Wake-Up: Debiut nowych 76ers i nowi Wizards też załapali się do tytułu. Shai myśli, że jest najlepszym graczem NBA

Wake-Up: Debiut nowych 76ers i nowi Wizards też załapali się do tytułu. Shai myśli, że jest najlepszym graczem NBA

Otwórzmy preseason NBA raz jeszcze, bo cała pierwsza, nowa piątka 76ers i niemal pełny lineup Wizards zadebiutowały w czwartkową, deszczową, wietrzną noc – nieoficjalny debiut nowej pory roku za oknem. Sixers wow czy wystarczy piłki dla wszystkich? Lepiej wyglądali od drugiej kwarty, gdy WizKids – zwłaszcza większy Keyshawn George – lepiej od startu.

1) Philly 108, Brooklyn 114. Maxey, Edgecombe, Brown, James, Embiid – byli jako lineup na minusie w pierwszej kwarcie, ale jak to bywa w nowych aranżacjach, już druga kwarta przyniosła lepszy wynik. Póki co, nie o wynik tu chodzi, tylko o to, by Embiid złapał rytm, piłka w każdym posiadaniu dotykała rąk Jamesa, a Maxey i Brown jedli z jednego talerza. Było kilka ustawionych zagrywek, ale i dziwne wrażenie, że skład z Embiidem w gruncie rzeczy mógłby grać half-court cały czas do niego, przez niego – zadaniem reszty byłoby obsługiwać 45 procent rzutów za trzy wokół. To będzie wszystko dalej ciekawe. Jabari Walker grał rezerwową piątkę.

James nie rzucał – za to kilka razy wymyślił punkty innym, raz znakomicie Edgecombe’owi – 10 punktów, 8-8 z linii, jeden rzut z gry, pięć asyst.

Patrząc na tak utalentowane teamy chce się tylko jednego: ruchu piłki i podań na wysokości kostek. I Sixers mieli dwa-trzy-na-końcu-jedno posiadanie – spokojnie – w których młody-dziennikarz mógłby zanotować: och, over-passing. Trochę pomagało coś, co wyglądało na pomysł Nets na ten sezon – nie tylko na ten mecz – podwajanie kozłującego w pick-n-rollu.

Joel bez rytmu – 1-5 z gry – piłka wypadała mu z rąk. Miał siedem strat do przerwy. Lub:

Maxey dodał 14 punktów na 5-8 z gry, Brown rozkręcił się z czasem i dodał 18.

Nets byli bez Mike’a Portera (nadgarstek), Mikela Browna (kostka) i Day’Rona Sharpe’a, który ma startować na piątce (ramię). Egor Demin był gorący na początku meczu, rzucił 13 punktów, Julius Randle rzucił 14 i uśmiechał się do Sixers, jakby chciał się wkręcić. Moe Wagner – lub jego cień – zastępował Sharpe’a w piątce i prawie skończył sezon Sixers już w październiku:

2) Waszyngton 111, Nowy Jork 109. Brian Keefe nie kombinował i wystawił całą czwórkę najlepszych, dostępnych graczy: Trae Young, George, AJ Dybantsa i Anthony Davis, która rozpoczęła w MSG 17-13, mimo tego, że Deandre Ayton nie odnajdywał się tam, gdzie musiał będzie Alex Sarr, gdy wróci. Spostrzeżenie tutaj, że playmaking George’a otworzy trochę gry bez piłki Youngowi, dla którego też już były jedna-dwie proste akcje off-ball.

Nowy lineup Wizards wcale nie wyglądał mniej ciekawie niż ten w Philly. Jest młodszy. Przede wszystkim na pozycjach 2-3. Bardziej atletyczny. Już szybko było widać, że kłopotem Sixers może stać się kreowanie punktów po przechwytach i punktów drugiej szansy – cały ten popularny pakiet, który pomaga klubom rozwiązywać szeroką rotacją trudy sezonu regularnego. Daje kilkanaście dodatkowych punktów energią i hustle.

Davis „krył” Josha Harta, a sam wszedł już w pierwszej kwarcie w dwie trójki. Naturalnie rzucił 16 punktów w 17 minut. Young rzucił 15 w też 17 minut gry. Ayton zastępował Sarra i zebrał 10 piłek. Dybantsa rzucił 11 na 5-11 z gry i miał cztery przechwyty.

Dla Knicks Josh Hart – też bez extension – rzucił 13 znów w pierwszej piątce. Podstawowy lineup Bockers wyszedł w obu meczach preseason. Andre Drummond gra oczywiście piątkę z ławki – 8 punktów, 9 zbiórek, pięć w ataku, cztery asysty.

3) Atlanta 123, San Antonio 116. Hawks – bez Lu Dorta i Jalena Johnsona – grali ostatniej nocy z San Antonio. Hawks nie mogą nadal wystawić 7-footera, więc biedny Onyeka Okongwu – 13 punktów, pięć asyst – musiał się mierzyć z Victorem Wembanyamą, w Chinach znanym jako „Ryżu” – z Victorem Ryżu, w tym roku trenowanym jednak nie w kung-fu domkach, tylko na boiskach rugby, narodowym sporcie południowej części Francji.

Dylan Harper jest w piątce. Póki co jednak raczej tylko dlatego, że De’Aaron Fox nie grał – wjechał Generał Soreness, choć to tylko czwartek był, nie piątek. Harper rzucił 16 punktów na 5-7 z gry, miał cztery asysty bez straty. Co za gracz. Stephon Castle: 5-8 z gry, 14 punktów. Wembanyama przypominał sobie sport: spokojne dziewięć punktów na 3-6, jeden blok i nieprzychylne kolejnej dekadzie NBA rzeczy typu:

Przestań.

Devin Vassell dodał tradycyjne 12. Tobias Harris – przypomnijmy – leczy łydę.

Dyson Daniels rzucił 13 punktów i zebrał 11 piłek, przede wszystkim oddał aż 16 rzutów w meczu koszykówki. Aaron Wiggins – pozyskany z OKC – też był w piątce i trafił dwie trójki. CJ McCollum zaliczył swój debiut w preseason – cztery trójki, 14 punktów – więc na ławkę trafił Kingston Flemings, ale zagrał dobrze: 15 punktów, pięć asyst.

4) Celtics 124, Cavaliers 113. Celtics grali z Cavaliers, ale m.in. bez Jaysona Tatuma i Paula George’a. Luka Garza rzucił 22 punkty na tylko 6-17, a Hugo Gonzalez dodał 15 – obaj trafili po trzy trójki. Baylor Scheierman trafił cztery – 16 punktów. Kłopoty z frontcourtem Cavaliers miał nie tylko Garza, ale i rookie Chris Cenac Jr. – 3-13 z gry – zebrał jednak osiem piłek i zdjął cztery rzuty.

Dla Cleveland – którzy posadzili tylko Jamesa Hardena – Donovan Mitchell rzucił 11, Jaylon Tyson był w wyjściowym lineupie i dodał 14 na 6-8, Evan Mobley osiem, Jarrett Allen sześć. W tej piątce przede wszystkim znalazł się też Peyton Watson – 7 punktów, cztery asysty, dwa bloki.

5) Nowy Orlean 118, Miami 128. Giannis Antetokounmpo już był pod formą w drugim swoim nieoficjalnym-jeszcze meczu dla Miami Heat – 18 punktów na 8-13, fade-awaye: o jeden więcej niż w debiucie. Ostatniej nocy jednak Egor Demin śmignął obok LeBrona bez wielkiego crossu i skończył layup na Embiidzie jak Dom Niespokojnej Starości. Trey Murphy za to wziął kostniejącą powoli sylwetkę Giannisa i ogłupił:

Wspomniany Rusek kontra Ojciec i Lord Kamerun:

Formy szuka dopiero Klay Thompson – tylko osiem punktów po dwóch meczach. Bobby Portis dodał 11.

Heat grali z Pelicans, którzy posadzili Dejounte Murraya i wpuścili do lineupu Jeremiah Fearsa – 11 punktów, trzy straty, dwie asysty.

6) Trae Young rzucił za trzy z jednej nogi, Luka grał od 4:40 naszego czasu – w zasadzie jeszcze gra – i trafił ten rzut z logo, gdy wypychasz piłkę i szybko opuszczasz ręce:

To jest k jeb:

Luka swoje spokojnie robi – jest już dziesięć minut po siódmej, mecz dobiega końca (Sacramento 106, LA Lakers 112), muszę wyjść, strasznie pada, trzeba będzie podbiec – wypowiedział się jednak o pomyśle NBA Europe:

„Jest Euroliga, EuroCup i teraz miałaby być NBA Europe. To będą trzy ligi. Tak to działa. A powinna być tylko jedna. Tak to powinno działać.

7) Shai Gilgeous-Alexander dołączył do grupy właścicieli Atletico Madrid. Pasuje idealnie, bo gracze Diego Simeone też lubią się przewrócić.

Cytaty w TIME-ie dotyczą jednak czego innego:

„Myślę, że jestem najlepszym graczem w NBA. Produkcja, którą daję, każdego dnia, mecz w meczu, to produkcja najlepszego gracza NBA. Myślę, że moja efektywność, to efektywność najlepszego gracza w NBA”

8) Małe Philly Cheese na koniec. Nie typuję tu dużo:

Dyskusja 6G

Komentarze 0

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.