
LeBron James zmienił NBA nie tylko punktami. W innej statystyce też nie ma sobie równych
LeBron James nigdy nie był uważany za wybitnego strzelca z dystansu, ale jego wpływ na rozwój gry zza łuku okazuje się znacznie większy, niż sugerowałaby jego skuteczność. Ten legendarny koszykarz jest rekordzistą wszech czasów nie tylko w licznie zdobytych punktów, lecz także pod względem asyst przy celnych trójkach. Nowy koszykarz Sixers przez wiele lat kreował pozycje rzutowe partnerom czekającym na podanie w narożnikach parkietu, o czym wspomniał Kirk Goldsberry w książce „Atlas koszykówki. Jak zmieniała się NBA”: TUTAJ
Fragment:
Liczby LeBrona Jamesa na przestrzeni całej jego kariery są powalające, ale jeszcze większe wrażenie robią, gdy weźmiemy pod uwagę, że wszystko to osiągnął w trakcie metamorfozy NBA. W jego debiutanckim sezonie trójki stanowiły 18,7 procent wszystkich rzutów z gry. Gdy w 2023 roku wchodził na pierwsze miejsce w tabeli najlepszych strzelców wszech czasów, udział tego rodzaju prób był ponad dwukrotnie wyższy i wynosił 38,7 procent. W okresie, w którym James stał się twarzą ligi, taktyka stosowana przez drużyny uległa niebagatelnej zmianie. Pobieżna analiza może sugerować, że gracz ten nie był istotną postacią ligowej rewolucji trójek, lecz gdy przyjrzymy się temu dokładniej, wyciągniemy inne wnioski.
LeBron zajmuje obecnie miejsce w Top 10 wszech czasów w liczbie celnych trójek i jest jednym z zaledwie 14 zawodników, którzy przez całą karierę trafili ponad 2 tysiące takich rzutów, lecz historia nie zapamięta go jako wybitnego strzelca z dystansu. Na koniec 2023 roku jego skuteczność za 3 wynosiła mniej niż 35 procent przy niespełna 7 tysiącach prób. Ich liczba robi wrażenie, ale już celność jest dość średnia. Największy wkład Jamesa w popularność trójek we współczesnym baskecie nie objawia się w tym, jak je rzucał, ale w tym, jak często przy nich asystował.
Ponad 80 procent trójek trafianych w NBA to rzuty po asyście. Typowa próba za 3 to efekt akcji catch-and-shoot, zwieńczenie całej sekwencji zagrań wykonywanych zazwyczaj z dala od miejsca, z którego oddawany jest rzut. I tu właśnie pojawia się James. Jest liderem w tabeli wszech czasów NBA w kategorii asyst przy rzutach za 3. Może i nigdy nie przebije Johna Stocktona w ogólnej liczbie asyst, ale przyłożył rękę do większej liczby trójek niż ktokolwiek inny. Bez dyskusji. Ma więcej asyst przy takich próbach niż Curry celnych rzutów tego typu. Jego wkład w popularyzację trójek z narożników jest ogromny. Jako playmaker James rozwinął to, co zapoczątkował Bowen w barwach Spurs.
Obecny najlepszy strzelec wszech czasów asystował przy ponad 1600 trójkach z narożnika i liczba ta stale rośnie. Zaledwie trzech zawodników ma na koncie ponad tysiąc podań przy tego typu zagraniach, lecz pozostała dwójka – Chris Paul i Tony Parker, czyli gracze zaliczani do najlepszych rozgrywających XXI wieku – są ponad 400 asyst w tyle za LeBronem. Ray Allen, który dwukrotnie zdobywał tytuł mistrzowski z Miami u boku Jamesa, pozostaje historycznym liderem ligi w liczbie celnych trójek z narożnika – trafił ich w całej swojej karierze aż 894. Jeśli chodzi o tworzenie kolegom czystych pozycji w tej strefie boiska, nikt nie robił tego tak znakomicie jak Król James.
Trójka z narożnika to rzut, który w największym stopniu uzależniony jest od podania. Współczesne defensywy nie odpuszczają tak po prostu dobrych strzelców zajmujących pozycję w tym rejonie parkietu. Muszą zostać zwabione w inne miejsce, a nikt w obecnej NBA nie robi tego lepiej niż James, który – pomijając już mnóstwo innych elementów – jest w swoich czasach najsprawniejszą maszyną do zagrań typu drive-and-kick. Gdy przyjrzymy się, skąd LeBron asystuje przy trójkach z narożnika, od razu widać, że źródło przeciętnej próby tego typu znajduje się bardzo daleko od miejsca, z którego jest ona oddawana.
Średnia długość zagrania słynnego koszykarza, które prowadzi do celnej trójki z narożnika, wynosi około 8,5 metra – to dłuższy dystans niż odległość samego rzutu od kosza. Efektem tych długich asyst jest najefektywniejszy rzut z wyskoku w lidze. W futbolu amerykańskim splendor za każde przyłożenie spada zarówno na rozgrywającego, jak i na odbierającego podanie. Może tak samo powinno być w przypadku trójek trafianych po asyście.
Strzelcy wyborowi grający z Jamesem, tacy jak Shane Battier, Ray Allen, Kyle Korver czy Danny Green, wyraźnie zyskali dzięki jego wizji i umiejętności kreowania pozycji dla graczy czekających w narożniku, lecz jako specjaliści od spacingu oni także wydatnie ułatwiali życie gwiazdorowi. Sama ich obecność w narożniku sprawiała, że kryjący ich zawodnicy mniej chętnie decydowali się na pomoc w obronie przy wjazdach LeBrona na kosz. LeBron James został najlepszym strzelcem w historii ligi w 2023 roku, głównie dzięki rzutom za 2. Widać sporą dysproporcję między jego dwójkami i trójkami, a wiele ze zdobywanych przez niego punktów to efekt zdecydowanych wejść na kosz. Koledzy tego gracza czyhający na piłkę w narożniku parkietu sprawiają, że rywale w zasadzie nie mają jak się bronić przed jego rajdami pod tablicę. Spurs z chęcią wykorzystywali strzelców czających się w narożniku, by odciągać uwagę obrońców od rolującego w stronę kosza Duncana; James w podobny sposób czerpał z ich obecności przy okazji atakowania obręczy. Niesamowite statystyki dotyczące punktów zdobywanych przez niego w „trumnie” udowadniają, że w okolicy kosza jest nie do powstrzymania, lecz rekordowa liczba asyst przy trójkach z narożnika pokazuje, iż zbudował on symbiotyczny związek z partnerami z drużyny, który w dużej mierze ułatwiał mu życie pod ofensywną tablicą.
Sześciu z dziesięciu najlepszych egzekutorów trójek z narożnika wszech czasów to gracze, którym podawał James – i nie jest to przypadek.

O książce:
Jak kilka gwiazd NBA – od Jordana przez LeBrona po Jokicia – odmieniło oblicze zawodowej koszykówki?
Co jakiś czas w NBA pojawia się talent, który burzy nasze pojęcie o tym, jak powinna wyglądać koszykówka. Bez względu na to, czy chodzi o zdobywanie punktów, rozgrywanie, czy rzucanie, tacy zawodnicy oraz nowe rozwiązania taktyczne radykalnie zmieniają obraz gry i redefiniują pojęcie wielkości na koszykarskim parkiecie. Na jakiś czas każdy z nich staje się „Atlasem” tej ligi i niesie NBA na swoich barkach, wyznaczając kierunki rozwoju całej dyscypliny.
Kirk Goldsberry, który przyczynił się do rewolucji statystycznej w NBA, proponuje wyjątkową podróż przez ostatnie 30 lat ligi. Wykorzystując pięknie zaprojektowane, czterokolorowe mapy rzutów oraz ilustracje, przedstawia zawodników, którzy przeprowadzili nas z czasów brutalnego basketu lat 90. do otwartych przestrzeni obecnej koszykówki. Goldsberry śledzi kurs obrany przez NBA od czasów Jordana do ery Jokicia – zatrzymując się po drodze przy Iversonie, Kobem, Currym oraz LeBronie – i znajduje nowe sposoby na porównanie wkładu najlepszych graczy w rozwój rozgrywek.
Dlaczego dziedzictwo Michaela Jordana wykracza daleko poza dokonania na parkiecie? Czym jest „Góra Iversona”? Jakie podobieństwa można dostrzec w grze Tima Duncana i LeBrona Jamesa? Jaki trening sprawił, że Curry został najskuteczniejszym strzelcem za trzy? Dlaczego Kobe Bryant wyprzedził swoją erę? Świetny język, znakomite grafiki, nowatorska analiza statystyczna – sięgnij po książkę, która jest prawdziwą ucztą dla umysłu i oczu. Przeczytaj, jak kilku kluczowych zawodników na przestrzeni lat doprowadziło do zdecydowanej metamorfozy najlepszej koszykarskiej ligi świata.
Książkę znajdziecie na: TUTAJ
Dyskusja 6G
Komentarze 0
Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.
Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.