
Wake-Up: Idą drafty lig dynastycznych fantasy, w tym DFNBA
Czy grasz w fantasy? W ilu ligach fantasy grasz? Czy zdarza ci się, że twój mały synek zwisa z twojego kolana, gdy próbujesz zdecydować, kogo wystawić do składu, Spencera Dinwiddie czy Dennisa Smitha Juniora? Czy rezygnujesz z posiadania dzieci, żeby mieć całe życie spokój przy draftowaniu online? Czy zdarzyło ci się w trakcie stosunku seksualnego zorientować się, że jedyne co dochodzi to pierwsza, a miałeś sprawdzić, czy Joel Embiid będzie gotowy na ten mecz, a nie wystawiłeś go w składzie?
I zdarzyło ci się o tym wszystkim tweetować?
Prawdopodobnie powinieneś grać dalej.
Na końcu poprzestałem na dwóch ligach tylko, za to jakich dwóch! Obie to ligi dynastyczne. Pierwsza działa aż od 2006 roku gdy w drugiej rundzie draftu można było wybrać Jose Calderona i dziesięć kolejnych lat spędzić na tankowaniu.
Nazywa się „Twoja Stara Liga” i zrzesza ludzi raczej-znających się tylko ze Szczecina. Druga natomiast wychowała całe pokolenie gwiazd, od Maćka Rabiniaka po Woodena, działa od jedenastu lat, ma salary-cap, ma zarobki, trzy rundy draftu. Komisarzy miała mnóstwo. Ludzie do niej dołączają, odchodzą, wracają, walczą z ogromną presją, nie radzą sobie, próbują. Obie są przede wszystkim dynastyczne, czyli z laską, wąsem i własnym szoferem. Gracze lig dynastycznych dzielą się na tych, którzy grają w ligi jednosezonowe i na tych, którzy nie mogą zrozumieć, jak można jeszcze grać w ligi jednosezonowe, kiedy gra się w dynastyczne – to są właśnie ci, którzy nagle śmieją się dziwnie, gdy mijają cię na ulicy.
W naszej drugiej lidze, nie-szczecińskiej, w lidze DFNBA, którą tu częściej wspominam, dlatego, że grają w niej NBA-blogerzy czy dziennikarze, jak Michał Górny czy Jakub Kręcidło – czy kilku czytelników Szóstego Gracza – idzie właśnie draft. W Waszych ligach też zaraz pewnie idzie, albo będzie szedł – a że sytuacja w tym roku jest wokół draftu dosyć patetyczna i skomplikowana – to podzielimy się naszą kolejnością. I już od razu! #1 Reed Cunningham. Zanim dalej: #2 Stephon Castle, #3 Alex Sarr, #4 Donovan Clingan, #5 Matas Buzelis, #6 Rob Dillingham, #7 Zach Edey, #8 Zaccharie Risacher, #9 Ron Holland II, #10 Tidjane Salaun (by-yours-truly), #11 Bub Carrington, #12 Kel’el Ware, #13 Yves Missi, #14 Devin Carter.
1) W najbliższym czasie będziemy musieli poważnie porozmawiać o Milwaukee Bucks, o tym dlaczego z jednej strony w składzie są młodzi obwodowi AJ Green, Marjon Beauchamp, Andre Jackson Jr., Chris Livingston i rookie AJ Johnson, a z drugiej dodano do niego Delona Wrighta, Taureana Prince’a, Gary’ego Trenta Juniora.
Do tego teraz Michael Scotto z „Hoops Hype” donosi, że Terence Davis, który w poprzednim sezonie zerwał Achillesa, grając w G-League, niedawno trenował dla Milwaukee.
2) Głębokie lato w NBA już zaraz, teraz, za momencik. Zwykle jego nadejście sygnalizują kontrakty Exhibit 10 i zaproszenia na obóz. Tu, podobnie jednak jak w poprzednim roku, musimy się umówić, że nie będziemy tych nazwisk wymieniać i nimi się zasypywać, bo znikomy procent tych graczy awansuje na kontrakt two-way, o niegwarantowanych umowach na cały sezon – czy gwarantowanych – nie mówiąc.
Ale, jeśli Skal Labissiere uzgodni Exhibit 10 z Sacramento Kings to o tym wspomnimy, bo znamy się. Tak właśnie się stało, donosi legendarny Sean Cunningham. W tym roku jednak nie wkleję tego jego jednego meczu przeciwko Milwaukee, który wklejam zawsze.
Wspomnę też, że Henri Drell – którego lubię, ale który w Chicago grał tylko cztery mecze w poprzednim sezonie – podpisał niegwarantowaną umowę z Blazers.
3) Ian Begley z SNY z kolei informuje, że Mitchell Robinson – który w poprzednim sezonie przeszedł dwie operacje na lewej kostce – jeszcze nie został dopuszczony do indywidualnych treningów wysokiej intensywności obciążenia.
Mamy też inne newsy z Knicks, mianowicie, Jacob Toppin zostaje w Nowym Jorku na two-way umowie.
4) Patty Mills wykorzystał swoją absolutnie fenomenalną grę przez jakieś siedem minut pierwszej połowy z Serbią – nikt na Igrzyskach nie grał przez siedem minut lepiej? – i po rzucaniu 2.7 punktów na mecz w poprzednim sezonie z Atlantą, zahaczył o starą znajomość z Willem Hardy’m w San Antonio, żeby uzgodnić warunki jednorocznej umowy za 3.3 mln dolarów z Utah Jazz.
Patty mógł spokojnie wrócić do Australii, gdzie wożono by go z meczu na mecz w lektyce, ale lubi tę NBA, lubi jej rytm, nie lubi lotów nad flyover-country, więc w jednym z nich pomieszka.
To że niektórzy ludzie krytykują ten ruch tym bardziej dowodzi, że wchodzimy w głęboki offseason:
There is nothing head scratching about wanting adults in a locker room full of people born in 2004 https://t.co/d9PNwOiR1q
— Tony Jones (@Tjonesonthenba) August 14, 2024
5) Adam wspomina w tym tygodniu o Isaacu Okoro – zastrzeżony wolny agent, mój, także w DFNBA – niewiele nowego się w tej kwestii wydarza. O semi-zainteresowaniu Nets wymianą sign-and-trade już pisaliśmy.
To ostatnie z Nets wraca właśnie w tekście kogoś nazywającego się „Fox”, który pisze na „Sports Illustrated” – a jak schludnie by było odwrotnie – a wspomniane zostanie tylko dlatego, że pojawia się ponownie w to lato jedno słowo, które aspiruje do języka polskiego:
„Okoro znalazł się w prowerbialnym narożniku”
Przysłowiowym. Isaac Okoro jest w przysłowiowym narożniku. Tam jest narożnik i przysłowiowo jest w nim Okoro. To jest narożnik prowerbialny. „Proverbium” – tylko na to oficjalnie nam pozwala język polski, ale „prowerbialny” sensualnie bardzo się skrada. I coś tam jeszcze o Okoro, ale nic nowego.
6) Cały czas poznajemy terminarz – który w całości poznamy już dziś wieczorem o 21. Zlotu z tej okazji także nie będzie. Czyli mamy od dwóch dni Spurs-Dallas w pierwszy czwartek, ale mamy też od wczoraj Thunder-Denver – donosi Shams. Już mogę na pewno napisać, że w piątek rano będziemy kręcić się przede wszystkim wokół pierwszego meczu grającego Trenera Chrisa Paula i dzieciaków.
To jest ten moment, gdy sezon mógłby się po tej stronie ekranu już zacząć!
To jest też ten moment, gdy jestem w połowie pierwszej kawy.
To jest też ten moment, gdy skończyła się sypana i jestem na rozpuszczalnej, która jest strasznym świństwem, ale szybciej rypie po synapsach i palcach dłoni, mniej się chce po niej jeść, a że mamy dwa święta jednego dnia, to piekarnia jest podwójnie zamknięta, więc czas zaraz wyruszyć po puściutkich ulicach na wycieczkę. Cały ten plan generalnie nakierowany jest na opisywanie tytułu mistrzowskiego Charlotte Hornets pewnego dnia czerwca.
7) Keep Portland Weird, pls:
Kilka z tych dunków!
8) Po zaliczaniu 7.8 punktów i 2.9 asyst, tylko że na słabiutkich splitach 37/31, nr 34 Draftu 2020 chyba wraca już na stałe do Europy. Będziemy go pamiętać dlatego, że zNYK w niego wierzył o rok dłużej – czy o dwadzieścia – niż inne ludzkie dusze błąkające się po tym świecie. Jest to Theo Maledon, który podpisał jednoroczny kontrakt z francuskim ASVELem. Przy okazji tylko przypomnę, że Killian Hayes załapał się jeszcze na jednoroczny na Brooklynie.
To są dwaj młodzi Francuzi i żaden z nich nie grał na Igrzyskach, gdy Francuzi potrzebowali jedynki?
Cała ta wspominana to tu, to tam, wizja świetlanej przyszłości Francji – może kawy? – gdzieś mi się tu jednak przez ten marny obwód nie zgadza, ale ci, którzy o tym piszą w złotowróżący sposób wiedzą, że w przyszłorocznym drafcie mockowany w Top-5 jest PG Nolan Traore z Saint-Quentin.
Poniżej on właśnie na tle rówieśników z Barcy – gdyby ktoś miał jedynkę w dynastii i zastanawiał się czy wybrać Reeda Cunninghama.

Witam wszystkich którzy grają w ligi dynastyczne. Chciałbym do jakiejś dołączyć ale moje próby w tamtym roku nie udaly się. Więc piszę tu…może ktoś zauważy, przeczyta i napisze/zaprosi…
Gram w jednosezonowki od 6/7 lat i chciałbym spróbować swoich sił w dynastii.
Pozdrawiam…
FC Wrocław:)