nastroje w drużynie i atmosferę w szatni wpłynie brak przedłużeń dla Karla Townsa, Josha Harta i Milesa McBride’a. Tym bardziej, że nowojorskie media na pewno nie odpuszczą i przez cały sezon będą podgrzewały ten temat.

* LeBron James nie ukrywał, że myślał o grze w Nowym Jorku przed zakończeniem kariery, jednak mistrzostwo Knicks pokrzyżowało mu plany. Ostatecznie przeniósł się do Nowego Jorku, ale dolatuje stamtąd do pracy w Filadelfii. Na mecz otwarcia jednak nie musi lecieć, bo to właśnie na parkiecie Madison Square Garden będzie miał okazję zadebiutować oficjalnie w nowych barwach, w tej super utalentowanej pierwszej piątce Sixers. W preseason ten lineup wyglądał obiecująco, bo też Joel Embiid póki co jest zdrowy i wyjątkowo mobilny. Zobaczymy, jak długo.

* Spośród starterów Sixers najmniej mówi się o VJu Edgecombe’e, a jeśli już się o nim mówiło, to przede wszystkim w kontekście tego, jak jego rola może być ograniczona po pojawieniu się nowych gwiazd w Philly. Ale Valdez to wszechstronny zawodnik, który na pewno znajdzie dla siebie miejsce i nie sądzę, żeby dał się zepchnąć w cień bardziej znanych kolegów. Nie to, że będzie się domagał piłki i rzutów. Po prostu będzie wszędzie po obu stronach parkietu, grając dla drużyny i będąc kluczowym elementem ich sukcesu.

Oklahoma City @ San Antonio 3:30

Już te dwa pierwsze mecze zapowiadają się bardzo interesująco, ale najlepsze w noc otwarcia NBA zostawiła na koniec. Wielki pojedynek najsilniejszych drużyn. Bardzo wczesna zapowiedź finału Zachodu, który ostatecznie najprawdopodobniej wyłoni przyszłego mistrza.

* Poprzednio Victor Wembanyama był prawdziwym kryptonitem na Thunder. Zatrzymał ich fenomenalne otwarcie sezonu i w sumie San Antonio Spurs wygrali aż cztery z pięciu pojedynków w fazie zasadniczej. Potem oczywiście pokonali ich również w playoffach, ale to starcie było już dużo bardziej wyrównane, choć Thunder byli osłabieni brakiem swoich dwóch plamakerów, Jalena Williamsa i Ajaya Mitchella. To daje nadzieję w Oklahomie, że nie są na straconej pozycji i w pełnym składzie mogą przeciwstawić się rosnącej dominacji Wemby’ego. W playoffach brakowało im również Cheta Holmgrena, który grał, ale jakby go nie było. Zniknął w pojedynku z Victorem i jego odpowiedź będzie jedną z najciekawszych historii nie tylko tego meczu, całego sezonu w OKC. Podejmie wyzwanie w tej rywalizacji, czy Wemby tak bardzo wszedł mu do głowy, że się nie podniesie?

* Rok temu aż do połowy grudnia musieliśmy czekać na to wielkie starcie, ale ostatecznie aż pięć razy grali ze sobą. Teraz dostajemy to już na otwarcie, jednak jeśli nie zmierzą się w fazie pucharowej NBA Cup, na rewanż będziemy czekać aż do lutego. W sumie w fazie zasadniczej mają zaplanowane tylko trzy spotkania.

* W Spurs historią otwarcia sezonu będzie ich nowa pierwsza piątka z trójką guardów. Dotychczas ten tercet więcej czasu spędził na parkiecie w playoffach niż w fazie zasadniczej i generalnie był minusowy, ale Dylan Harper jest już tak dobry, że Mitch Johnson nie chce dłużej trzymać go na ławce.

* Spurs nadal czekają na Tobiasa Harrisa, który jest ich największym nowym dodatkiem. Opuścił cały preseason z powodu kontuzji łydki i nie jest jeszcze gotowy.

* Thunder także rozpoczynają sezon z nieco zmienioną wyjściową piątką, ponieważ nie ma już Lu Dorta i jego miejsce zajmie Cason Wallace. Dorta oddali także po to, żeby w budżecie zyskać pieniądze na nowy kontrakt Wallace’a i ta sprawa została właśnie załatwiona. Podpisali z nim przedłużenie za $139mln/5. Kontrakt nieco niższy od tego, który otrzymali Ausar Thompson i Keyonte George, ale wyższy od Brandina Podziemskiego, co wydaje się rozsądną ceną. Wallace jest jednym z najlepszych obwodowych defensorów w lidze, dysponuje także dobrym rzutem za trzy i w wieku 23 lat ma jeszcze spory potencjał rozwoju swojej ofensywnej gry. Oczywiście dodanie tej pensji oznacza dla Thunder drugi apron i ogromny podatek w następnym sezonie, ale tym będą się martwić później. Sam Presti w offseason przekonywał, że po to teraz cięli koszty, żeby móc zapłacić więcej w przyszłości za utrzymanie tego składu. Póki co najważniejsze jest to, że nie będzie już nad nimi wisiała niepewność dotycząca przyszłości Wallace’a. Mogą skoncentrować się na sezonie.

* Thunder oddali trzech zawodników rotacji, ale nadal dysponują najlepszą głębią w całej NBA. Bo też wygląda na to, że nawet ich debiutanci mogą się przydać. Oczywiście to na razie był tylko preseason, ale Aday Mara i Bennett Stirtz zaprezentowali się bardzo dobrze – Mara jako rollujący center, który potrafi też zagrać w post i w obronie może chronić obręcz (średnio 14.3pkt, 79% z gry, 7.6zb, 2.8ast, 2.4blk), a Stirtz jako dystansowy snajper (14.6pkt, 48% za trzy przy 8 rzutach PER-36). Powinni powalczyć o miejsce w rotacji. Tymczasem w San Antonio od początku minuty z ławki, zwłaszcza pod nieobecność Harrisa, może dostać Tarris Reed Jr. Był drugim najlepszym zbierającym całego preseason – średnio 9.2 w tylko 17.1 minut w pięciu meczach.


* Zgodnie z przewidywaniami mniej było przedłużeń debiutanckich kontraktów. Tylko siedmiu zawodników z klasy 2023 ma już zagwarantowane pieniądze na kolejne lata. Tylko Wemby zgarnął maxa (i to bez reguły Rose’a), a ostatecznie drugą najwyższą umowę otrzymał drugi numer tamtego draftu – $209mln/5, czyli o milion więcej niż Amen Thompson. Charlotte Hornets dają Brandonowi Millerowi duży kredyt zaufania. Jednak już oddając LaMelo Balla postawili na swoich dwóch pozostałych młodych gwiazdorów, a przy potencjale Millera kontrakt poniżej maxa powinien być świetnym interesem dla drużyny.

Victor Wembanyama – $255mln/5
Brandon Miller – $209mln/5
Amen Thompson – $208mln/5
Keyonte George – $157.5mln/5
Ausar Thompson – $155mln/5
Cason Wallace – $139mln/5
Brandon Podziemski – $110mln/5

* Z zawodników bez przedłużenia najciekawsza wydaje się sytuacja Anthony’ego Blacka. Zaliczył breakout w zeszłym sezonie, ale Orlando Magic przy swoich wysokich wydatkach nie są w stanie dołożyć kolejnego dużego kontraktu. Teoretycznie mogą, ale płacenie ogromnego podatku za zespół nie będący realnym kontenderem nie ma sensu. Dlatego Black pewnie będzie często pojawiał się w spekulacjach transferowych. Ostatecznie kogoś będą musieli oddać.

* Ciekawe przedłużenie zrobili Minnesota Timberwolves, którzy dołożyli dodatkowy rok do jeszcze trzyletniej umowy Jadena McDanielsa. To dobrze pokazuje, jak wielkie oczekiwania mają wobec niego. W zeszłym roku poczynił widoczny ofensywny progres, a teraz ma zrobić kolejny krok i stać się jednym z najlepszych two-way graczy w lidze. Występami w preseason tylko umocnił te nadzieje. W czterech meczach zdobywał 14.8 punktów w niespełna 21 minut, trafiając 61% z gry, w tym 10/14 zza łuku. Wcześniej jeszcze nigdy w preseason nie rzucał średnio więcej niż 9 punktów.

Wolves widzą w nim kluczową postać przyszłości obok Anthony’ego Edwardsa, dlatego już teraz przygotowali sobie grunt pod ewentualne większe przedłużenie kontraktu, gdy McDaniels jeszcze bardziej podbije swoją wartość. Przy obecnym kontrakcie ($29.8mln w ostatnim roku) standardowa podwyżka 40% mogłaby nie wystarczyć. Ale po dołożeniu dodatkowego roku za $40mln utworzyli sobie „pomost” i od tego poziomu zaczną w przyszłości rozmowy o następnej umowie.


Na Szóstym Graczu to będzie trudny sezon — pierwszy, w którym pisanie tutaj przestało być naszym głównym zajęciem. Ucierpi regularność i mniej będzie treści. Ale NBA cały czas pozostaje naszą pasją, dlatego będziemy starali się być tutaj jak najczęściej.

Wielkie dzięki, że z nami jesteście, dzięki za wsparcie, a już w sobotę widzimy się na Zlocie.

Dyskusja 6G

Komentarze 0

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.