
Rzutówka: Biznesmen Kawhi. Przeciąganie liny w Detroit
Długo czekaliśmy na sfinalizowanie transferu Kawhia Leonarda, ale już sprawa przedłużenia kontraktu została załatwiona bardzo szybko. Tak jak można było się tego spodziewać, bo przecież zanim jeszcze okazało się, że wymiana zostanie wstrzymana, pojawiały się już doniesienia o rozmowach nowego agenta Leonarda z Toronto Raptors. To od samego początku była transakcja wiązana. Leonard chciał wymiany, ponieważ LA Clippers nie chcieli mu zapłacić. Powrót do Raptors jest super historią i teraz może opowiadać o swojej miłości do Toronto, o tym, że nie chodzi o pogoń za mistrzostwem, ale kluczowe oczywiście były pieniądze. Jak zwykle u Leonarda. I teraz do swojego schodzącego kontraktu dopisał $115mln za dwa kolejne sezony.
Shams Charania w raporcie zaznacza, że Leonard wziął mniej – w tym momencie maksymalnie mógł otrzymać $124mln w dwuletnim przedłużeniu – i przypomina, że wcześniej też zrezygnował z trade kickera wartego $7.5mln. Cóż za poświęcenie dla dobra drużyny!
Ale musiał odpuścić bonus, żeby Raptors zmieścili się pod pierwszym apronem, który stał się ich hard capem, ponieważ inaczej tej transakcji nie udałoby się sfinalizować. A $115mln to ogromne pieniądze dla obecnie 35-latka, którego dostępność jest niezwykle niepewna. Przypomnijmy, że rok temu Kevin Durant podpisał dwuletnie przedłużenie za $90mln. Jest o trzy lata starszy, ale dużo bardziej można na nim polegać niż na Leonardzie. W trzech ostatnich sezonach KD za każdym razem rozegrał co najmniej 60 meczów. Kawhi miał tylko trzy takie sezony na przestrzeni ośmiu lat, łącznie z poprzednim spędzonym w Kanadzie. Tak więc trudno mówić tu o tym, że Kawhi zgodził się na mniej. To raczej Raptors dali mu więcej niż na to zasłużył. Choć oczywiście mógł domagać się maxa i też pewnie musieliby mu zapłacić, bo zdecydowali się na to, robiąc wyminę.
Trudno także mówić o jakimkolwiek finansowym poświęceniu, gdy zgarnął dziesiątki milionów nielegalnie przekazywanych mu przez LA Clippers za pośrednictwem fejkowych umów sponsorskich od ich partnerów biznesowych. W ramach ugody z NBA zapłacił symboliczne $700 tysięcy kary, co pozwoliło mu oficjalnie wyrwać się z LA i teraz otrzymać nową umowę w Toronto. Generalnie zrobił świetny interes. Znacznie miał również moment. Nie tylko chciał rozpocząć obóz z nową drużyną. Istotne było również załatwienie tej sprawy, zanim ruszy jakiekolwiek granie, bo przecież nie wiadomo jak dużo tego grania będzie w wykonaniu Leonarda. Musiał podpisać przedłużenie, gdy jeszcze mógł nadal chwalić się 65 meczami na poziomie All-NBA z zeszłego sezonu, zanim dopadną go kolejne problemy zdrowotne i jak zwykle będzie musiał się oszczędzać. Teraz ma zapewnione łącznie $165mln na trzy kolejne lata z opcją zawodnika, która przy sprzyjających okolicznościach pozwoli mu szybciej zgłosić się po następną wypłatę.
Raptors podejmują duże ryzyko. Ale też bardzo dużo mogą zyskać, jeśli tylko Kawhi będzie grał.
Do pięciu nazwisk wydłużyła się lista zawodników z draftu 2023 z przedłużeniami debiutanckich kontraktu, a do deadline’u został jeszcze miesiąc, więc może wcale nie będzie tych umów znacznie mniej niż w poprzednich latach. Na razie widać, że niektórzy zawodnicy rozsądnie ocenili sytuację. Zrozumieli, że drużyny znacznie ostrożniej wydają pieniądze i lepiej wziąć to, co jest dostępne, niż upierać się przy marzeniach o maksymalnych zarobkach i potem spędzić całe przyszłe wakacje czekając na rynku zastrzeżonych wolnych agentów.
Zobaczymy ilu pójdzie za przykładem Keyonte’a George’a i Ausara Thompsona. Oni teoretycznie mogli stawiać na siebie, licząc, że kolejny sezon progresu pozwoli im zgarnąć jeszcze większą wypłatę. Może w przyszłości wejdą na gwiazdorski poziom, ale obecnie płacenie im pieniędzy zbliżonych do maxa byłoby przesadnym kredytem zaufania. Przypomnijmy, że w przypadku tych zawodników max wynosi 25%. George i Thompson w pierwszym roku swoich umów będą na poziomie około 16%, co wydaje się rozsądnym rozwiązaniem dla obu stron. Drużynom pomoże to lepiej manewrować przyszłymi finansami, bo w obecnych relaniach na dłuższą metę nie da się utrzymać składu z kilkoma max-kontraktami. Tymczasem gracze otrzymają nadal wielkie wypłaty. Mają już zagwarantowane ponad $150mln.
Kontrakt George’a jest nieco wyższy (o $2.5mln), ponieważ Utah Jazz zgodzili się dołożyć bonusy. Te wymierające bonusy, które przestały pojawiać się w umowach, ponieważ komplikują sytuację finansową, gdyż nawet te mało prawdopodobne liczone są do apronów. W tym przypadku są one niewielkie, wynoszą pół miliona rocznie, ale widząc, jak drużyny manewrują, żeby zmieścić się pod apronem, dobrze wiemy, że każdy dolar potrafi mieć znaczenie.
Detroit Pistons nie czekali aż zakończą się te trwające już od trzech miesięcy negocjacje z Jalenem Durenem i szybciej sfinalizowali przedłużenie z Ausarem. Jedną niewiadomą mają załatwioną, co daje im większą jasność sytuacji i może też korzystne warunki Thompsona ułatwiły decyzję o poprawieniu swojej oferty dla Durena. Ale też oczywiście niezależnie od Thompsona, muszą po prostu zamknąć wreszcie sprawę JD, bo do startu obozu zostały ostatnie dni, a nie chcą rozpocząć przygotowań bez swojego środkowego.
$200mln/5 nadal jednak nie wystarczyło, żeby uzyskać porozumienie.
Duren straszy perspektywą oferty kwalifikacyjnej. Trudno jednak wyobrazić sobie, żeby zostawił gwarantowane $200mln, biorąc tylko $10mln za najbliższy sezon. To byłoby ogromne ryzyko, zbyt duże nawet jeśli Sacramento Kings za rok mają czekać z pieniędzmi, bo przez ten rok wiele może się wydarzyć i pozmieniać. Poza tym, według obecnych prognoz w przyszłym offseason będzie mógł otrzymać na rynku maksymalnie $187mln/4. Tak więc w tym scenariuszu przez pięć kolejnych lat nie zarobi więcej niż te $200mln oferowane przez Pistons. A te pieniądze są do wzięcia już teraz. Zostawienie ich na stole byłoby po prostu głupie. Ale byłoby także oznaką desperacji i determinacji, żeby wyrwać się z Detroit. Byłoby to jednoznaczne z tym, że za rok odejdzie. Dlatego oferta kwalifikacyjna jest „opcją nuklearną” dla obu stron. Pistons nie chcą scenariusza, w którym będą zmuszeni go wytransferować, żeby nie zostać z niczym. Dlatego Duren do ostatniej chwili może tym straszyć, próbując zmusić drużynę do dołożenia pieniędzy.
Dyskusja 6G
Komentarze 0
Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.
Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.