Wake-Up: Kings przetrwali comeback Moranta. Wpadka Nets w Philly

17
fot. NBA League Pass

Detroit Pistons nie mają już najdłuższej w lidze serii 7 porażek. Sprawili dużą niespodziankę w Denver, gdzie gospodarze wreszcie grali w najsilniejszym składzie.

Osłabieni byli natomiast Philadelphia 76ers, ale tutaj także mieliśmy niespodziankę, bo mimo nieobecności trójki swoich najlepszych zawodników, pokonali drużynę Bena Simmonsa.

Zaskoczeniem był też szybki powrót Ja Moranta, ale jego szalona pogoń w czwartej kwarcie nie wystarczyła, żeby pokonać Sacramento Kings, którzy pozostają najgorętszą drużyną NBA.

Gorący jest również Anthony Davis z czterema z rzędu 30-punktowymi double-double.

Brooklyn @ Philadelphia 106:115 (K.Irving 23 – T.Harris 24)
Sacramento @ Memphis 113:109 (D.Fox 32/8 – J.Morant 34)
Detroit @ Denver 110:108 (B.Bogdanović 22/9 – N.Jokić 31/9/10)
LA Lakers @ Phoenix 105:115 (A.Davis 37/21 – M.Bridges 25)

1) Sacramento Kings przedłużyli swoją serię do siedmiu zwycięstw, ale niewiele brakowało, a na finiszu daliby sobie wyrwać ten mecz.

Przez całą drugą połowę utrzymywali się na prowadzeniu, dlatego gdy na sześć minut przed końcem powiększyli przewagę do +14, wydawało się, że spokojnie dowiozą to do końca. Wtedy Ja Morant ruszył do ataku.

Przez ostatnie sześć minut zdobył 19 punktów (7/9 z gry), podczas gdy goście popełnili 6 strat pod presją obrony i Memphis Grizzlies prawie ich dogonili. Na 1.7 sekundy przed końcem faulowany przy rzucie za trzy Ja mógł wolnymi doprowadzić do remisu. Nie trafił jednak pierwszej próby, a przy ostatnim specjalnie spudłowanym rzucie, za szybko przekroczył linię. Kings mogli odetchnąć.

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułDniówka: Ben Simmons wreszcie się rozkręca, dzisiaj wraca do Philly
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (1147): Jacek Cyzio

17 KOMENTARZE

  1. AD w takiej formie to świetny znak dla Lakers, o ile zaraz się nie połamie, Russ zaczął dobrze grać z ławki, czekać tylko na powrót LeBrona i mamy zespół na play-in xD

    Btw. Czy AD przypadkiem nie stracił tytułu najbardziej 'szklanego gracza’ na korzyść Kawhia.

    Lubię to: 9
  2. A co ten Ayton takiego zrobił, że tego kretyna Beverleya zagotowało? Przecież to nawet nie on faulował. Mogliby tego głąba naprawdę usunąć z ligii, co sezon ma jakieś kretyńskie zagranie.

    Lubię to: 9
  3. Ne wiem o co chodzi z tym atakowaniem od dupy strony przez Beverleya
    Może Pat obejrzał przez przypadek jakiś film na Discovery o Sztuce wojennej Sun Tzu i się zainspirował
    „Pojawiaj się tam, gdzie wróg się ciebie nie spodziewa”
    Bo nie sądzę żeby on kiedykolwiek czytał jakieś książki…

    Lubię to: 11
  4. A zauważyliście, że ten sam gość sędziuje w NBA i na mundialu w Katarze? W NBA gwiżdże pod pseudonimem „Steve Foster” np. dzisiejszy mecz w Philadelphii, a w FIFA ukrywa się się pod panieńskim nazwiskiem matki: Orsato, Daniele Orsato (sędziował mecz otwarcia Katar – Ekwador)

    Lubię to: 4