Flesz: The Old Body Davis

6
fot. youtube

To był śmiech przez długi czas. Nadal jeszcze jest, ale zrobiło się troszeczkę bardziej serio.

Nie jeden, a trzech podstarzałych tatusiów na popołudniowej koszykóweczce, nie w salach gimnastycznych szkół podstawowych, tylko w NBA, z dzieciakami biegającymi im pod nogami. Kilku z nich naprawdę mogłoby być ich dziećmi. Los Angeles Lakers 2022/23.

Lakers, czyli czasem łatwiej zdobyć punkty, niż schylić się po piłkę.

Wszystko poszło źle dla Lakers w dwóch pierwszych tygodniach sezonu. W dwóch ostatnich, poza szczęśliwym rzutem tydzień temu drugorundowego rookie, wszystko idzie dobrze. W ostatnich dziesięciu meczach Lakers są 8-2, zdobywają 1.2 punktu na posiadanie i grają w listopadzie i grudniu zwykły bullyball do obręczy na leniwych dzieciakach. W obronie czasem ustawiają strefę, żeby złapać oddech. Wszystko zmieniło się, gdy jednego z nich przestały boleć plecy. Chociaż pewnie tylko boli mniej.

Przed dwoma tygodniami nowy trener Lakers Darvin Ham zdradził, że przed rozpoczęciem sezonu Anthony Davis wszedł do jego gabinetu i na tablicy napisał „2022-23: Throw the ball to AD”.

Davis – raczej introwertyczna postać. W trzeciej kwarcie niedzielnego meczu w Waszyngtonie na 55 punktów, 17 zbiórek i 3 bloki Kristaps Porzingis na lewym bloku minął do linii i dał z góry nad nim, w następnej akcji Daniel Gafford też nad nim dobił zbiórkę, żeby w następnej akcji, już pod koszem Wizards, zebrał Davis, następnie dwuręcznym wsadem niemal zerwał obręcz, wywiesił się na niej i z głębi trzewi wydarł krzyk z jaskiń. Kilka minut później, znów rolując do obręczy z lewej strony, skończył, poszedł na linię, słysząc z trybun „MVP! MVP!”.

Tak, mecz grany był w Waszyngtonie. W Waszyngtonie, czyli, jak zwykle tech-hop muzyka dla ziewających ostatnim czterdziestoleciem waszyngtończyków, te najgorsze różowe koszulki Wizards, stylizowane pod japońską wiśnię japońskich kibiców nie grającego znowu Rui Hachimury, no i oczywiście wszędzie na trybunach bardziej lub mniej żółto, bo kibice Lakers zagłuszali lokalsów. Inna rzecz, że w Waszyngtonie lokalsów zagłuszają z reguły nawet sędziowie, gdy tłumaczą coś graczom.

Lakers od drugiej kwarty, zmieniając bieg tylko z jedynki na dwójkę, prowadzili dwudziestoma, zanim Wiz – po stracie The Old Body Beala na początku meczu i kłopotach z faulami Kuzmy – w czwartej na moment zbliżyli się, ale potem w ciągu piętnastu sekund Gafford dał z góry, LeBron James dał z góry, KP dał z góry i trybuny znów szalały, i wynik znów był nieistotny.

Anthony Davis w marcu skończy dopiero 29 lat, to już jednak jego 11-ty sezon w lidze i dokładnie widać to na jego ciele.

Gdyby istniały jeszcze grube magazyny do weekendowych wydań gazet, to nie podłożyłbyś już takiego, gdy sam kozłuje, gra tyłem i chce skończyć.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWake-Up: 55 punktów Davisa. 38 Alvarado. Celtics dalej ogrywają Nets
Następny artykułDniówka: Napięcia w Atlancie. Harden wraca. Suns odwiedzą Dallas

6 KOMENTARZE

  1. Spokojnie z tym 8-2 Lakers. Połowę z tych wygranych uciułali zwyciężając 3 razy że Spurs i z Pistons, a wcześniej byli ze streakiem 5 porażek głęboko w dupie i na serio wydawało się, że rozpoczynają się tam urządzać.

    Ale na pewno cieszy, że tak utalentowany gracz jak Day to Davis jest w miarę zdrowy i możemy wogóle oglądać jego grę w jakiejś dłuższej perspektywie czasowej…

    Lubię to: 21
  2. Niesamowite jak drugi dzień z rzędu czytam, jak to atak Lakers stoi, podczas gdy wejście Westbrooka z ławki zarówno z Bucks i Wizards to czyste ADHD, 5 asyst w 2 minuty i bieganie od kosza do kosza. W samym ataku pozycyjnym też nie grają jakoś potwornie statycznie – są zasłony, pick&rolle, izoluje się w zasadzie LeBron i czasami RW z niższym rozgrywającym. Jasne, przede wszystkim ten brak trójek sprawia wrażenie wolnej gry, ale nie jest chyba aż tak źle.

    Lubię to: 4