Nowojorskie Impresje (777)… czyli epitafium dla Boga, którego nie było…

Nowojorskie Impresje (777)… czyli epitafium dla Boga, którego nie było…

img_20160921_163742

A myśmy się spodziewali… (Łk 24, 21)

Miałeś być zbawcą. Ikoną. Nowym początkiem. Jedi. Morzem i laską, która rozstąpił się przed Narodem Wybranym Nowojorskim (to ten sam naród, co w Księdze). Nadczłowiekiem, dzięki któremu Patricka Ewinga otuli się ciepłą kołderką z kurzu historii i przeniesie z ołtarza do zimnych katakumb Panteonu.

Wiesz. Tak, szczerze. Byłem niespokojny w tę lutową noc 2011 r. Ty, Amare i to co zostało z uczty bogów – Andy Rautins (to pierwszy wpis o Andym w internecie od czasów kiedy przed kilkoma godzinami podpisał umowę na obóz przedsezonowy w Toronto – (Tato dzięki!*), Landry FieldsHenio Walker w jego labiryncie bez okien i wyjścia.

Pamiętam ten stan van gundy. Kiedy moje serce trzepotało niespokojnie w klatce obaw. A nóż. A morze Bałtyckie. A przełom Dunajca. Odbicie od tkanki DNA. Wielkie odwrócenie wytłuszczonej karty porażek, szydery i permanentnego zapadania się głębiej w mule. To trwało chwilę. Kilka miesięcy. Pamiętam kiedy oddech stał się równy. Spokojny. Jak sen Polski po śmierci Jana Luksemburskiego.

Poczułem ten wiatr w żaglach pewności, że jesteś gwarantem tego, że tu nic się nie wydarzy. Wykułem się w spiżu. W kamieniu. Byłem jak Mount Rushmore o twarzy Światowida. Mogłem krzyczeć w stronę Frydka – Mistka, Mińska, Chociebuża i Bornholmu, że „ch.. bombki strzelił, święta odwołane, Mikołaj nie przyjedzie…”

Kiedy inni złorzeczyli i wygrażali pięściami pod moim oknami– „Nie masz racji”, „Knicks are back”, „Tu jest Polska” – byłeś blisko. Mówiłeś. „Jestem przy Tobie. Nie zawiodę. Rzepka musi jeszcze poczekać”.

Isoball i do przodu. Toruń. Vamos Ojcze Dyrektorze!

Carmelo wielkim graczem jesteś. Kropka. Jestem gotów bronić Twojego dobrego imienia jak niepodległości San Escobar.

Ale są tacy, którzy będą Cię dziś lżyli. Wypiszą gorzki rachunek za wodę i prąd. Szczury wyjdą z kanałów i będą Cię kąsać. Ci którzy jeszcze wczoraj nie mieli śmiałości zawiązać Ci rzemyka u sandałów. Faryzeusze. 

Dziś za Twoim wstawiennictwem mam swoją ambonę, na której stoję, stałem i stać będę (jestem tu gdzie jestem oni tam, gdzie nie stał Prezes). Przemawiam.

I dziękuję Ci za:

  • 7 cudownych lat. Tłustych. Ociekających słodkim tłuszczem porażek i… spełnienia;
  • Przebicie Benka Króla, przebicie Alexa Englisha. W nieudacznictwie i samouwielbieniu;
  • Wygranie tylko jednej serii play-off z umierającymi Celtics. Dank, że nie wbijałeś mi noża głębiej;
  • Oddanie tylko, ze trzech game winnerów w meczach o tzw. pas mistrzowski w Garwolinie;
  • Wyrzucenie Jeremy’ego Lina poza karty historii ukochanego klubu. Twój mecz po powrocie po kontuzji w czasie Linsanity to mój TOP3 występ ever. Obrażony. 11 rzutów. 11 pkt. Pokazałeś wydęte usteczka. Doda ma żal;
  • Nieściągnięcie żadnej gwiazdy by światła rampy nie przestały pochłaniać Twoich pulchności…;
  • Niewychowanie nikogo na swojego następcę;
  • Nieuczynienie niczego lepszym;
  • Nienadanie drużynie charakteru, rysu, wymowy;
  • Granie bez obrony – do samego końca swojego i jej;
  • Wielkość, która nie pozwoliłaby Ci się kłaniać przed generałem Świerczewskim. A to na Podkarpaciu naprawdę coś znaczy. Przyjedź. Zobaczysz. Rzeszów z Tobą.

Obejrzałem wszystkie Twoje mecze w Knicks. Byłem zawsze tam gdzie Ty, a nawet dalej. 412 wyjść do ringu. 10.186 punktów. 6.431 zbiórek. 3.057 asyst (uważam, że za dużo!). Plus te incydentalne występy w play off (nie liczę, bo można pominąć to rybie oczko (21)).

Czasem raniłeś. Ale nigdy nie zabiłeś. Nie zawiodłeś. Nie oszukałeś. Nie byłeś kimś kim nie byłeś.

Za to szacunek i wieczna pamięć.

Bo… dziś nasza wspólna przygoda się kończy. Dopłynąłeś do brzegu mojego życia. I tu się rozstajemy. Będę zawsze pieścił w sercu pamięć o Tobie. Zwłaszcza o naszym wspólnym spotkaniu. Kiedy stałem za Twoim krągłym ramieniem i szeptałem Ci czule – „Melo mój, ach Melo mój…”. Wyglądam jak Twój sekundant. (Dzięki za parafkę na czapce).

Nie czuję do Ciebie nic ponad czułą sympatią… Szczerą wdzięczność, że nie zepsułeś moich Knicks w klub, który będzie normalny. Który osiągnie sportowy sukces. Który będzie coś znaczył w świecie NBA.

Dziś jestem wolny. Od Ciebie. Jak Ty ode mnie.

Nowojorska impresja (777) – przypadek? Nie sądzę. Na szczęście.

Idź i nie grzesz więcej.

Ja Cię rozgrzeszam.

U mnie masz Niebo…

W kapturku, czy bez…

——————-

*To się k… nie dzieje.


Dyskusja 6G

Komentarze 19

Masz coś do dodania? Wskakuj do rozmowy.

czardi24.09.2017, 00:12

zNYK musiał to z siebie wyrzucić, musiał!!! :)

deltron24.09.2017, 00:15

Pięknie, cieszę się że tu jestem niezbyt trzeźwy w nocy z soboty na niedzielę. Również dziękuję Melo

Forest24.09.2017, 00:21

Ironią jak szablą – celnie i z polotem. Piękne :)

deltron24.09.2017, 00:27

A no i jeszcze dzisiaj moje urodziny dnia 23 września jak numer Jordana Majkela więc tym bardziej najlepszego dla mnie, Melo i zNyka który powstał z impresjami

stypa24.09.2017, 00:28

Przygotował se wcześniej i czekał,czekał,aż się doczekał.

Pagór24.09.2017, 00:45

Melo, dziękuję. Dzięki tobie zNYK znowu napisał. Dziękuję…

rzepka24.09.2017, 06:32

Najgorsze ze dożyłem już do takich czasów, ze mówiąc otwarcie jebie mnie to. Kiedyś bym skakał z radości, teraz wiem, ze ryba psuje sie od głowy i nic w tym klubie sie nie zmieni do momentu gdy Dolan bedzie rozdawał tam karty i pieniądze. Melo byl tylko symptomem panującego układu i tyle.
Krzyżyk na drogę, wynocha z Knicks, ty morderco Linsanity i nigdy nie wracaj.
A teraz zobaczymy czy Kristaps to 6OD czy tez Kupstaps. To moge pooglądać przez sezon czy dwa. Ale na grubym dystansie, bo emocje to moze sprawiać rywalizacja Warriors z OKC czy inne takie tam.
Pozdrawiam dawna ekipę nowojorskich impresji, autora w sumie tez :)

pdxpl24.09.2017, 08:20

pewnie to moje stetryczenie, ale styl , który kiedys tak kręcił, gdzie parabola goni parabolę i parabolą pogania strasznie męczy. chyba rozumiem dlaczego „impresje” wychodzą teraz tylko na specjalne okazje. słaby tekst, jak na standardy, do których zostaliśmy przyzwyczajeni.

lukostro24.09.2017, 08:31

If you don’t use it, you loose it. Tak dawno nie było Impresji, że forma miała prawo nieco opaść.

zNYKający24.09.2017, 12:19

Impresje nie są niestety dla „prostaczków”. Polecam onet, sportowe fakty albo dobranockę.

Herdar24.09.2017, 19:48

Uważaj narażasz się „zwykłym ludziom” w dzisiejszych czasach to nietaktyczne ;D

Kosma24.09.2017, 21:53

Choćbyś nie wiem jak mnie przekonywał, będę stał na stanowisku, że tego komentarza nie napisałeś zNYKający. Plama na honorze, całego rodu.

lukostro25.09.2017, 10:03

Znyku, na rany, czy tu napisać ostatnio cokolwiek krytycznego pod adresem Panów z Palmy to jest normalnie od razu obraza majestatu? Czyżby ta wspomniana palma uderzyła trochę do główek? Jaśnie Pan jak rozumiem zna wszystkich czytelników, że tak pozwala sobie szafowac „prostaczkowaniem”, choćby w cudzyslowiu?

Chyzio25.09.2017, 10:54

wszystkie wypowiedzi ZNYKa są w cudzysłowiu

zNYKający25.09.2017, 12:57

Ewangelia (Mt 11, 25-27)

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.

Lechu25.09.2017, 13:31

Znyk musi otrząsnąć się z rdzy, bo jako człowiek, którego Nowojorskie Impresje zainspirowały do pisania swojego bloga, muszę ze smutkiem stwierdzić, że czytając epitafium przeskakiwałem co któreś zdanie zmęczony tą przecież będącą znakiem rozpoznawczym Znyka stylistką. #WeTalkingAboutPractice

highlif3@gmail.com24.09.2017, 15:11

Może to po prostu ciepła Staromiejska

Olga24.09.2017, 11:00

Uwielbiam!

Marcin Śledziński24.09.2017, 11:21

Ależ tęsknilem za impresjami, znyk w formie pisanej > znyk w palmie.
Tylko skąd taka nienawiść do Alexa Englisha?

Szósty Gracz na bieżąco

Włączyć powiadomienia?

Damy Ci znać o nowych tekstach, podcastach i materiałach 6G. Po kliknięciu potwierdź zgodę w oknie swojego urządzenia.

Możesz zmienić decyzję w sekcji „Powiadomienia 6G” w stopce.