
Iverson o relacji z trenerem Brownem: „W kwestii treningów nigdy nie potrafiliśmy się dogadać”

Allen Iverson darł koty z Larrym Brownem. Nie dogadywali się głównie w kwestii… treningów.
Dopiero po latach docenił, ile zrobił dla niego trener Sixers, o czym wspomniał w książce „Allen Iverson. Niezrozumiany. Autobiografia”. Książka do nabycia TUTAJ
FRAGMENT:
„Okazał się kolejnym znakomitym trenerem w moim życiu, choć nie od razu to do mnie dotarło. O nie. Całe lata upłynęły, nim w pełni doceniłem człowieka, który wyciskał ze mnie absolutne maksimum. Po prostu z początku nie byłem gotowy, by słuchać tego, co miał mi do powiedzenia. W przeciwieństwie do coacha Thompsona, który obejmował mnie swoim ramieniem i mówił:
– Ku**a, napierdalaj.
Trener Brown przerywał trening milion razy, by wypomnieć nam, co robimy źle:
– Ku**a, stop.
Nigdy nie lubiłem ćwiczeń koszykarskich. Ta część treningu nigdy do mnie nie przemawiała. Trener Brown miał jednak prawdziwą obsesję na punkcie szlifowania podstaw. Już wcześniej musiałem przez to przechodzić, ale wtedy miałem chociaż w perspektywie grę treningową na końcu zajęć. To jak nagroda czekająca na dzieciaka po obowiązkach. Rzucaj piłkę i jazda. Tu jednak, gdy przechodziliśmy do »gry«, już po pierwszej akcji słyszeliśmy gwizdek. Symbol frustracji. W trakcie rzekomo luźnej gierki Brown upewniał się, że stawiamy zasłony w określony sposób albo że przekazywanie krycia w obronie przebiega idealnie. Tak wyglądały nasze treningi. Były długie. Zupełnie mi się to nie podobało, a trener nie był zadowolony, gdy mnie na nich nie było. I przyznaję – czasami się spóźniałem, a bywało i tak, że w ogóle się nie pojawiałem.
Nigdy natomiast nie kwestionował tego, że w mecze wkładałem całe serce. W trakcie spotkań ścieraliśmy się tylko wtedy, gdy chciał mnie zdejmować z parkietu. Mawiał czasami, że musiał podczas każdego spotkania dwukrotnie znosić to, że nazywałem go skur****em: raz w pierwszej połowie, gdy chciał, żebym odpoczął, a potem ponownie w takich samych okolicznościach w drugiej. Fakt, nie lubiłem schodzić z boiska. Nie potrzebowałem odpoczynku i dawałem mu o tym znać, ale nie sądzę, bym nazywał go »skur****em« aż tak często. Myślę, że doceniał we mnie tę nieustępliwość i żądzę rywalizacji.
W kwestii treningów nigdy nie potrafiliśmy się dogadać. Czasem żałuję, że nie słuchałem go częściej i wcześniej, ale taki już byłem.
Dynamika mojej relacji z trenerem Brownem ukształtowała się właściwie już na samym początku. Zaraz po tym, jak Sixers zatrudnili Browna, klub zorganizował mecz pokazowy – debiutanci kontra gwiazdy filadelfijskiej koszykówki, lokalni gracze i studenci. Poproszono mnie, żebym zagrał. Nie musiałem, ale się zgodziłem. Mecz odbywał się na kampusie Temple, a trybuny jak zwykle wypełniły się do ostatniego miejsca. Impreza rozpoczynała się o 19.30, więc pojawiłem się o 19.27. Co niby miałem tam robić wcześniej? Gdy przebrałem się w strój i wyszedłem z szatni, mecz już trwał. Kibice nie byli pewni, czy zagram, więc gdy mnie zobaczyli, zapanowała olbrzymia wrzawa. Po raz pierwszy od czasu zakończenia debiutanckiego sezonu miałem okazję pokazać się fanom w Philly. Ich reakcja pozwoliła mi się przekonać, że te wszystkie narzekania w prasie i telewizji po moim pierwszym sezonie oraz aresztowanie latem zupełnie nie wpłynęły na to, jak postrzegają mnie kibice”.
O książce:
Poznaj The Answera na nowo!
Każdy fan NBA zna jego tatuaże, szerokie spodnie oraz legendarne warkoczyki, a przede wszystkim pamięta genialny crossover na Jordanie. Czy ktokolwiek zdołał jednak naprawdę zrozumieć Allena Iversona? Mówili, że jest za niski na NBA. Mówili, że jest trudny i samolubny. Odpowiadał w jedyny znany sobie sposób: każdy mecz grał tak, jakby był jego ostatnim.
Niezrozumiany to opowieść człowieka, który nie miał prawa wygrać. Od biedy w Wirginii przez wyrok więzienia aż po Finały NBA w 2001 roku. Iverson opowiada tu o mroku, z którego wyrwał go trener Thompson, i wyjaśnia, co naprawdę czuł podczas słynnej konferencji, gdy nikt nie chciał słuchać o jego żałobie po stracie najlepszego przyjaciela. Pisze też o lojalności, która była dla niego ważniejsza niż wielomilionowe kontrakty.
To lektura dla każdego, kto choć raz czuł się skreślony przez innych. Wspomnienia z celi mieszają się w tej książce z dumą po zdobyciu tytułu MVP. Przeczytaj o odwadze, jakiej wymaga pozostanie sobą przed kamerami. Poznaj historię chłopaka, dla którego serce znaczyło więcej niż wzrost. Odkryj prawdę ukrytą pod tatuażami.
Ta historia zostanie z tobą na długo.
Książkę znajdziecie TUTAJ

ehh to byly czasy.. „If I can’t practice, I can’t practice. It is as simple as that. It ain’t about that at all. It’s easy to sum it up if you’re just talking about practice. We’re sitting here, and I’m supposed to be the franchise player, and we’re talking about practice. I mean listen, we’re sitting here talking about practice, not a game, not a game, not a game, but we’re talking about practice. Not the game that I go out there and die for and play every game last it’s my last but we’re talking about practice man. How silly is that?”