
Kajzerek: Pamiętać o ojcu
Nie dostał z nim wiele czasu, ale zawsze starał się to rekompensować podkreślając, jak wdzięczny jest za to, że był jego inspiracją i drogowskazem. Nicolas Batum ogłosił zakończenie naprawdę udanej kariery. Rozegrał na parkietach najlepszej ligi świata wiele fantastycznych meczów i każdy był hołdem oddanym tragicznie zmarłemu ojcu. W specjalnym materiale, który był formą zamknięcie ważnego dla Francuza rozdziału, podkreślił rolę ojca w naprawdę wzruszający sposób. Przed nim nowe wyzwania, lecz zanim skupi na nich swój czas i energię, chciał w odpowiedni sposób podziękować przede wszystkim koszykówce.
Francuz trafił do NBA w 2008 roku. Houston Rockets wybrali go z 25. numerem w pierwszej rundzie draftu, lecz prawa do zawodnika przekazali Portland Trail Blazers. To właśnie w stolicy pięknego Oregonu spędził pierwsze siedem sezonów i zbudował swoją pozycję w lidze. W barwach Blazers rozegrał 435 meczów, notując średnio 11,2 punktu, 5,1 zbiórki i 3 asysty. Energia z jaką grał oraz bardzo duża determinacja po obu stronach parkietu, przedstawiły obraz profesjonalisty w swoim fachu. Każdy trener marzy o takim sojuszniku na parkiecie i na ławce – pewny siebie, gotowy spełnić obowiązki wynikające z określonej roli i przede wszystkim znający swoje miejsce w szeregu.
Okres spędzony z Blazers wystawił Batumowi solidne referencje. W 2015 roku zawodnik trafił do Charlotte Hornets, gdzie występował przez kolejnych sześć sezonów. Najlepsze pod kątem osiąganych liczb były dla niego rozgrywki 2016/17, w których zdobywał średnio 15,1 punktu, 6,2 zbiórki i 5,9 asysty na mecz. Z czasem jego rola zaczęła się zmieniać, ale wszechstronność, doświadczenie i umiejętność gry po obu stronach parkietu pozwoliły mu ugruntować w NBA swoją pozycję. Trenerzy po prostu mu ufali. Wyróżniał się inteligencją i był przykładem dla młodszych kolegów. W lidze bowiem zaczęło pojawiać się coraz więcej rozkapryszonych dzieciaków, a Batum miał pozycję i charyzmę, które pozwalały mu wchodzić w kompetencje trenera.
W 2020 roku trafił do Los Angeles Clippers. Pojawiały się opinie, że zobaczymy Batuma naturalnie przechodzącego do roli mentora. Tymczasem on znalazł dla siebie przestrzeń, by nadal być niezwykle produktywnym graczem. Manifestował za każdym razem, gdy ktoś chciał zredukować jego znaczenie dla samej gry i wsadzić w kategorię wysłużonego weterana. Jego rola nie polegała już na zdobywaniu dużej liczby punktów, ale przede wszystkim na obronie, kreowaniu gry, trafianiu rzutów za trzy i wykonywaniu zadań, które pomagały drużynie. Po krótkim epizodzie w Philadelphia 76ers w sezonie 2023/24 wrócił do Clippers i właśnie w LA spędził ostatnie lata swojej kariery.
Łącznie Batum rozegrał w NBA 1205 meczów zdobywając 11 553 punkty. Nie był zawodnikiem, którego wartość najlepiej oddawały same statystyki. Jego etyka pracy oraz rozumienie gry na bardzo wysokim poziomie pozwalały mu funkcjonować jako niezawodna trzecia opcja w ataku, a także defensor obejmujący co najmniej kilka match-upów i dobrze czujący się po switchach. Sukesy odnosił także z reprezentacją Francji. W 2013 roku zdobył mistrzostwo Europy, a później wywalczył dwa brązowe medale mistrzostw świata oraz dwa srebrne medale olimpijskie – w Tokio w 2021 roku i w Paryżu w 2024 roku. Po igrzyskach w Paryżu zakończył karierę reprezentacyjną.
Opuszcza NBA jako jeden z najbardziej doświadczonych francuskich koszykarzy w historii ligi. Nie zdobył indywidualnych nagród i nigdy nie był postacią pierwszoplanową, ale przez 18 sezonów pozostawał wartościowym i niezwykle uniwersalnym zawodnikiem, który potrafił znaleźć swoją rolę w kolejnych zespołach. Zakończył swoją 18-letnią karierę w najlepszej lidze świata pozostawiając po sobie opinię jednego z najbardziej wszechstronnych europejskich zawodników pokolenia, które reprezentował. Przez te wszystkie lata czerpał wiele inspiracji, by cały czas poświęcać się grze, lecz zawsze gdy tylko mógł, podkreślał historię swojego ojca. Nie mógł z niej czerpać bezpośrednio i to jedna z najbardziej przykrych rzeczy, jakie mogą spotkać młodego chłopca szukającego pierwszego wzoru do naśladowania.
Ojciec Nicolasa Batuma, Richard Batum, był zawodowym koszykarzem pochodzącym z Kamerunu. Całą swoją karierę rozegrał na parkietach francuskich lig, choć nigdy nie grał na najwyższym poziomie. Zazwyczaj wychodził na “czwórce” wykorzystując pod koszem swój wzrost i siłę. Występował między innymi w Pont-l’Évêque, Proville, a później w Autun. W połowie lat 80. grał także w ASA Sceaux na trzecim szczeblu. Zmarł tragicznie 21 września 1991 roku podczas meczu w Autun. Miał wtedy 31 lat. W trakcie spotkania przeciwko ASPTT Clermont, podszedł do linii rzutów wolnych i nagle zasłabł po czym upadł na parkiet. Przyczyną jego śmierci było pęknięcie tętniaka.
Nicolas miał wówczas dwa lata. Razem ze swoją mamą – Sylvie, oglądał ten mecz z trybun. W tym wieku nie mógł zapamiętać szczegółów, choć trauma potrafi zostawić w głowie dziecka bardzo mocny ślad. Po latach wspominał pojedyncze obrazy z tego wydarzenia – kamery telewizyjne skierowane na ojca, płaczącą mamę i ogromne zamieszanie na hali. W opublikowanym w poniedziałkowe popołudnie 10-minutowym nagraniu w mediach społecznościowych, Batum oficjalnie ogłosił zakończenie profesjonalnej kariery koszykarskiej. Data ogłoszenia również nie była przypadkowa.
– Przede wszystkim ta data jest dla mnie wyjątkowa: 21 września. To 35. rocznica śmierci mojego ojca na parkiecie — powiedział Batum w nagraniu w swoim ojczystym języku. – Niestety zakończyło to jego karierę w sposób, którego sam nie wybrał, a ja siedziałem wtedy na trybunach. Tak naprawdę nigdy nie miał okazji prowadzić, można powiedzieć, normalnego życia – dodał.
Śmierć ojca przez lata miała ogromny wpływ na Batuma i jego relację z koszykówką. Mając świadomość historii jego rodziny, lekarze NBA chcieli mieć absolutną pewność, że to co spotkało jego ojca, nie przytrafi się także Nicolasowi. Przed draftem NBA w 2008 roku pojawiały się pytania dotyczące serca Nicolasa właśnie ze względu na śmierć ojca. Batum podkreślał jednak, że Richard nie zmarł na zawał, lecz w wyniku pęknięcia tętniaka, a on sam przechodził wiele badań, które wykluczały jakiekolwiek genetyczne obciążenie. Z drugiej jednak strony, zawsze mierzył się ze strachem. Było to szczególnie trudne dla jego mamy. Nie mógł jej niczego obiecać, a ona sama nie chciała przeżywać drugi raz tego samego. Mimo to Batum od dziecka naciskał na uprawianie sportu, a gra w basket przychodziła mu z dużą łatwością.
Wspomniany film, w którym Batum ogłosił zakończenie kariery, rozpoczyna się ujęciem jego spaceru z synem Aydenem po niewielkiej hali sportowej w Pont-l’Évêque we Francji — miejscu, w którym Batum dorastał i stawiał pierwsze koszykarskie kroki. Ojciec i syn usiedli następnie na trybunach, a Nicolas zaczął tłumaczyć Aydenowi, dlaczego zdecydował się zakończyć karierę w NBA.
– Czyli nie chcesz, żebym kończył karierę? — zapytał syna Aydena.
– Nie
– Powinienem dalej grać w koszykówkę?
– Tak.
– Nie, to już koniec. Teraz twoja kolej.
Batum wyjaśnił następnie Aydenowi, jak wiele poświęcił przez lata, aby móc grać w NBA i ile ważnych momentów z życia syna musiał przez to opuścić. Teraz, gdy przechodzi na sportową emeryturę, będzie miał czas, by oglądać jego mecze i pojawiać się na treningach. To coś, czego nigdy nie doświadczył Richard, więc Nicolas ceni sobie to szczególnie. Jest mu przykro, że jego tata nigdy nie czuł dumy, jaką teraz czuje Nicolas obserwując swoje dziecko. Jedno w tym wszystkim wiemy na pewno – Francja ma do uhonorowania kawał gracza i reprezentanta, który zawsze traktował Les Bleus niczym świętość. To była piękna kariera.
Dyskusja 6G
Komentarze 0
Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.
Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.