Sitarz: Oryginalność rodzi się w bólach

Sitarz: Oryginalność rodzi się w bólach

fot. AP Photo

Zespół w trzech czwartych składający się z koszykarzy o wzroście przynajmniej 6 stóp i 6 cali wybrał się na defensywną rewolucję, prędzej jednak poprawiając to, co na początku sezonu zawodziło w ataku, aniżeli problemy w obronie. Te nie tylko z punktu widzenia konstrukcji składu i kontuzji przeszkadzają Raptors wygrywać mecze. A dokładnie po to Masai Ujiri do spółki z Nickiem Nursem stworzyli zespół wyjątkowy: wyjątkowo długi, mobilny, ale też młody, niedoświadczony.

Podstawy defensywnego systemu Raptors powinny być znane jeszcze z dogrywanej w Orlando drugiej części sezonu 2019/20. Wówczas Nurse odkrywał w playoffach smallball z Pascalem Siakamem na pozycji numer pięć. Czy to z Gasolem na środku w 2019 roku, czy właśnie z Siakamem przeciwko Memphis, w gruncie rzeczy chodziło i chodzi o obronę obręczy i wywieranie znaczącej presji na piłce.

Po pierwsze wierzymy w presję na kozłujących. […] Uważamy, że pozwolenie graczom na swobodne operowanie piłką mija się z celem. Chcemy być destruktywni. Myślę, że będziemy – powiedział Nick Nurse.

Raptors przyjmują tylko 23 rzuty spod własnej obręczy (świetne 9. miejsce). Wymuszają aż 16.6 starty (2. miejsce). Notują najlepszych w lidze blisko 20 tzw. deflections. Kontestują ponad 51 rzutów (9. miejsce). Dopuszczają rywali do tylko 11.6 rzutu w transition (2. miejsce). Znajdują się w czołówce wielu klasyfikacji, które świadczą o pewnym, najczęściej wysokim poziomie defensywnym. Powyższe komponenty zwykle są indykatorem co najmniej sprawnie funkcjonującego systemu, który w najgorszym razie pozostaje efektywny względem średniej ligowej. W przypadku Raptors z jednej strony potwierdzają zasadność strategii Nurse’a, z drugiej wręcz przeciwnie.

Po bardzo dobrym początku sezonu 8. obrona po dwóch jego tygodniach i 10. po trzech, z dnia na dzień przybliża się do ostatnich Portland Trail Blazers (tracą 113.3 punktu na 100 posiadań). Raptors pozwalają rywalom na 109.7 punktu na 100 posiadań. Na wierzch wychodzą konsekwencje agresywnego podejścia, które ma szansę być skuteczne w pewnych, znanych nam konfiguracjach składających się z między innymi 1) elitarnych obrońców na piłce i w help-defense, 2) świetnie przetrenowanego okresu przygotowawczego, 3) stabilnego składu, 4) wewnętrznego zrozumienia, 5) zdrowia. Tymczasem w Toronto jakby wszystkiego brakuje.

Ten zespół jest przeceniany pod względem wpływu długości ramion na obronę oraz piątek złożonych z graczy podobnego wzrostu (wspomniane 6 stóp i 6 cali). Kilku ważnych koszykarzy cechuje się przeciętną inteligencją w obronie, która uniemożliwia efektywną realizacje wymagających komunikatów trenera. W składzie brakuje talentu na miarę któregokolwiek zespołu All-Defensive. Wielkimi momentami bronią tak, jakby nie posiadali wyróżniającego się zestawienia graczy: wysokich, mobilnych, długich. Motto „stłumić rywala” dotyczy wszystkich posiadań i każdego przeciwnika. Z jasnych przyczyn brakuje im konserwatywnego podejścia, ale też optymalizacji schematu. Kiedyś za podobne rozwiązania ganiliśmy Jasona Kidda. Nick Nurse ratuje się reputacją mistrza, wpływem na trendy, popularyzację obrony box-and-one, różnych wariantów stref. Niemniej: wymagania stawiane przed koszykarzami zdają się wyprzedzać ich umiejętności.

Tego rodzaju obrona musi być perfekcyjna lub przynajmniej prezentować się na stabilnie wysokim poziomie w trakcie każdej sekundy posiadania. Najmniejszy wytrych powoduje reakcję łańcuchową. Weźmy obrońców tzw. point of attack, którzy wraz ze skrzydłowymi i wysokimi mają równe obowiązki w help-defense. Guardzi są najniższymi koszykarzami każdego zespołu. Ten z Toronto lubi wysyłać na rozgrywających swoich skrzydłowych. Ale czy Siakam, czy Banton, czy Barnes, Anunoby, czy też Fred VanVleet, niegrający Dragić, imponujący progresem Trent Jr. – ktokolwiek oddelegowany do obrony na szczycie/skrzydle ma za plecami pomoc, której brakuje naturalnych instynktów obrony obręczy. Wskaźnikiem zablokowanych rzutów nie wydaje się wyroków, lecz nakreśla on odpowiednie sugestie. Raptors blokują 4.7 rzutu na mecz. To 17. miejsce. W kontekście personalnym – wynik w porywach bardzo dobrego. W kontekście systemu defensywnego – potwierdzenie jawnej słabości.

W tym przypadku obrona obręczy jest obroną zespołową. Jak dobrą? Brakuje nam metryk określających help-defense. Może moglibyśmy się posłużyć wskaźnikiem asyst rywali (24 przeciwko Raptors, 17. miejsce), może liczbą niekontestowanych rzutów z dystansu (18.1, 19. miejsce), a może liczbą fauli (aż 19.6, 21. miejsce). Z testu oka wynika, że jest lepsza niż jej defensywny rating. Ale sam zawiera dużo prawdy. W rzeczywistości Raptors grają bez obrońcy obręczy. Na dowolnej stopklatce z dowolnego meczu zobaczysz reakcje analogiczne do dwóch poprzednich sezonów: trzech, czterech, nawet pięciu koszykarzy w pomalowanym, trzech, czterech, nawet pięciu koszykarzy rotujących, trzech, czterech, nawet pięciu koszykarzy poza właściwą pozycją.

I dokładnie ta ostatnia rzecz prowadzi do być może odpowiedzi na pytanie: dlaczego jest tak źle, skoro powinno być dobrze?

Smallball, wprowadzenie do piątki Achiuwy, brak klasycznego centra w składzie, Siakam na piątce, gra na trzech młodych skrzydłowych, guardzi, agresja, rotacje – to połączenie przyczynia się do dopiero 28. miejsca w klasyfikacji zbieranych piłek w obronie. W ostatnich latach nawet smallballowe i microballowe zespoły (i ustawienia) potrafiły zbierać minimum 70% piłek na własnych deskach. Raptors są blisko, ale w drodze do zbierania 69.4% piłek dostępnych w obronie, zaliczali tygodnie na np. 63.8% zbiórek w obronie, albo 60.4% w ostatnich czterech meczach. Ten o dziwo dobrze zastawiający zespół (8.7 defensywnych box-outów, 2. miejsce), na co wpływ, trzeba przyznać, ma nagromadzenie ciał w strefie pomiędzy obręczą, a rywalami najczęściej ustawionymi 5-0, odznacza się jedną z najgorszych w lidze konwersji ciężko wypracowanych szans na zbiórkę w obronie właśnie na rzeczoną zbiórkę. Obecnie ten wskaźnik wynosi tylko 59%. Więcej od niższych, nie tak atletycznych i krótszych Heat i Hornets.

Na powyższe oczywiście wpływają mismatche na box-outach. Skrzydłowi oddelegowani do krycia niższych znajdują się dalej od obręczy. Wysocy nie są dobrymi zbierającymi. Guardzi zazwyczaj przegrywają walkę pod obręczą. Chociaż Fred VanVleeet przyznaje, że starcia z wysokimi nie stanowią większej różnicy, to w tym fundamentalnym dla efektywności defensywnej elemencie gry ani on, ani pozostali gracze nie wyróżniają się na tle rywali. Poświęcenie aż 15.5 punktów drugiej szansy w każdym meczu stosownie obniża defensywny rating.

Raptors na pewno potrzebują zdrowia. Bo fakty są takie, że na pracę w obronie wpływa brak O.G. Anunoby’ego i brak Khema Bircha, który umożliwia złapanie oddechu mimo wszystko potrzebnym dropem. Precius Achiuwa i Chris Boucher to prędzej tzw. tweenerzy na pozycjach 4-5 niż naturalni środkowi, czy nawet środkowi w smallballowym zespole na ponad 25 minut gry. Ponadto Nick Nurse z konieczności rotuje w każdym sektorze: i starterów i rezerwowych. Najdłużej grający lineup, który prezentował elitarną obronę, spędził ze sobą 149 minut w 10 meczach (VanVleet, Trent Jr., Anunboy, Barnes, Achiuwa). Drugi zaliczył tylko 70 efektywnych minut w pięciu spotkaniach (VanVleet, Trent Jr., Barnes, Siakam, Achiuwa). Anunoby i Siakam, dwóch dobrze rozumiejących się obrońców, switchujących na zawołanie mistrzów NBA, rozegrało 99 minut w czterech meczach. W takich warunkach stabilizacja graniczy z cudem. Parę dni temu Yuta Watanabe grał przeciwko Memphis Grizzlies. Sviatoslav Mykhailiuk już czterokrotnie zaczynał spotkania w pierwszej piątce. Isaac Bonga nie zyskał uznania w oczach trenera. Wczoraj odesłany do G-League Dalano Banton balansuje na granicy wartościowych minut i minut z konieczności. Wielu graczy leczy urazy. Powrót do fizycznej formy nie jest linearny. Ci w lepszej trafiają na tych w gorszej i vice versa.

Brak stabilnej rotacji powoduje, że Raptors nie wyróżniają się zbytnio nawet switch-obroną. Nick Nurse w duchu Dona Nelsona planował ustawienia złożone z mierzących 6 stóp i 6 cali graczy, którzy będą zmieniać krycie 1-through-5.

Myślę, że posiadanie mniej więcej jednakowych graczy pozwala częściej switchować, co będzie służyć nie tylko bezproduktywnemu przejmowaniu graczy, ale pozwoli nam skutecznie zakłócać posiadania rywali, wymuszać przechwyty, wpływać na zagrywki, na schematy przeciwników. Poza tym nasz zasięg pozwoli nam stosować jeszcze więcej obrony strefowej – uzasadniał Nurse.

Sama idea, chwalona przez nas od lat, jest jednak trudna w realizacji bez odpowiednio wysokiej inteligencji, umiejętności przewidywania, czy koordynacji ruchowej, świadomości parkietu i zagrożenia. Żadna całkiem wysoka i długa piątka Raptors nie potrafi wprowadzić switchującego tzw. longballu na poziom przeciętnej obrony NBA. Z meczu na mecz rośnie predyspozycja do popełniania prostych błędów w istotnych punktach posiadań. Wygląda to tak, jakby gracze idealnie pasujący do strategi nieustających zmian krycia, posiadali niewystarczające umiejętności koszykarskie, co uniemożliwia im pełne wykorzystanie atutów fizycznych i motorycznych. To dlatego czasami wyglądają wolno i ociężale na tle niektórych rywali: zwłaszcza tych operujących więcej niż jednym kozłującym, dobrze mijającym i penetrującym graczem. Nie powinno dziwić, że wymagający system odbija się na timingu reakcji. Spóźnienie w obronie jest tego naturalną konsewkencją.

Powyższe najczęściej widać u Scottiego Barnesa, który w przyszłości będzie przynajmniej dobrym obrońcą, lecz obecnie nadwyraz często bierze udział w pomyłkach natury komunikacji, wprowadzając zmianę krycia, której Raptors nie egzekwowali w poprzednich posiadaniach. Podobne zjawisko można zaobserwować w przypadku wysokich. Boucher miewa jedne z najgłupszych defensywnych sekwencji z lidze. Achiuwa jest tylko prototypem gracza plusowego i pod obręczą i na switchach. Sam Siakam potyka się o krzywdzące faule, kiedy przychodzi mu bronić mismatche, a i wiele do życzenia pozostawia jego obrona 1-na-1. Większość koszykarzy czuje się zagubiona. Switchować też trzeba umieć, powtarzamy. Zmiany krycia nie mogą być alternatywą dla konserwatywnej obrony, jeżeli ich wykonanie oddala się od optymalnej formy.

Niemniej całość obrony Raptors składa się na niewątpliwie słuszną ideę zawartą w kompromisie powstałym latem podczas kompletowania zespołu. Dysponując takim składem nie można pozwolić sobie na drastyczną zmianę schematu defensywnego. Raptors nie mogą bronić inaczej. Nie mogą bronić obręczy posiłkując się klasycznym dropem jako bazą posiadań przeciwko pick-and-rollom.

Musimy trzymać się tego co robimy, czyli po pierwsze chronić obręcz i pomalowane. Kiedy potrafimy to robić, kiedy błyskawicznie kontestujemy rzuty za trzy punkty, kiedy jesteśmy w ruchu, wtedy czujemy się najlepiej – mówił Nick Nurse.

Na tym etapie sezonu obrona Raptors ma przed sobą usprawnienia głęboko zakorzenione w prezentowanej tożsamości. Najkrócej da się je ująć słowem „progres”. Z taktycznego punktu widzenia mogą ograniczyć pomoc przy piłce. Mogą zrezygnować z wywierania presji na kozłujących. Często widujemy switchujące zespoły wyróżniające się spokojem, stroniące od nadmiernej agresji lub agresji w ogóle. Jak poprawić help-defense? Uczulić graczy na kontrolę wyznaczanych na treningach stref. Można też czerpać z microballowych Rockets, z ich podejścia do obrony obręczy, zwiększyć częstotliwość tzw. verticality. Jak poprawić wskaźniki dotyczące zbiórek w obronie? Poprzez zmniejszenie liczby rotacji oraz dzięki pozyskaniu dobrze zbierającego wysokiego, do czego prawdopodobnie nie dojdzie. Ujiri stoi w opozycji do tzw. copycat league. Czerpie dumę z odmienności. Nurse jest wizjonerem. Porażki czy też słabszy sezon mogą być wkalkulowane w długoletni proces czyli liczący ponad 150 meczów trening. I mam wrażenie, że dokładnie tym jest i będzie obecny sezon w Toronto: treningiem otwartym dla mediów i fanów.

Dyskusja 6G

Komentarze 2

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

Nobrainer05.12.2021, 17:50

Obrona po 3 tygodniu spadła, bo wypadł OG , który w tescie oka jest ich najlepszym defensorem na piłce, lockdown defense vs najlepszy gracz przeciwny

A skoro nie gra od ponad 2/3tygodni, to nie dziwne ze obrona spadla -jak wyjmuje sie 32minuty elitarnego gracza z rotajca

Moja analiza-nie poparta zadnymi statystykami, wiec mam prawo pierdolic tzw ” paproty „

weteran_zawszepo106.12.2021, 10:57

Więcej takich artykułów, cudo. Czytając, czuję się jak galaxy brain z memesów.

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.