
Recenzja NBA 2K18 [KONKURS]
Powrót serii NBA Live do świata żywych nie zmienił obrazu rynku koszykarskich gier komputerowych. NBA 2K wciąż dominuje i w dodatku nigdy nie był w tak dobrej formie, zwłaszcza jeśli w wirtualnym świecie chcesz mieć do czynienia z jak najdokładniejszym odbiciem rzeczywistości. NBA 2K18 to świetny produkt komplementarny dla League Passa. Dzięki współpracy z firmą Cenega, mamy dla Was konkurs, w którym do zdobycia jest cyfrowy egzemplarz gry na PlayStation 4. Szczegóły na końcu tekstu.
myCareer – coś dla wszystkich niespełnionych Jordanów
Od lat najpopularniejszym trybem gry NBA 2K jest myCareer, pozwalający nam objąć kontrolę nad stworzonym przez nas zawodnikiem i prowadzenie jego kariery w lidze. Umożliwienie zeskanowania do gry własnej twarzy za pomocą smartfona dodatkowo przyczyniło się do istnego boomu tego trybu. Późniejsze zintegrowanie trybu myCareer z myPark – sieciowymi zawodami na boiskach ulicznych – i z Pro-Am – także sieciowymi rozgrywkami 5v5 w hali – sprawiło, że 2K Sports, wydawca gry, pozyskuje nowych i utrzymuje obecnych klientów głównie dzięki temu jednemu trybowi.
Przy okazji wydanej we wrześniu edycji, 2K dokonało kolejnego kroku w tym kierunku. The Neighborhood to świat, w którym żyje nasza postać. Uliczne boiska, hala treningowa naszego zespołu, mieszkanie i wszystkie dodatki – fryzjer, sklepy z odzieżą itp.. Wszystko dzieje się online, więc otaczają nas inni zawodnicy z całego świata. Wprowadzenie takiego pozornie otwartego świata, w którym na wyciągnięcie ręki są dziesiątki rywali w potencjalnych potyczkach streetballowych, a także normalny tryb kariery, to rewolucyjne posunięcie w grach sportowych.

Jeśli chodzi o samą karierę, wielu z pewnością będzie zawiedzionych. Wcielamy się w postać niedoszłego DJ’a, który decyduje się wrócić do świata koszykówki. Zaczynamy od turnieju ulicznego. Po ledwie trzech meczach trafiamy na try-out do wybranego przez nas klubu NBA. Nim się obejrzymy, podpisujemy tam kontrakt. To zdecydowanie niewystarczająco długa droga do ligi.
W poprzednich latach 2K pozwalało nam m.in. zacząć karierę od gry w liceum i trafić do NBA dopiero po NCAA i Drafcie. Takie historie były znacznie bardziej interesujące, zwłaszcza, że poziom naszej gry determinował pozycję w Drafcie. W 2K18 praktycznie wybieramy sobie zespół i w nim gramy. Oczywiście jest też fabuła i decyzje, które musimy podjąć. Na swojej drodze możemy na przykład nagrać kawałek muzyczny z Damianem Lillardem. Wszystko to od lat wydaje mi się jednak zbyt liniowe.
Tryb myCareer nigdy nie przyciągnął mojej uwagi na dłużej. Warto zaznaczyć, że kilka lat temu do gry wprowadzono system mikropłatności i jeśli nie poświęcamy grze dużo czasu, trudno rozwijać swojego zawodnika, o ile nie zamierzamy zakupić wirtualnej waluty (VC), która nam w tym pomoże. Nagrody za mecze zawsze były mizerne. Za jeden mecz otrzymujemy kilkaset VC, co nie jest wystarczające, by kupić sobie parę Jordanów dla naszego gracza w wirtualnym sklepie. Te dysproporcje zawsze mnie zniechęcały do tego trybu, a teraz 2K poszedł jeszcze krok dalej, każąc używać wirtualnej waluty nawet przy wyborze fryzur, przy jednoczesnym zmniejszeniu i tak małych już wypłat za rozegrany mecz.
Poza tym, tryb myCareer jest po prostu zbyt łatwy, jeśli mowa o meczach NBA. Już po kilkunastu, max kilkudziesięciu meczach, wchodzimy na poziom Hall-of-Famera, notując statystyki na w okolicach 40-20-15 na mecz. Jeśli zawsze chciałeś być Michaelem Jordanem, albo co gorsza – kimś więcej – to ten tryb jest dla ciebie.
Oczywiście sama rozgrywka (gameplay) jest na naprawdę dobrym poziomie – o tym zresztą później – i historia całkiem ciekawa, ale mam wrażenie, że głównym powodem do rozwijania zawodnika jest bycie konkurencyjnym w sieciowych meczach ulicznych.
Poza mikropłatnościami nie krytykuję tego trybu, ale zdecydowanie nie jest on dla ciebie, jeśli jesteś geekiem prawdziwej NBA i oczekujesz od 2K prawdziwej symulacji.
myTeam – odpowiedź na FIFA Ultimate Team
Kiedy okazało się, że wprowadzony kilka lat temu tryb Ultimate Team w Fifie okazał się wielkim hitem, inni producenci gier sportowych poszli sprawdzonym szlakiem. myTeam, jak Ultimate Team, jest grą opartą na kolekcjonowaniu tzw. kart z zawodnikami. Losujemy paczki z kartami, w których otrzymujemy graczy, trenerów, loga, koszulki, a nawet kontrakty i buty. Wszystkie te przedmioty mają znaczenie, bo tworzymy z nich zespoły, którymi gramy. Warto dodać, że oprócz VC, myTeam ma też swoją własną walutę (MP), którą nabywamy za rozegrane w trybie mecze i sprzedaż kart (tak, w myTeam jest dom aukcyjny).

myTeam oferuje różne tryby rozgrywki – Challenges, Super Max, Domination, Pack and Playoffs oraz Play with Friends, w którym po prostu mierzymy się ze znajomymi.
Challenges, to tryb gry offline, w którym stawiamy czoła wyzwaniom tworzonym przez twórców gry. Super Max to nowy tryb online w tym roku, który dodaje aspekt Salary Cap, przez co nie możemy budować tak dobrych składów na jakie tylko mamy ochotę. W Domination gramy offline po kolei przeciwko wszystkim drużynom NBA, a następnie przeciwko historycznym składom. Po wygraniu meczu otrzymujemy MP oraz losowego zawodnika z danej drużyny, a także odblokowujemy kolejnego rywala. To dobry tryb do poszerzenia swojej kolekcji kart. Pack and Playoffs to także nowy tryb online, w którym nie gramy naszym składem, a wylosowanymi przed meczem kartami.
Karty możemy nabywać za pomocą wirtualnej waluty. Paczka pięciu kart z jednym zawodnikiem kosztuje około 5 tysięcy VC, ale są też droższe, wypuszczane okazjonalnie przez 2K, które zwiększają szansę wylosowania gracza z danej kolekcji tematycznej – np. gracza historycznego. Rozpoczynając grę w myTeam wybieramy interesujący nas system gry (Pace and Space, Grit’n’Grind itp.) i na jego podstawie dostajemy karty umożliwiające nam zbudowanie kompletnego zespołu.
Jako że grę zamawiałem przed premierą, dostałem kilka paczek w prezencie. Łącznie z trzema kupionymi paczkami udało się zebrać ekipę m.in. z Damianem Lillardem, Kyrie Irvingiem, Melo i Bradleyem Bealem. Myślę, że gra w myTeam jest znacznie bardziej nagradzająca niż w przypadku myCareer. Grając tylko od czasu do czasu, jesteśmy w stanie stworzyć przyzwoitą ekipę. Ponadto, jeśli nie chcemy liczyć na szczęście w losowaniu kart, możemy po prostu zarobione MP wydawać w Domu Aukcyjnym i wybierać graczy, których chcemy. Z doświadczenia wiem, że to skuteczniejszy sposób, ale eliminujący te fajne emocje towarzyszące otwieraniu nowej paczki kart, w nadziei, że trafimy coś świetnego. W mojej ostatniej paczce trafiłem na Zhou Qi… także polecam jednak aukcje.
Ogólnie myTeam uznaję za bardzo ciekawy tryb, zwłaszcza jeśli lubicie grać online. Z roku na rok pojawia się w nim coraz więcej możliwości i coraz więcej ciekawych graczy historycznych. Warto wspomnieć, że gracze ligowi są też update’owani z biegiem sezonu, więc karty mogą zmieniać swoją wartość w zależności od poziomu gry zawodnika w prawdziwym świecie.
myGM i myLeague – raj dla koneserów koszykówki
Wreszcie przechodzimy do jedynych trybów, którym regularnie poświęcam swój czas. Zacznijmy od myGM, który pochłonął mnie w tym roku.
Jeśli graliście kiedyś w NBA Live, myGM to tryb Dynastii, tylko, że na koksie. W tym roku 2K zdecydowało się wprowadzić do myGM fabułę, podobnie jak w myCareer. Tu wcielamy się w byłego gracza NBA, który w Finałach Konferencji Zachodniej 2011 roku, w barwach Mavs, doznaje kontuzji kończącej karierę. Sześć lat później zostajemy Menadżerem Generalnym wybranego przez nas zespołu.
W myGM przejmujemy wszystkie obowiązki GM’a. Znajdziecie tu wszystko od ustalania cen hot dogów w hali, scoutowania rywali i najbliższej klasy draftu, przez dbanie o dobre relacje z zawodnikami, trenerami i właścicielem, ustalanie terminarza treningów, poprzez wymiany, Draft i właściwe granie meczów (choć oczywiście można je symulować, jeśli chcecie oddać się w całości menadżerowaniu).

W 2K18, jak już wspomniałem, zdecydowano się wprowadzić fabułę. Niestety jest ona taka sama, niezależnie od tego, który zespół wybierzemy. Ja zdecydowałem się na Philadelphię 76ers, próbując w spokojnym tempie zrobić z niej contendera. Już wkrótce po starcie sezonu pojawiły się plotki, że właściciel próbuje sprzedać zespół. Nie przejąłem się tym zbytnio, bo nie ma to wpływu na moje obowiązki. Nie przeszkadzało mi to, do póki właściciel nie wziął mnie na rozmowę, mówiąc, że mam mu ściągnąć do Sixers Vince’a Cartera, bo próbuje zwiększyć wartość klubu. Możecie po prostu tego nie robić (choć pogorszy to wasze stosunki z właścicielem), ale ja – fan Vinsanity – szybko spakowałem torby Amira Johnsona i wysłałem go do Kings, spełniając życzenie właściciela. Niedługo po tym zespół faktycznie został sprzedany. Nowy właściciel zapewnił mnie, że moja robota jest bezpieczna i mam działać spokojnie, dokonując rozważnych ruchów i skupiając się mocno na Drafcie. Świetnie! Taki miałem plan. Na koniec rozmowy doznałem jednak szoku zostając poinformowanym o chęci przeniesienia zespołu przez nowego właściciela do Seattle. Tak, przenoszenie i cały rebranding zespołu jest możliwy w NBA 2K. Tutaj się zatrzymajmy, żeby nie zdradzać dalszej fabuły.

myLeague jest zaś jak myGM, tylko bez fabuły. Sami decydujemy o wszystkim, mamy cały multum dostępnych ustawień i opcji, wszystko możemy edytować i robić po swojemu. To najlepszy tryb dla fanów symulacji.
Zawiłość wszystkich aspektów tych trybów jest niebywała. Możemy rozszerzyć ligę do maksymalnie 36 zespołów, tworząc zespoły od podstaw poprzez Expansion Draft. Nie zabrakło także tworzenia identyfikacji wizualnej. Są narzędzia analityczne, G-League, Nike Hoop Summit, Summer League, 2-way kontrakty i oczywiście wszystkie zasady panujące w prawdziwej NBA. Jest tam dosłownie wszystko, czego dusza zapragnie.
Gameplay i prezentacja najlepsze od lat
Sam gameplay jest bezkonkurencyjny i najlepszy w historii. Jako fan serii mówię to z pełnym przekonaniem. Wreszcie dostaliśmy 2K, w którym po miesiącu gry właściwie nie mam żadnych większych zastrzeżeń co do tego, co dzieje się na parkiecie. Może dlatego gra wydaje mi się łatwiejsza niż jej poprzednicy. Zazwyczaj sezon z 2K zaczynałem od poziomu trudności Superstar (przedostatniego) i dopiero po kilkunastu tygodniach wchodziłem na Hall-of-Fame (najtrudniejszy). Tym razem zacząłem od Hall-of-Fame i jest to świetnie dopasowany poziom pod moje umiejętności. Wspomnianymi Sixers po 19 meczach mam bilans 10-9, mniej więcej taki jakiego oczekiwałem, choć trzeba przyznać, że początkowy terminarz jest dla Sixers arcytrudny. Dwa razy oberwałem już od Warriors, ale za to dwa razy pokonałem Rockets. Zdarzyły się jednak wpadki, jak z Magic. Po raz pierwszy w historii serii, nie musiałem za dużo grzebać w ustawieniach rozgrywki. Lekko podciągnąłem tylko umiejętności strzeleckie swoje i komputera, by poprawić skuteczność.

Nad gameplayem w studio co rok siedzą byli zawodnicy, analitycy i eksperci. Sztuczna inteligencja osiąga coraz wyższy poziom. Spacing nigdy nie był tak dobry, ale to samo można powiedzieć o obronie z pomocy. Właśnie – obrona. Znacząco poprawiły się reakcje obrony na grane przez nas zagrywki. Wreszcie dostosowuje się i stara się zamykać kolejne gałęzie zagrywek. Cała mechanika jest o wiele płynniejsza, a oddawanie rzutów sprawia radość, tak jak powinno.
Graficznie też gra wygląda najlepiej w swojej historii. Do tego mamy do czynienia z naprawdę wysokiej jakości prezentacją. W menu co tydzień czeka nowy odcinek NBA 2KTV prowadzony przez Rachel DeMitę, studio przedmeczowe prowadzą Ernie Johnson, Shaq i Kenny Smith, reporterem jest David Aldridge, mecze komentują rotacyjnie Kevin Harlan, Chris Webber, Steve Smith, Doris Burke, Brent Barry, Greg Anthony i Clark Kellogg (od czasu do czasu dołączają też Kevin Garnett i Kobe Bryant), są urywki z głosami trenerów, a także wywiady z zawodnikami w przerwie i po meczu. Cała masa robiących ogromną różnicę drobiazgów.

Podsumowanie
NBA 2K18 to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów serii. Sam znam osoby, które nie kupują nowego wydania co rok, bo uważają, że postępy są za małe, by płacić 250zł jedynie za update składów. 2K18 jest tą edycją, którą powinno się kupić. Postęp jest duży, rozległość tej gry jest niesamowita. Powiem więcej, jeśli nie jesteś na bakier z elektroniką i grami, NBA 2K18 warto kupić nawet, jeśli potrzebujesz wcześniej zaopatrzyć się w konsolę bądź komputer pod tę grę. To naprawdę fajny produkt dla fanów NBA, który pozwala jeszcze bardziej dać pochłonąć się najlepszej lidze świata, a dzięki ogromnej bazie historycznych graczy, także cofnąć się nieco w czasie, lub odpowiedzieć na odwieczne debaty, przykładowo stawiając przeciwko sobie Michaela Jordana i LeBrona Jamesa, lub ’96 Bulls i ’16 Warriors.

KONKURS – WYGRAJ NBA 2K18 NA PLAYSTATION 4!
Dzięki współpracy Szóstego Gracza z wydawcą NBA 2K18 w Polsce, firmą Cenega, przygotowaliśmy konkurs, w którym do wygrania jest kod umożliwiający darmowe pobranie gry NBA 2K18 (PS4) z PlayStation Store.
Co należy zrobić, by wziąć udział w konkursie?
Podaj swoją propozycję zespołu, który twoim zdaniem najciekawiej byłoby objąć w trybie myGM lub myLeague w NBA 2K18. Chcesz od razu walczyć o mistrzostwo, zbierać assety, a może jesteś wyznawcą religii Sama Hinkiego i zrobisz największą przebudowę w historii NBA? Opisz w kilku/kilkunastu zdaniach swoją wizję obejmowanego zespołu i potencjalnych w nim zmian. Nagrodzimy najciekawszą, najbardziej kreatywną odpowiedź.
Swoje zgłoszenie (nazwa zespołu i kilka zdań o wizji jego prowadzenia) wyślij na adres bartoszbielecki92@gmail.com. Na maile czekamy do 28.10.2017, do godziny 23:59.

A czy przypadkiem w trybie My Team własna waluta to nie „MT” (srebrna moneta u góry w prawym rogu)?
Zgłaszam wniosek żeby z recenzja zmienić nazwę artykułu na reklama. Z każdej innej którą przeczytałem (sprawdziłem z 6 bo ten wychwalny poemat na temat 2k mnie zaskoczył) poza wymienionymi wyżej plusami są też minusy:
Polecam dla każdego kto chciałby kupić.
„marnujący czas The Neighbourhood”
„Brak istotnych nowości”
„Rozwój MyPlayera w formacie pay-to-win”
„Kiedyś nie miałem żadnego problemu z rzuceniem kilkunastu złotych w stronę twórców – bo czułem, że nikt mnie do tego nie zmusza. Teraz biegam w brązowym t-shircie i wytartym dresie w ramach buntu.”
„MIKROPŁATNOŚCI!”
„Małe zmiany w stosunku do 2K17”
„Nowy tryb jest zepsuty”
„Chamskie lokowanie produktów”
„Natarczywe mikro transakcje”
„wciskane na chama mikropłatności”
„wymóg zawsze online”
„sporadyczne problemy z AI kompanów z drużyny”
Nie okłamujmy się. Nowe 2K to krok wstecz w stosunku do fanów serii i dwa kroki przód w stosunku do hajsu.
I jeszcze jedna sprawa:
Na 5 tys głosów na steam`ie
2k17 ma oceny „Mieszane”
2k18 ma oceny „w większości negatywne”
Dla kogoś takiego jak ja, czyli użytkownika wyłącznie trybów dynastycznych, te minusy, o których piszesz, nie istnieją. myGM jest zupełnie nowe, myLeague zrobiło kilka małych kroków do przodu, a gameplay – i o tym piszą wszyscy recenzenci – jest najlepszy w historii. O mikropłatnościach i wadach myCareer napisałem sporo, wydaje mi się, że raczej skrytykowałem The Neighborhood, a większość Twoich argumentów odnosi się właśnie do tego.
Dlatego sugeruje żeby zmienić tytuł artykułu. Np na Konkurs. Bo to nie jest recenzja. Po prostu.
Nie grałem w grę. Przeczytałem opinie graczy takich jak ja na steam i recenzentów którzy opisują grę pod każdym względem.
Moim problemem z 2k od zawsze jest jedno. Coraz więcej nowych rzeczy w okół gry. Coraz mniejsze kroczki w przód gameplay’u. I o tym też piszą recenzenci. To że gameplay jest najlepszy od lat to nie wyzwanie. Technologia dzisiaj zapierdala. Więc ciężko być gorszym.
Gry typu 2k, FIFA itd robią po pół kroczku w przód i koszą hajs na naszej miłości do gry. I nie zmieni się to dopóki ludzi nie zaczną wymagać jakości. A jak widać po Twoim podejściu nie wymaga się jej. Bo kosmetyczne zmiany tworzą hype.
Ostatnią serią nba 2k w jaką grałem było 2k14, a chcę teraz kupić najnowszą. Czy w 2k18 jest osobny tryb „association”, czy po prostu został zastąpiony przez myGM i myLeague?
Dawne Asso to po prostu myGM i myLeague, ja wolę myLeague bez takich pierdół jak ceny lodów ;).
Na początku powinna być informacja że „artykuł sponsorowany”
Przylaczam sie do powyzszych komentarzy.
Z kazdym rokokiem, kolejne NBA 2K jest coraz gorsze.
Poza zmuszaniem do mikroplatnosci irytuje tez grafika – dalej na poziomie z 2013 roku. Tak samo jak League Pass na nba.com – ta sama apka, wymaganie flasha i marna jakosc jak w 2013. I do dzis nie zrobili appki LP na PS4, mimo ze obiecuja ja od dwoch lat.
W tym sezonie jeszcze nie odpalałem, ale jest w kanadyjskim ps store apka pod PS4 i jeszcze w trakcie ligi letniej działała ;)
A ja gram ciągle w 2k13. Z odpowiednimi sliderami ta gra ma IDEALNY gameplay.
Slidery to klucz, problem jest taki, że granie z AI to żadna przyjemność, a cały online opiera się na arcadowych sliderach.
No i NBA z roku na rok dodaje nowe rzeczy, nie naprawia starych. Online w Polsce i ogólnie europie jednym wielkim lagiem stoi.
Ta gra od lat stoi w miejscu.
Ja wychodzę zawsze z założenia, że te domyślne slidersy są bezsensowne, na OperationSports zwykle pojawiają się ok. Póki co gram na tych i polecam: https://forums.operationsports.com/forums/nba-2k-basketball-sliders/915882-nba-2k18-eccentric-edition-realistic-slider-set.html
Od lat w zasadzie gram tylko MyLeague i bawię się całkiem dobrze, grunt to dobre slidersy i nie wykorzystywanie tych opcji dziwnych trade’ów jakie gra oferuje :D.
Ostatnia edycja z dobrym myCareer to 2k13 bodajże, a najlepszym to chyba 11 lub 12 gdzie nie będąc wydraftowanym spadałeś do d-league. Kupię jedynie dla myLeague i myGM. No i 2k ultimate team.