
Gracze mający najwięcej do udowodnienia: Central Division
Detroit Pistons: Jalen Duren – o ile dalej będzie w Detroit, ale to akurat wydaje się najbardziej prawdopodobne w tej całej niepewnej jego przyszłości. Nie wiadomo jednak na jakich warunkach zostanie. Wiadomo, że czuje się urażony i niedoceniony, ponieważ nie otrzyma maksymalnego kontraktu, mimo że rozegrał sezon na poziomie All-NBA. Był jednym z najlepszych środkowych ligi i pomógł Pistons wygrać 60 meczów, ale teraz już od trzech miesięcy czeka na nową umowę. Jeśli ostatecznie uda im się dojść do porozumienia, będzie musiał potwierdzić, że zapracował na wysoką wypłatę, że jest prawdziwym filarem zespołu, a fatalne playoffy były tylko wypadkiem przy pracy. A jeszcze więcej do udowodnienia będzie miał, jeśli zaryzykuje, biorąc ofertę kwalifikacyjną. Wtedy będzie grał pod ogromną presją, walcząc o max-kontrakt w przyszłe wakacje i będąc już właściwie jedną nogą poza Detroit.
Cleveland Cavaliers: Evan Mobley – progres nie jest linearny i na jego przykładzie po raz kolejny się o tym przekonaliśmy. Po poprzednim świetnym sezonie, gdy został najlepszym obrońcą NBA i poczynił widoczne postępy w ataku, przejmując większą rolę, oczekiwania były ogromne. Miał zrobić kolejny krok, ale to się nie wydarzyło. Rozegrał dobry sezon, a mimo to rozczarowujący, bo oczekiwania były znacznie większe. Zamiast dalszego progresu w ataku, coś popsuło się z jego rzutem – stracił skuteczność na dystansie i na linii. Ale to nie zmienia faktu, że nadal ma dopiero 25 lat i ogromny upside. Nadal pozostaje największą nadzieją w Cleveland. Bardzo potrzebują dalszej eksplozji jego talentu, żeby liczyć się w walce o tytuł.
Milwaukee Bucks: Tyler Herro – wraca do rodzinnego miasta i ma okazję przejąć pierwszoplanową rolę w przebudowywanej drużynie. Jako jedyny w składzie może pochwalić się występem w All-Star Game, a od pięciu sezonów nie schodził poniżej średniej 20 punktów. Wreszcie może mieć swój zespół, czego nie doczekał się w Miami. To dla niego duża szansa i to w bardzo ważnym momencie, ponieważ wchodzi w ostatni rok kontraktu. Najpierw jednak musi wreszcie utrzymać się przy zdrowiu. Poprzedni sezon był już drugim w ciągu trzech lat, w którym stracił co najmniej 40 meczów. Musi grać, żeby mieć okazję udowodnić swoją wartość, a mając 26 lat, może jeszcze stać się elementem przyszłości Bucks.
Indiana Pacers: Ivica Zubac – wraz z powrotem Tyrese’a Haliburtona ma wrócić dawna magia Pacers, ale poza zdrowiem lidera największą niewiadomą jest także ten najważniejszy nowy element zespołu, czyli ich nowy środkowy. Teoretycznie Zubac powinien być upgradem. Jest lepszym zawodnikiem od Mylesa Turnera, ale też jest innego typu graczem, bo nie jest stretch-centrem. Przewiduję, że zacznie rzucać za trzy, ale od razu nie stanie się zagrożeniem zza łuku, więc paint będzie bardziej zapchane. Zobaczymy, jak wkomponuje się do zespołu i jak szybko znajdzie chemię z Haliburtonem. Reszta tego mechanizmu jest sprawdzona, dlatego to właśnie na Zubacu będzie ciążyła największa presja. Musi się dopasować jako nowy element układanki i potwierdzić, że warto było zapłacić tę niezwykle wysoką cenę w wymianie za niego.
Chicago Bulls: Rob Dillingham – dwa lata temu został wybrany z ósmym numerem w drafcie i miał być partnerem na kolejne lata dla Anthony’ego Edwardsa. Okazał się bustem i teraz musi już walczyć o utrzymanie się w NBA. Na ten moment nie ma pewności, czy Bulls – mimo że są młodą drużyną w przebudowie – podejmą opcję na ostatni rok jego debiutanckiej umowy. Póki co, nie potwierdził, że warto dalej na niego stawiać. Nie wykorzystał swojej szansy w Wolves, kiedy w zeszłym sezonie potrzebowali wsparcia z ławki, ale przegrał rywalizację z Bonesem Hylandem. Potem został odesłany do Chicago, gdzie miał okazję sporo pograć w tankującej ekipie, ale ciągle rzucał słabo i popełniał sporo błędów. Ma dopiero 21 lat, jest jednak małym guardem, który nie broni i trafia ledwie 32% trójek. Ten sezon to jego ostatnia szansa, żeby uratować swoją karierę.
Dyskusja 6G
Komentarze 0
Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.
Jeszcze nikt nie skomentował tego tekstu. Rozpocznij dyskusję.