
Rzutówka: Knicks znowu robią casting na ostatnie miejsce w składzie
New York Knicks drugi rok z rzędu zapraszają na obóz kilku weteranów, organizując coś w rodzaju castingu na ostatnie miejsce w składzie. Poprzednio wyszło to znakomicie, bo rywalizację wygrał Landry Shamet, który później przez cały sezon zapewnił bardzo dobrą wartość za minimalne pieniądze, a w playoffach stał się szóstym graczem drużyny w drodze do mistrzostwa.
Przypomnijmy, że rok temu za faworyta do tego ostatniego miejsca w składzie Knicks postrzegany był Malcolm Brogdon, ale od początku dużo mówiło się, że Shameta również będą chcieli zatrzymać. Ostatecznie nie musieli kombinować, jak zmieścić tę dwójkę, ponieważ Brogdon nagle wycofał się, niespodziewanie ogłaszając zakończenie kariery.
Obecnie w grze jest pięciu zawodników: John Konchar, Bruce Brown, Ochai Agbaji, Drew Eubanks i James Wiseman. Każdy z nich podpisał niegwarantowany kontrakt typu Exhibit 9, czyli taki sam jak Jeremy Sochan w Portland.
Teoretycznie Knicks mają nadal dwa wolne miejsca, ale znajdują się tylko $3.3mln poniżej progu drugiego apronu, który już na samym początku offseason został określony przez Jamesa Dolana jako nieprzekraczalna linia. To oznacza, że zmieszczą tylko jeden minimalny kontrakt, a uzupełnić skład będą mogli ewentualnie dopiero w dalszej części sezonu.
W tym momencie jako faworyt najczęściej wskazywany jest John Konchar – waleczny wingman, który może przydać się w obronie, ale w ataku raczej nie zapewni spacingu ze swoim niepewnym rzutem (34.9% za trzy w karierze). Bruce Brown także nie dysponuje trójką, na której można polegać (choć ostatnio trafiał 38.5%), ale ma lepszy dorobek i mistrzowski pierścień. Agbaji jest młodszy (26 lat) i jeszcze rok temu zdobywał średnio 10 punktów ze skutecznością 39.9% za trzy w Toronto, jednak w zeszłym sezonie stracił swój rzut (26.6% zza łuku) i miejsce w rotacji.
Jeśli jednak spojrzymy na potrzeby drużyny, wydaje się, że Knicks powinno bardziej zależeć na poprawie podkoszowej głębi. W tym momencie za plecami Karla-Anthony’ego Townsa jest tylko Andre Drummond, dlatego przydałby im się jeszcze trzeci center na wypadek kontuzji. Przypomnijmy, że już nawet podpisali Moussa Cisse, ale był on zastrzeżony i Dallas Mavericks go nie wypuścili. Teraz będą sprawdzać Eubanksa, który wędrując po NBA, w kolejnych drużynach regularnie sprawdza się jako zmiennik. Zanim w Sacramento kontuzja przedwcześnie zakończyła jego ostatni sezon, w czterech wcześniejszych rozegrał ponad 60 meczów. To sprawdzony weteran na koniec ławki, podczas gdy Wiseman to niespełniony talent, który próbuje wrócić do ligi. Dwa lata temu w meczu otwarcia sezonu zerwał Achillesa i od tamtego czasu wystąpił tylko w czterech spotkaniach.
Wydaje się, że priorytetem dla Knicks powinno być zabezpieczenie pod koszem, dlatego bardzo możliwe, że ostatecznie będą chcieli zatrzymać dwójkę z tej „castingowej grupy”. Można więc spodziewać się powrotu plotek transferowych z udziałem ich najmłodszych graczy. Rok temu także mieli rozważać wymianę Pacome Dadieta albo Tylera Koleka, żeby zyskać dodatkowe miejsce w składzie. 21-letni Francuz ($2.9mln) nadal jest postrzegany jako ciekawy prospekt, ale przez dwa lata w Nowym Jorku grał bardzo niewiele (łącznie 247 minut). Kolek ($2.3mln) natomiast miał swoje dobre momenty w pierwszej części poprzedniego sezonu i był bohaterem finałowego meczu o puchar NBA. Przesunięcie tak niewielkich kontraktów bez przejmowania gracza w zamian nie powinno stanowić wielkiego problemu, zwłaszcza że Knicks dysponują zasobami drugorundowych picków do opłacania takiej transakcji. Tak więc ta dwójka także będzie teraz walczyć o utrzymanie w drużynie.
New Orleans Pelicans przez długie tygodnie offseason prawie nic nie zrobili, ale uaktywnili się w ostatnim czasie i po ściągnięciu z rynku Bennedicta Mathurina, teraz załatwili przedłużenie z zawodnikiem będącym objawieniem ich poprzedniego sezonu.
Saddiq Bey rok temu był postrzegany tylko jako dodatek do wymiany CJ McCollum – Jordan Poole, ale podczas gdy Poole grał fatalnie i szybko stracił miejsce w rotacji, Bey okazał się jednym z najpewniejszych elementów drużyny. Można było o nim nieco zapomnieć, ponieważ cały 2024/25 stracił lecząc zerwane ACL, ale jeszcze przed tą kontuzją był starterem w Atlanta Hawks. Wrócił po roku przerwy i wrócił od razu w życiowej formie, rozgrywając w Nowym Orleanie najbardziej efektywny sezon swojej kariery. Rekordowe 17.7 punktów, najlepsze w karierze 45.1% z gry, do tego bardzo solidne 36.7% za trzy i więcej niż wcześniej wizyt na linii. Warto też wspomnieć, że wystąpił w 72 meczach, z czego zdecydowaną większość w pierwszej piątce.
Z pensją przekraczającą tylko nieco $6 milionów stał się jednym z lepszych kontraktów w NBA, dlatego Pelicans uznali, że nie będą czekać do przyszłorocznej wolnej agentury, tylko już teraz zatrzymają go u siebie na dłużej. Dostał $55.5mln za trzy lata, co wydaje się rozsądną ceną za przydatnego, 27-letniego wingmana wchodzącego w swój prime. To bardzo podobna umowa do przedłużenia, które wcześniej w Dallas otrzymał Naji Marshall ($52mln/3).
Bey wreszcie doczekał się dużej wypłaty, której nie otrzymał, gdy na kilka miesięcy przed wolną agenturą zerwał ACL w lewym kolanie. Nie dostał wtedy oferty kwalifikacyjnej od Hawks, ale ostatecznie udało mu się znaleźć kilkuletni kontrakt. Postawili na niego Washington Wizards, którzy planując tankowanie byli gotowi cierpliwie poczekać aż się wyleczy. Mieli nadzieję, że to inwestycja, która opłaci się w przyszłości i zyskają przydatnego skrzydłowego na korzystnym kontrakcie. Ostatecznie nigdy w ich barwach nie zagrał, ale rok później przydał się w wymianie po McColluma.
Znowu Troy Weaver ściągnął go do siebie. To zdecydowanie jego gracz. Pozyskał go w swoim pierwszym drafcie w Detroit Pistons, potem był doradcą Wizards, gdy podpisali Beya, a od zeszłego roku pracuje jako GM pod Joe Dumarsem.
Pelicans dodali Mathurina i zatrzymują Beya, co wydaje się być dobrymi posunięciami, ale nie są to ruchy, które robią znaczącą różnicę, a przede wszystkim nie są to ruchy, które nadają temu zespołowi więcej sensu. To nadal raczej zbieranina zawodników niż team. Ale robi się nieco ciekawiej, bo tłok wśród wingmenów może ułatwić Pels decyzję o przehandlowaniu Treya Muprhy’ego albo Herba Jonesa. Mogą za nich zyskać atrakcyjny pakiet picków, bo od dawna wiele drużyn się nimi interesuje. A chciałoby się zobaczyć ich w wygrywających drużynach, w Nowym Orleanie na razie się marnują.
Dyskusja 6G
Komentarze 0
Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.
Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.