Rzutówka: Powiew świeżości dla starzejących się Warriors

Rzutówka: Powiew świeżości dla starzejących się Warriors

Steve Kerr ostatecznie zmienił zdanie i zdecydował się zostać na ławce. Draymond Green w offseason pomógł drużynie zapewnić większą elastyczność, rezygnując ze swojej opcji w kontrakcie, po czym dostał te pieniądze z powrotem w nowej umowie. Stephen Curry podpisał przedłużenie kontraktu do 2029 roku.

Ta trójka, stanowiąca przez lata o sile mistrzowskich Golden State Warriors cały czas jest w San Francisco. To się nie zmienia. Ale czasy świetności drużyny już przeminęły. Obecnie pozostaje głównie sentyment do dawnych Warriors. Ci obecni to starzejąca się ekipa, której jeszcze zdarzają się bardzo dobre momenty, ale są to tylko momenty. Wiek i nieustanne kłopoty zdrowotne mocno przeszkadzają w regularności. Poprzednio w play-in zaliczyli przebłysk, gdy Curry znowu się rozstrzelał, a Dray przypomniał o swojej defensywie, ale już w kolejnym meczu nie byli w stanie tego powtórzyć i nie dostali się do playoffów.

Teraz playoffy ponownie wydają się być poza ich zasięgiem. Bardzo chcieliby jeszcze powalczyć o coś pod wodzą Curry’ego, jednak przystępują do sezonu bez kontuzjowanego Jimmy’ego Butlera, który opuści co najmniej połowę rozgrywek, bez Mosesa Moody’ego, a do tego od startu obozu brakuje im Kristapsa Porzingisa mającego znowu jakieś kłopoty zdrowotne.

Sytuacja Warriors nie napawa optymizmem, ale tym większym zastrzykiem pozytywnej energii jest debiutant Yaxel Lendeborg. On daje nadzieję. Oczywiście nie jest to gracz, który może odmienić losy drużyny, ale powinien od razu się przydać, zapewniając potrzebny powiew świeżości – młodość, siłę i atletyzm, których im brakuje. Choć od razu dodajmy, że nawet on jest już dość stary, jak na debiutanta. Pod koniec września skończył 24 lata. Jest aż o pięć lat starszy niż wybrany z jedynką AJ Dybantsa. Co więcej, jest nawet starszy od Jonathana Kumingi (o tydzień). Kuminga miał być gwiazdą przyszłości w Bay Area, okazał się niewypałem. Lendeborg nie ma takiego potencjału, ale może okazać się o wiele lepszym wyborem dla Warriors, bo wydaje się dobrze do nich pasować. Jest już bardziej ukształtowanym zawodnikiem i ma bardziej zespołowe podejście do gry.

Warriors przede wszystkim widzą w nim zawodnika wygrywającego, który będzie wykorzystywał swoją wszechstronność, mądrość i charyzmę dla dobra drużyny. Lendeborg zaprezentował to już podczas Summer League w Las Vegas, gdzie doprowadził drużynę do mistrzostwa i odebrał nagrodę MVP finałowego meczu. Teraz preseason zaczął słabo, bo w swoim nieoficjalnym debiucie w NBA spudłował pięć z sześciu rzutów. Po raz pierwszy wystąpił obok swoich utytułowanych kolegów i poczuł się nieco przytłoczony. Ale zaraz po tym poprosił Stepha i Draya o radę i wskazówki. Wsparcie weteranów pomogło mu w nabraniu większej pewności siebie. W kolejnych meczach zdobył już kolejno 17 i 21 punktów, będąc przy tym bardzo efektywnym (w sumie 17/25 z gry, w tym 3/6 zza łuku). Jak sam podkreśla, zależy mu na efektywności gry, pomaganiu drużynie na różne sposoby i po obu stronach parkietu. W ostatnim meczu z Sacramento Kings zanotował też 6 asyst i 2 przechwyty, a do tego ponownie dobrze zbierał. W każdym z trzech dotychczasowych meczów zanotował co najmniej 9 zbiórek. Wykorzystuje swoje warunki fizyczne, siłę i długie ramiona w podkoszowej walce, a przypomnijmy, że w zeszłym sezonie Warriors mieli z tym problemy.

Kerr bardzo chwali swojego młodego skrzydłowego, podkreślając, że już teraz jest jednym z najlepszych zawodników drużyny. Nieobecność Butlera otwiera dla niego miejsce w pierwszej piątce i szansę na dużą rolę, a on od samego początku udowadnia, że jest gotowy pomóc drużynie. Właśnie na to liczyli Warriors, sięgając po tak „starego” zawodnika w drafcie. Może nie ma wielkiego, gwiazdorskiego upside’u, ale już teraz powinien się przydać i daje nadzieję na przyszłość.

Snując kiedyś wielkie plany o dwóch „timeline’ach” Warriors marzyli o pozyskaniu młodych gwiazdorów, którzy będą rozwijali się u boku Curry’ego, po czym płynnie przejmą od niego pałeczkę, co zapewni drużynie nieustanne pasmo sukcesów. To nie wyszło. Przejście z ery Curry’ego do następnego etapu będzie trudnym procesem, który zresztą już się dzieje, choć weterani jeszcze pozostają w składzie, a nadal nie ma następców. Nie ma młodych gwiazd, ale przynajmniej są młodzi zawodnicy, którzy mogą stać się istotną częścią drużyny na kolejne lata. Małe kroczki. Teraz dodali Lendeborga, a także potwierdzili swoją wiarę w Brandina Podziemskiego, podpisując z nim przedłużenie debiutanckiej umowy.

Warriors zapłacili mu $110mln w pięcioletniej umowie. Duży kredyt zaufania, ale też kontrakt, na którym wydaje się, że więcej można zyskać niż stracić. Podziemski potwierdził już, że jest zawodnikiem pasującym charakterem do Warriors. Wyrósł na ważną postać drużyny, jest solidnym starterem albo bardzo dobrym zmiennikiem i to oddają średnie zarobki na poziomie $22mln. Pieniądze porównywalne do tych, które dostał Ayo Dosunmu czy Peyton Watson. Ale w wieku 23 lat nadal ma spory potencjał rozwoju, więc ten kontrakt może okazać się znacznie korzystniejszy dla Warriors.

Co też istotne, Warriors zachowali swoje ogromne pole manewru na przyszłe wakacje. W pierwszym roku nowej umowy Brandin zarobi $18.9mln, czyli niewiele więcej niż wyniósłby jego cap hold ($17mln), tak więc nie było sensu czekać. Mają to już załatwione, a nadal mogą mieć około $55mln na zakupy.

Dyskusja 6G

Komentarze 0

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.