Rzutówka: Finansowe wyzwania Knicks, jak utrzymać mistrzowski skład na dłużej?

Rzutówka: Finansowe wyzwania Knicks, jak utrzymać mistrzowski skład na dłużej?

Jalen Duren czekał do ostatniego momentu przed deadline’m wygaśnięcia oferty kwalifikacyjnej, żeby odpuścić pomysł podpisywania rocznej umowy i przyjąć ofertę za $200 milionów, z której na koniec wyłączono zapisy dotyczące wagi. Ciągnąca się całe wakacje drama wreszcie dobiegła końca. Duren pozostaje zawodnikiem Detroit Pistons. Zobaczymy, jak to całe zamieszanie odbije się na jego dalszych relacjach z klubem. Póki co, najważniejsze, że może dołączyć do drużyny. Pistons będą mieli trochę czasu, żeby przetestować swój nowy frontcourt przed startem prawdziwego grania. Mają spore oczekiwania wobec Johna Collinsa, licząc, że jego obecność istotnie poprawi spacing. Ale podczas gdy stanowi on zagrożenie z rogów, nie jest shooterem i jego dopasowanie z Durenem nie wydaje się idealne, tym bardziej potrzebują czasu na zgranie.

W Detroit sprawa została załatwiona, tymczasem coraz większym, głośniejszym tematem stają się kontakty w ekipie mistrzów. Karl-Anthony Towns, Josh Hart i Deuce McBride mogą podpisać przedłużenia i każdy z nich deklaruje chęć pozostania w New York Knicks, ale na razie żaden nie jest bliski porozumienia z klubem. Oczywiście to nie jest coś, co trzeba załatwić już teraz, a też sami zainteresowani starają się nie robić z tego wielkiej dramy. Jednak dopóki te sprawy nie zostaną rozwiązane, będzie to wisiało nad drużyną, a media nie odpuszczą z ciągłymi spekulacjami. To w końcu Nowy Jork i ekipa mistrzów, na którą czekali tutaj ponad 50 lat, a która może nie mieć długiej przyszłości.

Wszystko może rozbić się o pieniądze. Nie wiadomo, ile jeszcze wspólnych sezonów im zostało. Może tylko ten najbliższy, bo trzymanie tego trzonu będzie coraz bardziej kosztowne. W obecnych realiach NBA samo w sobie utrzymanie składu przez dłuższy okres staje się ogromnym wyzwaniem, a tutaj dodatkowo sytuacji nie ułatwia James Dolan. Właściciel Knicks zaraz po zdobyciu mistrzostwa nałożył limit wydatków na poziomie drugiego apronu, deklarując, że jest to pułap, którego absolutnie przekroczyć nie mogą. W efekcie, w wakacje stracili swojego rezerwowego centra, który grał w Nowym Jorku od początku kariery i był bardzo ważnym elementem drużyny. Zmieścili się pod wyznaczonym limitem, ale w kolejnych latach będzie to tylko coraz trudniejsze.

Najciekawsza jest oczywiście sytuacja Karla-Anthony’ego Townsa. Zamknął usta krytykom, udowodniając, że może być kluczową postacią mistrzowskiego zespołu i teraz mógłby oczekiwać maksymalnych $272mln w czteroletnim przedłużeniu kontraktu. Nie domaga się jednak takiego maxa. Chce zostać w Nowym Jorku i negocjować warunki, które zadowolą obie strony. Problem w tym, że obie strony nadal dzieli duża różnica. KAT jest gotowy zgodzić się na mniejsze pieniądze, ale nie aż tak małe, jak proponują Knicks.

Jeśli się nie dogadają, za rok Towns będzie mógł wejść na rynek wolnych agentów, albo podjąć wartą $61mln opcję na kolejny sezon. Ale co jeszcze istotne – nawet jeśli teraz nie załatwią porozumienia, będą mogli dalej rozmawiać i podpisać przedłużenie w jakimkolwiek momencie nadchodzącego sezonu. Tak więc nie jest to bardzo paląca sprawa. Ale jak zwraca uwagę Fred Katz z The Athletic, mimo wszystko czas ma znaczenie i nie chodzi wyłącznie o wiszącą nad drużyną niepewność.

W trakcie sezonu można przedłużyć jedynie kończące się kontrakty, co oznacza, że wtedy KAT będzie mógł podpisać umowę wyłącznie po zrezygnowaniu z opcji na 2027/28. Oczywiście Knicks zależy na tym, żeby obniżyć jego średnią pensję w nowej umowie, więc lepiej zamiast tej opcji mieć już niższą pensję. Ale takie rozwiązanie byłoby dobre tylko w krótkofalowej perspektywie. Bo trzeba pamiętać, że nadchodzi również przedłużenie Jalena Brunsona. 2027/28 będzie ostatnim sezonem jego super korzystnego kontraktu – $40.5mln pensji, co będzie stanowiło tylko 23% salary cap. Później wreszcie Jalen powinien dostać wielkie pieniądze, na jakie zapracował, prowadząc Knicks do mistrzostwa i stając się legendą Nowego Jorku. Wtedy jego pensja wyniesie 35% salary cap, przekraczając $60 milionów, co będzie oznaczało dla drużyny ogromny wzrost kosztów. Muszą się na to przygotować, dlatego optymalnym rozwiązaniem byłoby podpisanie teraz Townsa na kontrakcie, który będzie miał spadającą wartość w kolejnych latach.

W perspektywie nadchodzącej nowej umowy Brunsona lepiej byłoby zapłacić KATowi te $61mln, jakie ma zapisane w opcji, gdy Jalena mają jeszcze po taniości. Przykładowo, gdyby uzgodnili czteroletni kontrakt za $200mln przy uwzględnieniu opcji, na trzy dodatkowe sezony pozostawałoby średnio $46mln (w ostatnim roku mogłoby to być około $42mln). Chcąc jednak skorzystać z tej wcześniejszej wyższej płatności w postaci opcji i spadającej konstrukcji nowej umowy, Knicks musieliby dogadać się z Townsem przed rozpoczęciem sezonu. Albo musieliby poczekać dopiero do przyszłych wakacji.

Josh Hart znajduje się w nieco innej sytuacji, ponieważ jego opcja na 2027/28 ($22.4mln) jest opcją drużyny. Knicks mają pełną kontrolę, więc jeśli nie uzgodnią nowej umowy, będą mogli po prostu zatrzymać go na jeszcze jeden sezon. Oczywiście w tym przypadku także celem jest ograniczenie wydatków i obniżenie przyszłej pensji, ale gdy Naji Marshall czy Saddiq Bey dostają zarobki na poziomie $17-18mln, już ten obecny kontrakt Harta wygląda bardzo korzystnie. Z drugiej strony, ma już 31 lat (ten sam rocznik co Towns), więc czekanie na wolną agenturę za dwa lata to ryzyko nie tylko dla Knicks, również dla niego. Obecnie – gdy jest mistrzem i znajduje się jeszcze w swoim prime – to teoretycznie najlepszy moment, żeby zgarnąć dużą wypłatę.

Miles McBride najbardziej z tej trójki nie ukrywał swojego rozczarowania brakiem przedłużenia. Ale też on znajduje się pod większą presją, bo wchodzi w ostatni rok kontraktu. Świetnego kontraktu dla Knicks – zapłacą mu tylko $4mln, a w poprzednim sezonie dostarczał średnio rekordowe 12 punktów i trafiał 41.3% za trzy. Jest bardzo dobrym, sprawdzonym rezerwowym, który w wieku 26 lat jeszcze się rozwija, ale poprzednio opuścił też połowę sezonu przez problemy zdrowotne i nie był w optymalnej formie w playoffach. Tymczasem Knicks dopiero co zrezygnowali z zatrzymania Mitchella Robinsona, który stał się zbyt kosztowny. Dlatego istnieje duże ryzyko, że tak samo stanie się w przypadku McBride’a. Ponownie mogą nie chcieć płacić za dużo na rezerwowego, ale teraz też mogą nie czekać do wakacji, tylko przehandlować go w trakcie sezonu, żeby dostać coś w zamian. Może być ich najciekawszym assetem do handlowania.

Na ten moment Knicks mają 10 zawodników na kontraktach (wliczając opcje) na sezon 2027/28 i przekraczają prognozowany próg drugiego apronu. To dobrze oddaje, jak trudne finansowe manewry czekają Leona Rose’a. Wydaje się wręcz niemożliwe, żeby byli w stanie utrzymać mistrzowski trzon, pozostając poniżej progu tych największych restrykcji. Zwłaszcza gdy Brunson dostanie swój nowy kontrakt. Może wtedy Dolan będzie nieco mniej stanowczy w ustalaniu limitów wydatków. W każdym razie nie ma wątpliwości, że tych wydatków będą uważnie musieli pilnować, dlatego negocjując przedłużenia muszą walczyć o każdego dolara.

Na koniec warto jeszcze przypomnieć, że zarówno Townsa, jak i Harta reprezentuje agencja CAA, która ma ogromne wpływy w klubie z Nowego Jorku. Leon Rose stał na czele tej agencji, zanim przesiadł się na fotel prezydenta Knicks. Co więcej, był agentem Townsa. Te bliskie i dobre relacje powinny pomóc w tych trudnych negocjacjach.

Dyskusja 6G

Komentarze 0

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.