Kajzerek: Gwiazdy na transferowej karuzeli

Kajzerek: Gwiazdy na transferowej karuzeli

Szanowni Państwo, witamy na pokładzie kolejnego sezonu masowego transferowego bullshitu. Prosimy zapiąć pasy, najlepiej wyłączyć zdrowy rozsądek i wrzucać randomowe nazwy klubów zainteresowanych Twoim ulubionym zawodnikiem. Przed nami miesiące doniesień, przecieków, „źródeł bliskich sytuacji”, tajemniczych wpisów w mediach społecznościowych, zdjęć z opisami, których dwusylabowa treść stanie się motywem przewodnim briefingów i konferencji. Podróż na początku będzie pewnie nudna, potem zaczną się palić silniki, a na końcu wyskoczą nam zęby po twardym lądowaniu.

Kyrie Irving

Wiele wskazuje na to, że 34-letni rozgrywający rozpocznie sezon 2026/27 w pełni zdrowy po rocznej przerwie spowodowanej zerwaniem więzadła ACL. Dallas Mavericks z dużym entuzjazmem podchodzą do perspektywy wspólnej gry Irvinga i ubiegłorocznego debiutanta roku – Coopera Flagga. Wizja ich współpracy jest bez wątpienia sennym marzeniem każdego fana Mavs, bowiem połączenie dwóch tak utalentowanych postaci pobudza wyobraźnie. Problem w tym, że Dallas buduje swoją przyszłość wokół 19-letniego Flagga, a Irving – jeśli nie zgodzi się poświęcić swojej roli i zagrać w tym zestawie “Robina” – może być dla zarządu problemem.

Na razie spekulacje dotyczące przyszłości doświadczonego rozgrywającego skupiają się m.in. na ewentualnym transferze do Miami, gdzie cały czas szukają optymalnego rozwiązania dna pozycję numer jeden. Mavericks odrzucili latem zainteresowanie innych zespołów Irvingiem, ale nie powstrzymało to części osób przed przekonaniem, że odejście rozgrywającego wydaje się nieuniknione. Mavericks nie mają szczególnego powodu, aby pozbywać się wszystkich doświadczonych zawodników, celowo osłabiać skład i walczyć o wysoki wybór w loterii. Dlatego Mike Schmitz – GM drużyny z Teksasu, wydaje się bardzo ostrożny na początku swojej drogi. To wynika przede wszystkim z faktu, że Flagg prędzej czy później będzie potrzebował pomocy, a Irving jako źródło wiedzy, może okazać się pomocny w budowaniu tożsamości młodszego kolegi.

Anthony Davis

Davis ma w swoim kontrakcie opcję zawodnika wartą blisko 63 miliony dolarów na przyszły sezon. Wygląda jak no-brainer, ale sygnały podpowiadają, że AD ceni sobie przyszłość zawodową bardziej od przyszłości finansowej. Przez całe wakacje mówiono w głównej mierze o tym, że wysoki chce podpisać przedłużenie umowy i zagwarantować sobie kontrakt na kolejne lata, ale ostatecznie zawodnik i klub nie doszli do porozumienia w kwestii wyceny jego wartości. W trakcie media-day, Davis otwarcie mówił o tym, że swoją przyszłość ustali na podstawie tego, jak drużyna zaprezentuje się w nadchodzących rozgrywkach. AD chce być zapamiętany jako mistrz i ten jeden tytuł z Lakers najwyraźniej nie zaspokaja jego apetytu.

Trzeba jednak pamiętać, że Davis mógłby po prostu opcję wykorzystać i poprosić o transfer, ale to – w zależności od rozegranego sezonu – rodzi niebezpieczeństwo jego “przeszacowania”. Wizards dysponując jego potężnym kontraktem, mogliby dorzucić do tego zestaw picków i pomnik Jerzego Waszyngtona, co i tak mogłoby nie wystarczyć. Jest jeszcze jeden problem – wysoka umowa Davisa zamroziłaby salary-cap zespołu, a to w przypadku drużyny nastawionej na przebudowę konkretny problem. Wysoki kontrakt Davisa oznaczałby konieczność odbycia długich i nieprzyjemnych rozmów z takimi zawodnikami jak Kyshawn George, Tre Johnson i Will Riley. Teoretycznie klub mógłby zatrzymać całą trójkę, ale wymagałoby to od zawodników zaakceptowania znaczących obniżek wynagrodzeń.

Zach LaVine

“Jest słodziutki, ale w sumie to z niego niezły kutas”… To coś, co musi się znaleźć pod jego nazwiskiem w Galerii Sław, jeśli kiedykolwiek Zach LaVine tego zaszczytu doczeka. Autorką cytatu jest dziennikarka z Sacramento, która w trakcie media-day Kings, zapomniała o tym, że podpięta jest do mikrofonu i zaczęła gadać różne kocopoły, które zazwyczaj gadamy na ucho swoim BFF. Tak czy inaczej – LaVine potrzebuje naprawdę dobrego wejścia w nowy sezon, by dać swojej drużynie konkretne argumenty w rozmowie z wszystkimi potencjalnie zainteresowanymi usługami 31-latka. Ten powinien być w primie swojej kariery, ale z uwagi na jego charakter oraz liczne urazy, wartość Zacha znacząco spadła i w gruncie rzeczy nie wiadomo, co GM-owie byliby w stanie za jego usługi zaproponować.

LaVine ma w NBA dość burzliwą historię, co odpowiada opisowi jego charakteru przez wspomnianą dziennikarkę. Mowa m.in. o konflikcie z Chicago Bulls, który ostatecznie doprowadził do jego odejścia z klubu. Mimo tego pozostaje zawodnikiem, który miewa spektakularne przebłyski. W sezonie 2025/26 notował średnio 19,2 punktu, 2,8 zbiórki, 2,3 asysty, trafiając 47,9 procent rzutów z gry. Dużą przeszkodą w transferze LaVine’a pozostaje kontrakt. Zawodnik zarabia około 45 mln dolarów rocznie w ramach podpisanej w 2022 roku pięcioletniej umowy o wartości 215 mln dolarów. Jeśli jednak Kings zdecydowaliby się na wykupienie jego umowy, LaVine mógłby podpisać kontrakt z dowolnym zespołem za minimalne wynagrodzenie, stając się tym samym bardzo atrakcyjnym celem na rynku wolnych agentów. Na razie pozostaje czekać na ruch Sacramento, ale gdyby faktycznie doszło do buy-outu, GM-owie ekip walczących o mistrzostwo se śliną w ustach dzwoniliby do przedstawicieli zawodnika.

Myles Turner

To nieoczywista opcja w tym zestawieniu, bo Myles podpisał z Milwaukee Bucks przedłużenie kontraktu i brzmi jak gość gotowy do bycia “stałym elementem” przebudowującej się drużyny. Nie możemy jednak wykluczyć, że na pewnym etapie w Wisconsin stwierdzą, że znacznie bardziej potrzebują go nie w roli lidera on i off court, ale jako klasycznej karty przetargowej, która otworzy drzwi do kolejnych zmian. Po słabym w jego wykonaniu sezonie 2025/26, Turner bronił się uderzając w rozmowach z mediami w Giannisa Antetokounmpo i Doca Riversa. Publicznie mówił o spóźnieniach zawodników, braku odpowiedzialności ze strony trenera wobec niektórych graczy oraz konieczności zmiany harmonogramów podróży z powodu opóźnień.

Turner tłumaczył potem, że powiedział to wszystko, bo czuł potrzebę “wyczyszczenia sytuacji” wraz z nadejściem nowego sztabu. Turner uważał, że Rivers stosował wobec poszczególnych graczy różne standardy, a Giannis był traktowany wyjątkowo ze względu na swoją pozycję w zespole. Wszystko fajnie, ale wypowiadając te słowa, postawił się w pozycji obrońcy dekalogu, co może kiedyś ciążyć. Turner jest obecnie jednym z bardziej doświadczonych graczy zespołu i ma za sobą grę w play-offach, o czym porozmawiać może jedynie z Kylem Kuzmą. Jako drugi najlepiej opłacany zawodnik Bucks, wychowanek Texasu będzie musiał wziąć na siebie większą odpowiedzialność za młody zespół pozbawiony większych oczekiwań. Kto wie, jak w połowie sezonu zareagują Bucks, gdy okaże się, że Turner nie jest tym, na kogo tak bardzo liczyli.

RJ Barrett

Toronto Raptors chcą relatywnie szybko odbudować swoją pozycję i wrócić do walki z czołówką Wschodniej Konferencji. Gwarantem tego ma być obecność w rotacji Kawhiego Leonarda i Scottiego Barnesa. Co jednak z równie ważnym dla całej układanki RJ-em Barrettem? Kanadyjski skrzydłowy wchodzi w ostatni rok swojego kontraktu, w którym zarobi 29,6 miliona dolarów. W swoim drugim pełnym sezonie w Toronto Raptors Barrett notował średnio 19,3 punktu, 5,3 zbiórki i 3,3 asysty, trafiając 49,1 procent rzutów z gry. Sam zawodnik, rozmawiając z dziennikarzami na początku tygodnia, wyraził zainteresowanie pozostaniem w Toronto.

Pomógł Raptors wygrać 46 spotkań i awansować do play-offów z piątego miejsca. W siedmiomeczowej serii pierwszej rundy przeciwko Cleveland Cavaliers prezentował się jeszcze lepiej, zdobywając średnio 24,1 punktu, 7 zbiórek i 4 asysty. Na razie nie wiadomo, czy do wymiany ostatecznie dojdzie. Barrett udowodnił w poprzednim sezonie, że jest ważnym elementem trzonu Toronto, a jego postawa miała istotny udział w najlepszym sezonie Raptors od kilku lat. Ekipa z Kanady ma jednak coraz bardziej napiętą sytuację finansową. Ta może mieć wpływ na gotowość Raptors do zaoferowania Barrettowi maksymalnego kontraktu, którego średnia roczna wartość mogłaby wynieść około 44 milionów dolarów. Duże znaczenie w tym kontekście może mieć to, czy Kawhi Leonard sprawdzi się w swojej roli i czy da Raptors pretekst. Wygasający kontrakt Barretta może stać się przedmiotem rozmów przed lutowym trade-deadlinem. 

Dyskusja 6G

Komentarze 0

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.