
Zapowiedź Finałów NBA: (2) San Antonio vs. (3) New York
Dopiero w środę, czy już w środę? W nocy z środy na czwartek mecz nr 1. Miejsce to San Antonio. Godzina 2:30 naszego czasu.
Adam Szczepański: Chyba nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszego finału, prawda? Z jednej strony wielki Nowy Jork już od ponad 50 lat czekający na mistrzostwo. Z drugiej, Victor Wembanyama już w swoich pierwszych playoffach walczący o tytuł. 27 lat temu obie drużyny spotkały się w finale i Tim Duncan zdobył wtedy swój pierwszy pierścień. Teraz historia może się powtórzyć i może to być oficjalny początek ery Wemby’ego. Ale mimo że jest już jednym z najbardziej dominujących defensorów wszech czasów, New York Knicks nie są bez szans. Oni są autorami najbardziej dominującej w całej historii NBA serii 11 zwycięstw, którą dojechali tutaj. Dysponują najlepszą ofensywą tych playoffów (123.3 punktów na sto posiadań). Choć Oklahoma City Thunder mieli jeszcze lepszy wskaźnik po dwóch pierwszych rundach, po czym zanotowali trzy z ośmiu swoich najgorszych ofensywnych występów całego sezonu. Jalen Brunson radził już sobie z agresywnymi obrońcami Hawks, jednak teraz to będzie zupełnie inne wyzwanie, gdy przy sobie będzie miał Stephona Castle’a (albo Dylana Harpera), a przed sobą Wemby’ego. Tutaj już nie będzie łatwych celów do atakowania w pick-and-rollu. Teraz to jego obrona może znaleźć się na celowniku. Ale dla San Antonio Spurs to również będzie co innego, gdy trzeba będzie bronić Karla-Anthony’ego Townsa. Wembanyamę oczywiście będą chcieli mieć na Joshu Harcie, nie martwiąc się o jego rzut, ale kto wtedy zajmie się Townsem? Silniejszym, dużo aktywniejszym i pewniejszym swojego rzutu niż rozczarowujący Holmgren. To wyzwanie raczej przerośnie Devina Vassella. Knicks są więksi i silniejsi niż Thunder i pokazali już, że potrafią świetnie wykorzystać swoją fizyczność. Pytanie, czy mają wystarczająco na Wemby’ego? Mitchell Robinson będzie niezwykle potrzebny, ale będzie grał ze złamanym palcem, a też można go wypędzić z parkietu hackowaniem. Towns ma wyjątkowo dobre playoffy, także w obronie, ale ma też skłonność do łapania szybkich fauli. Dlatego to OG Anunoby może okazać się x-faktorem w ograniczaniu lidera Spurs. Póki co, to także Knicks mają najlepszą obronę tych playoffów. Przeszli się po Wschodzie jak walec. Teraz przed nimi o wiele trudniejszy przeciwnik (o 10 zwycięstw więcej niż Cavs), ale mieli dużo czasu na zebranie sił i przygotowanie. Spurs stoczyli długą i wyczerpującą – również emocjonalnie – walkę w finałach Zachodu. Muszą szybko o tym zapomnieć i przestawić się na ten nowy pojedynek. Pojedynek, do którego przystąpią w roli faworyta. Oczekiwania i presja tylko rosną. Oczywiście udowodnili, że myliłem się, mówiąc, że jest dla nich jeszcze za wcześnie. Już tutaj są. Ale Knicks także tworzą świetny zespół, znaleźli fenomenalną chemię i to oni mają tę dodatkową pewność siebie, bo przecież kilka miesięcy temu pokonali już Spurs w meczu o puchar. Wtedy też to Spurs wydawali się być faworytem po wyrzuceniu Thunder, ale Knicks zagrali lepiej w Vegas. To już może być ten moment, w którym nie powinno się stawiać przeciwko Wemby’emu, ale za dobrze pamiętam jak Shaq czy LeBron zderzyli się z finałami. Drużyna Victora poradzi sobie lepiej i myślę, że to będzie bardzo wyrównana seria. Ale historycznie niezwykle rzadko tak szybko wchodzi się na sam szczyt, więc niech znowu udowodnią, że się mylę, bo stawiam na New York freaking Knicks. W sześciu meczach.
Maciej Kwiatkowski: 18-8 w meczu nr 7 z OKC, 28-18 w meczu nr 6, 23-8 w meczu nr 4, 15-0 w (przegranym) meczu nr 3, 12-3 w meczu nr 1 – także w poprzedniej serii z Minnesotą (18-8, 24-7, 18-12, 18-3, 21-14, 17-10), San Antonio Spurs praktycznie każdy mecz rozpoczynają dominowaniem rywala. Cały gameplan rywali zderza się z najbardziej unikalnym obrońcą, jaki prawdopodobnie kiedykolwiek grał. Tu już nawet nie chodzi o odkozłowywanie z pola trzech sekund – co o rezygnację z konkretnego wariantu zagrywki. Zupełną zmianę planu w trakcie samej akcji. Także 1 marca w Madison Square Garden, w meczu który ostatecznie przegrali bardzo wysoko 89-114 (-15 w czwartej kwarcie), Spurs rozpoczęli 19-7. Te wysokie prowadzenia z pierwszych kwart już 11 z 13 ostatnich spotkań sugerują mi, że Spurs już zaraz mogą zrobić kolejny krok – wygrali 3 z 4 ostatnich meczów przeciwko Thunder. Dla przypomnienia dziś rano obejrzałem ten marcowy w MSG – który zapisał mi się w pamięci jako: „O, Mitch Robinson wcale nie odstaje fizycznie od Wembanyamy”. Stał on pod znakiem intensywnej, znakomitej obrony Knicks, która z czasem wymusiła aż 22 straty Spurs. Widoczna była delikatna przewaga kilku centymetrów i/lub kilku kilogramów na pozycjach 2-4. Szczególnie OG Anunoby, kryjący De’Aarona Foxa i zmieniający krycie wydawał się być największym kłopotem. Spośród 24 graczy, którzy kryli Wembanyamę w jego karierze przez minimum 100 posiadań, tylko Dillon Brooks bardziej ograniczał VW pod względem punktów. W drugiej kwarcie meczu w marcu Spurs sięgnęli nawet do lineupu Wembanyama-Kornet, bo oddawali serię 2-26 i nie radzili sobie na tablicach. W tamtym spotkaniu Knicks wyglądali jak team, który w playoffach wygra później 11 meczów z rzędu. Stephon Castle już nie zyskiwał tak fizycznie w matchupach jak w serii z OKC – choć Spurs rozpoczęli mecz od próby polowania na Jalena Brunsona. Ten wyższy poziom dla młodych Spurs, to w tej serii metodyczność w polowaniu na Brunsona, Landry’ego Shameta, Jose Alvarado, to używanie fauli na hakowanie Mitchella Robinsona (Kelly Olynyk?), który przez cały sezon fizycznie i atletycznie wydawał się być jedynym graczem w lidze nie odstającym tak mocno od Wemby’ego. Spurs nie chcą Wembanyamy na Karlu Townsie – nadaje się on wprost idealnie do krycia od Josha Harta. Knicks niekoniecznie chcą używać Townsa jako rozgrywającego – Wemby przecież strefował środek – Big Karl musiał będzie tłamsić niższe matchupy. Najpewniej rozpocznie na nim Castle – i Spurs będą switchować pick Brunson-Towns. Za długo Knicks czekają na mecz nr 1 – w poprzedniej serii ta długa przerwa sprawiła, że przegrywali -22 w czwartej kwarcie pierwszego meczu. Spurs mieli będą akurat trzy dni wolnego, by odpocząć i nie stracić dobrego rytmu. Doświadczenie i fizyczność stoi jednak po stronie Knicks. I choć Spurs wyglądają coraz groźniej, to nie będzie to krótka seria. Jak Adam: w sześciu – ale Spurs.

Wemby jeszcze to wygra, pewnie nawet nie raz i nie dwa.
Ten jeden raz:
Go Knicks!
Spurs w 5
SPURS W 5
Serce oczywiście mówi Spurs, ale mam podobne zdanie do Adama. Finały to jednak inny level i myślę, że Viktor w tym sezonie jeszcze obejdzie się smakiem. Obym się mylił.
Knicks to też poprostu świetny matchup na Spurs, mają graczy do przepychania Wembiego (Robinson), a Hart którego pewnie będzie pilnował Viktor w każdej chwili może się zrobić hot za trzy.
6 spotkań to minimum.
GoSpursGo!
SAS – NYK 4:1
Nowy Jork trafi w końcu na kompetentną obronę, a skoro obrońcy SAS zajechali SGA, to Brunsona przeczołgają.
CZŁOWIEK VS ALIEN
Czeka nas przełomowy pojedynek
Staniemy twarzą w twarz z potężną obcą cywilizacją
Za chwilę rozstrzygną się losy ludzkości
To starcie zdecyduje o przyszłości naszej planety
Dlatego w nadchodzących finałach NBA, KAŻDY PRZYZWOITY ZIEMIANIN powinien kibicować New York Knicks
Nadchodzi moment prawdy
Musimy się zjednoczyć
#ForAllMankind
#WszyscyJesteśmyBrunsonami
Amen bracie.
Thompson już dawno na wakacjach, podobnie jak i jego brat.
Miałem gdzieś tu suchara, że w takim razie to Dzień Niepodległości część 3cia (powinni przesunąć 1wszy mecz o jeden dzień) i Knicks muszą dać miejsce przy boisku na trybunach Willowi Smithowi, ale postanowiłem się nie dzielić.
Pozdrawiam
Doceniamy. Również pozdrawiam.
Dzień Niepodległości to znakomite skojarzenie w tym kontekście
#BitwaOZiemię
Pozdrawiam
No proszę, rewanż za kubek Emiratów
#KtoNieOstrogaTenOstryga
Knicks w 6. GO NEW YORK! GO NEW YORK! GO!
Z jednej strony 11 zwycięstw z rzędu, ale jednak z Hawks, 76ers i Cavs (z Pistons byłby inny matchup ale to na inną rozmowę). Coś jednak podpowiada że ta forma nie wzięła się znikąd i to jest największa zagadka – jaki naprawdę jest potencjał tych New York Knicks. Brunson to diament, nieustępliwy pan Gracz, gość z winning mentality. Jego drodze do tego miejsca nie sposób nie kibicować. Z drugiej strony kosmita, który już cementuje w nas wyobrażenie o NBA na kolejne 10 lat ale to supporting cast Spurs będzie tu najważniejszy. Castle, Vassell i Harper. Brak doświadczenia na tym etapie rozgrywek nie będzie już miał żadnego znaczenia, zwycięży młoda krew, dziki głód. Życzę Wam pięknej serii. San Antonio Spurs w sześciu meczach.
Knicks w 6 i puchar przyznawany w MSG – epickie! Oby!
Let’s Go KNICKS!!!