Bartek Mówi Jak Jest: Point Gortat

Bartek Mówi Jak Jest: Point Gortat

fot. AA / newspix.pl
fot. AA / newspix.pl

Washington Wizards grają w kratkę, uparcie przegrywają mecze, w których wysoko prowadzą jeszcze w czwartej kwarcie, a teraz na dwa tygodnie z gry wypadł jeszcze John Wall. To jednak szansa dla Marcina Gortata, by pod koniec kariery objawić się w roli kreatora gry. Niedawnym meczem z Raptors, środkowy Waszyngtonu ustanowił rekord kariery, zaliczając aż 7 asyst.

Gortat i media

Gortat wreszcie nieco otworzył się dla mediów. Candace Buckner z Washington Post niedawno miała okazję przepytać go o formę Wizards.

Środkowy Wizards cieszył się, że lideruje w asystach zasłonami, chwalił Zacha Randolpha, mówiąc, że takich graczy jak on nie ma już w NBA. Zwrócił też uwagę na to, że bycie człowiekiem od zasłon ma swoje wady.

“Ludzie wykorzystują fakt, że stawiam tak dobre zasłony. Coraz częściej z nich korzystają, do tego stopnia, że czasem nie nadążam, by ustawić się na zbiórkę lub w pozycji do zdobycia punktów” – tłumaczy Gortat.

Całość do przeczytania tutaj

***

Więcej o asystach zasłoną Gortata tu:

***

Marcin przekroczył barierę 100 rozegranych meczów w pierwszej piątce z rzędu. To czwarta najdłuższa seria w NBA na ten moment.

***

Meczem z Toronto, pod nieobecność Johna Walla, Marcin zanotował z kolei rekord kariery w asystach, zaliczając ich aż siedem.

***

Po nieudanym meczu w Miami, fani nie byli wyrozumiali. Gortat równiejszą formę niż na boisku, prezentował na Twitterze…

***

… ale nie dla wszystkich był taki straszny:

#GortatWatch

Ponieważ ten cykl dwa tygodnie temu ukazał się w zupełnie innej formie – którą nadal polecam – sekcja #GortatWatch po takiej nieobecności przypominałaby jeden wielki arkusz statystyczny. Dlatego zrobimy to nieco inaczej, dając Wam większy obraz tego, jak wyglądała gra “Maszyny” w ostatnim miesiącu i właściwie całym sezonie. Dla fanów cyferek, zacznijmy od zdobyczy Gortata mecz po meczu.

ESPN.com
ESPN.com

Jeśli gra MG13 jest jakimś zaskoczeniem, to na pewno pozytywnym. W postrzeganiu gry Łodzianina, kluczem wydaje się być pogodzenie się z faktem, że od ubiegłego sezonu, jego rola wygląda tak, a nie inaczej.

Gortat jest zawodnikiem, którego Scott Brooks sprowadził do dwóch głównych zadań. Zbierania piłek w obronie i otwieranie pozycji rzutowych liderom zespołu w ataku. Skoro sam nie mógł się z tym pogodzić, mówiąc o swoim wielkim poświęceniu i dywagując o swojej przyszłości w klubie, tym bardziej nam, obserwatorom, akceptacja i zmiana wymagań odnośnie jego gry, może zajmować więcej czasu.

Wspominając o tym swoim poświęceniu, można było odnieść wrażenie, że Gortat zrobił to raz i nie zamierza powtarzać tego w kolejnych rozgrywkach. Ale od początku, w Waszyngtonie, nie było na to szans. Nie w zespole, w którym jest trzech graczy na maksymalnych kontraktach i wszyscy są obwodowymi.

Gortat sprawia wrażenie zawodnika, który nie tylko pogodził się ze swoimi zadaniami, ale stara się  też czerpać radość ze swojej nowej roli. Coraz częściej w ataku, nawet po swoich ulubionych rolowaniach w stronę kosza, Marcin szuka kolegów.

W jego grze widać doskonałą chemię między każdym z trójki Wall-Beal-Porter. Amerykańscy komentatorzy często podkreślają, że poziom współpracy i zrozumienia na linii Wall-Gortat jest elitarny, jest czymś, czego Waszyngtonowi zazdrości pozostałe 29 drużyn.

Tymczasem jednak, choć oczywiście zgadzam się z powyższym, Gortat wypracował sobie podobną relację z Bradleyem Bealem, a i coraz częściej widać schematy w jego grze z Porterem.

Na akcjach z Wallem Gortat korzysta najbardziej, bo ich współpraca odbywa się na równych zasadach. John dostaje od Marcina mnóstwo zasłon, ale i często dostaje w zamian piłkę po ścięciach do kosza.

Orientacja przestrzenna, logika i wysokie IQ, jakimi posługuje się Gortat w stawianiu zasłon, to coś z naprawdę najwyższej półki NBA. Tylko spójrzcie:

Gortat pracuje tak cały mecz i nie tylko dla Walla. Dzięki temu znów przewodzi całej lidze w asystach zasłoną.

O ile firmowym zagraniem dwójkowym z Wallem w przypadku Marcina jest pick-and-roll, to w przypadku współpracy z Bealem, będzie to akcja give-and-go. Jak na przykład ta poniżej, lub wycięta przeze mnie na potrzeby Top-3 (na końcu tekstu).

To bardzo charakterystyczna akcja, ale tak naprawdę, to tylko jedno z rozwiązań całego setu zagrywek stosowanych przez Wizards z wykorzystaniem akcji Beal-Gortat. Rzucający obrońca Wizards często oddaje rzuty bezpośrednio po zasłonie od Polaka, lub zaczyna dłuższą akcję. W każdym razie, na ogół dzieją się po tym dobre rzeczy.

Na tym filmie widzimy prawie cały wachlarz możliwości.

Beal po zasłonie może oddać rzut, ale oddaje do Marcina na akcję give-and-go. Nie trafia, ale zostaje zrobione wszystko, by zdobyć łatwe punkty.

Na tym przykładzie widzimy co się dzieje, gdy obrona wyjdzie agresywniej do Beala, uniemożliwiając mu rzut i ścięcie do kosza.

Ponownie, orientacja przestrzenna pozwala Gortatowi znaleźć momentalnie ścinającego Morrisa.

I na koniec kilka przykładów tej najbardziej podstawowej wersji zagrywki z zasłoną dla Beala, czyli zakończonej szybkim rzutem.

Kolejna rzecz w grze Gortata, to podania z post do rogów i skrzydeł. To zawsze było jego domeną, ale teraz widzimy tego więcej, głównie dzięki postępom strzeleckim Kelly’ego Oubre, Otto Portera i talentowi Beala. Gortat zaczął szukać tych podań bardziej niż własnego rzutu.

Także tego typu zagranie napędziło jedną z najlepszych akcji Wizards w tym sezonie:

Gortat w post przeważnie oznacza już podanie. Współpraca z Otto Porterem, który zawsze był świetnym ścinającym, a teraz trafia blisko 50% trójek, bywa niesamowicie owocna.

Amerykańscy komentatorzy nie bez przyczyny zaczęli nazywać łodzianina “Point-Gortat”, po tym jak ten ustanowił swój rekord kariery (7) przeciwko Toronto.

Marcin notuje 1,7 asysty na mecz, tyle co w swoim pierwszym sezonie w Waszyngtonie i jest to najwyższy wynik w karierze. W jego grze widać jednak coraz większy trend na asysty i myślę, że zakończy ten sezon ze średnią oscylującą na poziomie blisko 3 asyst. Zwłaszcza, że przez najbliższe dwa tygodnie poza grą będzie John Wall, a wtedy Wizards bardziej dzielą się piłką i Marcin ma więcej szans na asysty.

Nie jest znowuż też tak, że Gortat stał się maszyną do asyst i rozgrywa najlepszy sezon w karierze. Zdarzają mu się dołki, takie jak mecz w Miami, kiedy to nie trafił ani razu do kosza i miał ogromny problem na desce. Notuje mniej punktów i wyraźnie mniej zbiórek niż w zeszłym sezonie. To ostatnie jest po części wynikiem postępu Bradleya Beala w tej kategorii. Obrońca Wizards sam zresztą mówił, że zwiększenie ilości zbiórek to dla niego jeden z priorytetów w tym sezonie.

Ogólnie rzecz biorąc, jednak, Gortat ma naprawdę udany sezon, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że w lutym skończy 34 lata, a jego ewentualny następca w Waszyngtonie, Ian Mahinmi, obecnie nie stanowiłby wzmocnienia w połowie klubów PLK.

Wszystko sprowadza się do akceptacji, tego, że nie będzie rzucał już po 15 punktów na mecz, spotkania na więcej niż 20 oczek będą rarytasem, a pomagać będzie na te mniej efektowne sposoby, które niejako narzuca mu Scott Brooks.

Top-3

 

 

Dyskusja 6G

Komentarze 6

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

Olga26.11.2017, 11:32

Fajny art, propsuję – szczególnie za filmiki objaśniające akcje.

belsoN26.11.2017, 11:45

Hit. Beda podcasty?

Arek Aaron rzutzdystansu.wordpress.com26.11.2017, 14:28

Artykuł jest świetny. A co do Marcina Gortata, to ostatnio znowu sporo zbiera, w kilku meczach tego sezonu zdobywał już po kilkanaście zbiórek. Czekam na jego nowy rekord kariery, niech zdobędzie te 21 zbiórek.

Markos26.11.2017, 14:40

Naprawdę dobre są te asysty, które wrzucił Bartek! Może pora zacząć oglądać Wizards częściej, niż robiłem to do tej pory.

bubas27.11.2017, 10:38

To ciekawe jak wiele trzeba napisać, żeby scharakteryzować w pełni grę i rolę Marcina w NBA. Plusy nakładają się na minusy, unikalne skillsy mieszają się z oczywistymi niedomaganiami. Z jednej strony jest oldschoolowym centrem, ale nie można o nim powiedzieć, że jest graczem jednowymiarowym. Ma nogi przykute do parkietu, zwłaszcza jak trzeba szybko zebrać się w obronie. Ale z drugiej strony przy tym wzroście i masie eksploatuje ciało na tyle zachowawczo, że jest cały czas w grze bez przerw zdrowotnych. Odkąd jest w Wizzards opuścił tylko 8 meczów (!), z czego na cztery ma usprawiedliwienie nie zdrowotne. To ewenement.
I tak można by o nim długo…

rzepka28.11.2017, 10:33

naprawdę soczysty artykuł, świetnie zilustrowany filmikami. Dziekuję bardzo

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.