Dniówka: Zawieszony w Bostonie Udoka zostanie nowym trenerem Nets?

4
fot. YouTube

Nie minęło jeszcze sześć tygodni od momentu, gdy Boston Celtics podjęli szokującą decyzję o zawieszeniu swojego trenera na cały sezon. Do dzisiaj nie wiemy co tak naprawdę się stało, poza tym że naruszył wiele organizacyjnych zasad, używał wulgarnego języka w stosunku do podwładnej i nawiązał z nią niewłaściwą relację w miejscu pracy. Wiemy jednak, że Celtics zlecili dochodzenie w tej sprawie niezależnej firmie prawniczej i po otrzymaniu raportu zdecydowali się na bardzo zdecydowane działania.

To musiało być naprawdę poważne, skoro tuż przed otwarciem obozu treningowego odsunęli trenera, który w poprzednim sezonie doprowadził ich drużynę aż do wielkiego finału. Na tyle poważne, że od początku sugerowano, że Ime Udoka może już nigdy nie wrócić na ławkę w Bostonie. Co więcej, według tych, którzy poznali szczegóły spawy, jak chociażby nasz stary znajomy Matt Barnes, to mogło nawet przekreślać jego przyszłość w NBA… Ale najwidoczniej nie przekreśliło.

Wszystko wskazuje na to, że Udoka szybko wróci do roli head coacha. Co prawda Brooklyn Nets jeszcze nic nie potwierdzili, a GM Sean Marks przekonywał wczoraj, że żadna decyzja nie zapadła, ale Shams Charania donosi, że zamierzają zatrudnić Udokę, a Adrian Wojnarowski dodaje, że są już na etapie finalizowania porozumienia.

Na Brooklynie albo uznali, że zarzuty wcale nie są aż tak poważne, albo nie zamierzają się nimi specjalnie przejmować, bo to przecież wewnętrzna sprawa Celtics. Sądząc po szybkości ich działania, raczej powinniśmy stawiać na to drugie, bo dopiero co zwolnili Steve’a Nasha, więc nie mieli nawet czasu dokładnie zbadać sytuacji Udoki. Najwidoczniej wolą opierać się wyłącznie na swoich doświadczeniach współpracy z nim. A dobrze go znają, ponieważ był asystentem Nasha w jego pierwszym sezonie, natomiast Marks przyjaźni się z nim jeszcze od czasów San Antonio.

Teoretycznie Udoka to trener jakiego potrzebują.

Twardy gość, który potrafi trzymać zespół w ryzach, nie boi się trudnych wyzwań, jest prawdziwym liderem szatni i ma szacunek zawodników, w tym także gwiazdorów. Podobno w wakacje Kevin Durant miał Boston Celtics na czele swojej listy preferowanych destynacji wymiany głównie ze względu właśnie na Udokę. Mieli już okazję współpracować, gdy był asystentem. Wcześniej Ime spędził też sezon na ławce w Filadelfii, więc zna również Bena Simmonsa. I co najważniejsze, Udoka potwierdził już swoją wartość trenerską, świetnym sezonem w Celtics.

Na Brooklynie mogą mieć nadzieję, że również u nich będzie potrafił posklejać wszystkie elementy w zgrany zespół. Nie zrobi z nich defensywnej potęgi jak Celtics, bo do tego brakuje im personelu i wzrostu, ale może chociaż zaczną bronić na przyzwoitym poziomie (obecnie 28. obrona ligi). Może natomiast pomóc im rozkręcić ofensywę, gdzie potencjał jest bardzo duży, o ile tylko Simmons odbuduje formę, a Joe Harris i Seth Curry się rozstrzelają. Nets cały czas wierzą, że jeszcze mogą być kontenderem, dlatego też zamierzają szybko wybrać nowego trenera, żeby nie tracić czasu. Stracili go zdecydowanie za dużo, trzymając się Nasha, mimo że KD już dawno chciał go zwolnić.

Można zrozumieć, że perspektywa zatrudnienia Udoki jest kusząca, ale jego pojawienie się na Brooklynie równocześnie będzie oznaczało jeszcze większe zamieszenie. Trener stanie się kolejnym elementem rozpraszającym uwagę i nie pozwalającym skupić się na koszykówce. Jeśli zostanie zatrudniony, będzie musiał wytłumaczyć się ze skandalu w Bostonie, a potem jeszcze długo będą trwały dyskusje czy w ogóle komuś takiemu można powierzyć prowadzenie drużyny. Nets także będą musieli się tłumaczyć, a zawodnicy odpowiadać na pytania co sądzą o całej sytuacji i czy nie przeszkadza im skandal z udziałem ich nowego trenera. Jakby już nie wystarczyło im to, że teraz od kilku dni muszą rozmawiać o Kyrie’m Irvingu i antysemityzmie.

To nie jest coach, który zapewni spokój i stabilizację – na pewno nie w początkowym okresie – a tego też bardzo potrzebują. Może nawet najbardziej, bo obecnie Nets to jeden wielki bałagan. Dlatego mimo wszystkich jego trenerskich zalet, nie wydaje się, że Udoka jest odpowiednim rozwiązaniem.

Dużą lampką ostrzegawczą dla Nets powinno być również to, jak łatwo i chętnie Celtics są gotowi pozwolić odejść Udoce. Jest on nadal na kontrakcie, ale w Bostonie nie chcą żadnej rekompensaty i nie poprosili nawet o drugorudnowy picki w zamian za jego wypuszczenie, choć jest to normalną praktyką. Chcą po prostu skorzystać z okazji, żeby jak najszybciej pozbyć problemu. Pozbyć się jego kontraktu i dylematu co zrobić z nim za rok, gdy zawieszenie dobiegnie końca. Ewidentnie nie widzą już możliwości kontynuacji współpracy z Udoką. To kolejna mocna sugestia, że bardzo narozrabiał.


W przypadku Josha Primo drużyny jak na razie zachowały większą ostrożność i mimo że jest to obiecujący 19-latek, który został wybrany w loterii draftu, nikt nie zdecydował się przejąć go z listy waivers. Podobno nie brakowało zaintrygowanych managerów, którzy starali się szybko zdobyć jak najwięcej informacji w jego sprawie – w końcu można było za darmo dostać młody talent – ale ostatecznie wszyscy uznali, że ryzyko jest za duże. Nawet żeby trzymać go na kontrakcie z dala od drużyny, próbując pomóc mu poradzić sobie z pozaboiskowymi problemami, żeby w przyszłości móc skorzystać z jego koszykarskiego potencjału. Bo to nie tylko kwestia trudnego charakteru i problemów wychowawczych jak u Kevina Portera Jr. Primo ewidentnie ma problemy ze sobą, podobno wielokrotnie się obnażał i przez to też może mieć poważne problemy z prawem. Lepiej trzymać się od tego z daleka i poczekać jak rozwinie się sytuacja.

San Antonio Spurs bardzo szybko zareagowali, odcinając się do niego jeszcze zanim cokolwiek przedostało się do mediów, ale wcześniej podjęli opcję w kontrakcie na kolejny sezon, więc będą musieli zapłacić mu łącznie $8.4mln za dwa najbliższa lata. Mają jednak sporo wolnych pieniędzy w salary cap, dlatego to akurat nie jest w tym momencie jakimś poważnym problemem. Dużo poważniejszym jest to, że stracili zawodnika, który miał być jednym z najważniejszych elementów przyszłości drużyny. Jeszcze przed sezonem był pytany o perspektywy zostania nową twarzą Spurs.

Zwolnienie Primo otworzyło szansę dla wybranego z 25 numerem Blake’a Wesleya, który pierwsze pięć meczów przesiedział na ławce. Niestety już w swoim drugim występie doznał poważnej kontuzji lewego kolana. Czeka go teraz 6-8 tygodni przerwy. Stracili kolejnego zawodnika, więc w ostatnim meczu swojego debiutu doczekał się wreszcie Malaki Branham (#20). Przy okazji widać, że to nie tak, że Gregg Popovich po prostu od razu oddaje minuty debiutantom. Jeremy Sochan zapracował sobie na jego zaufanie i miejsce w piątce.

(4-3) Toronto @ (5-2) San Antonio 1:00

Jeremy opuścił poprzednie spotkanie z powodu choroby i dzisiaj jego występ jest pod znakiem zapytania.

Problemy w backcourcie Spurs otworzyły też furtkę dla Romeo Langforda, który podczas obozu walczył o miejsce w składzie, niewiele grał w pierwszych meczach, a w starciu z Wolves wyszedł w pierwszej piątce i spędził na boisku 34 minuty. To taż nadal młody, 23-letni zawodnik. Został wybrany pod koniec loterii draftu 2019, w Bostonie się nie sprawdził, więc teraz Spurs będą próbowali coś więcej z niego go wyciągnąć.

(4-2) Boston @ (5-1) Cleveland 0:30

Mecz dnia. Rewanż za piątkowy pojedynek w Bostonie zakończony po dogrywce.

To był dopiero drugi w historii Cleveland Cavaliers mecz, w którym mieli dwóch zawodników z dorobkiem 40 punktów. Poprzednio zrobili to LeBron i Kyrie w Game 5 Finałów 2016. Teraz Donovan Mitchell i Caris LeVert poprowadzili drużynę i zapewnili zwycięstwo, przejmując końcówkę. Dwa dni później, ponownie Cavs zdominowali ostatnie minuty, pokonując New York Knicks. Łącznie w tych dwóch spotkaniach czwarte kwarty i dogrywkę zdominowali 74-39. Mitchell w tym czasie zdobył 24 punkty, ale też w obu meczach dostał duże wsparcie od swojego kolegi. W Bostonie był to LeVert, a ostatnio gorący na dystansie Kevin Love. Obaj rzucili po 16 punktów w tym decydującym fragmencie.

W przypadku LeVerta jak na razie była to jednorazowa eksplozja, bo w pozostałych pięciu meczach uzbierał tylko 47 punktów przy fatalnej skuteczności 24% z gry. Love trafił 8/11 za trzy, po tym jak wcześniej łącznie miał 10 celnych trójek.

Mitchell tymczasem utrzymuje grę na najwyższym poziomie (32.2pkt, 7.3asyst) i to przede wszystkim dzięki niemu Cavs zaliczają tak świetny start, mimo braku Dariusa Garlanda. Dzisiaj jest szansa, że wróci i wreszcie wystąpią w swoim najsilniejszym składzie.

(4-3) Atlanta @ (3-3) New York 0:30

New York Knicks zostali zniszczeni przez swojego niedoszłego gwiazdora. Przypomnieli też sobie, że ich największy wakacyjny nabytek Jalen Brunson jest tylko i aż bardzo dobrym graczem, ale nie gwiazdorem. Po udanym początku, teraz Brunson w dwóch porażkach zanotował tylko 29 punktów z 29 rzutów. Dzisiaj zmierzy się z Trae Youngiem, który będzie chciał odbić się po fatalnym występie w Toronto, gdzie zanotował triple-double z 10 stratami i przypomnieć kibicom w MSG jak bardzo go nie lubią.

(6-2) Utah @ (3-3) Dallas 1:30

Luka Doncić gra fantastycznie, jest najlepszym strzelcem NBA z średnią 36.7 punktów, a do tego zalicza jeszcze 9.5 zbiórek i 8.7 asyst, prowadząc najlepszy atak ligi (OffRtg 119). Ale mimo jego popisów Dallas Mavericks są tylko 3-3, ponieważ dwa razy pozwolili sobie odebrać wysokie prowadzenie i też zlekceważyli osłabionych Pelicans.

To będzie ciekawe spotkanie tego one-man show Luki przeciwko zespołowo grającymi Utah Jazz, którzy nie mają gwiazd, ale aż pięciu zawodników z dwucyfrową średnią punktów i są największym zaskoczeniem początku sezonu. Dużym zaskoczeniem jest między innymi Jordan Clarkson. Od zawsze był shoot-first guardem, których wchodził z ławki i po prostu dostarczał punkty. Teraz natomiast występuje jako starter i niespodziewanie również w roli kreatora. Nadal dużo rzuca, ale też rozgrywa, szuka kolegów podaniami i zalicza aż 5.3 asyst. To nie tylko jego rekord kariery, ale ponad dwa razy więcej niż wynosi jego średnia w karierze (2.6).

(2-6) Detroit @ (6-0) Milwaukee 1:00

Poznaliśmy szczegóły przedłużenia kontraktu Bojana Bogdanovica. Dostał $39mln za dwa lata, ale w drugim roku tylko $2mln są gwarantowane, tak więc praktycznie Detroit Pistons na razie dodali tylko jeden sezon. Zrobili świetny interes. Zatrzymali przydatnego weterana, zostawili sobie pole manewru na przyszłość i równocześnie poprawili wartość transferową Bogdanovica. Utah Jazz nikt nie chciał oddać pierwszorundowego picku za schodzący kontrakt. Przed trade deadline Pistons będą mogli handlować lepszą umową.

Khris Middleton wszedł w kolejny etap rehabilitacji i trenował z drużyną G-League. Przypomnijmy, że przed sezonem zapowiadano, że wróci do gry w którymś momencie listopada.

(4-2) New Orleans @ (1-5) LA Lakers 3:30

Anthony Davis re-kontuzjował plecy na finiszu pierwszego wygranego przez Los Angeles Lakers meczu, dlatego pod znakiem zapytania jest jego dzisiejszy występ przeciwko byłej drużynie. New Orleans Pelicans w zeszłym sezonie wyrzucili Lakers z walki o Play-In, ale Zion Williamson tylko oglądał to z ławki i jeszcze nigdy nie wygrał bezpośredniego starcia z AD (0-2).


3w4 (3-4) Washington @ (4-4) Philadelphia 23:00
(4-2) Boston @ (5-1) Cleveland 0:30
(2-4) Sacramento @ b2b (3-5) Miami 0:30
(4-3) Atlanta @ (3-3) New York 0:30
(3-4) Charlotte @ b2b (4-4) Chicago 1:00
3w4 (3-4) LA Clippers @ 3w4 (1-7) Houston 1:00
(2-6) Detroit @ (6-0) Milwaukee 1:00
(4-3) Toronto @ (5-2) San Antonio 1:00
(6-2) Utah @ (3-3) Dallas 1:30
(4-3) Memphis @ (5-1) Portland 3:00
(4-2) New Orleans @ (1-5) LA Lakers 3:30

Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (1140): The Nets
Następny artykułWake-Up: Garland wrócił, Cavs znowu wygrali z Celtics. Game-winner Herro. Buzzer-beater Ryana

4 KOMENTARZE

  1. Ani słowa o Blazers a chyba dobry mecz się zapowiada. Od piątku odpoczywali, Lillard z tego co widzę jeszcze kilka dni odpocznie, a Miśki będą chciały się odbić po porażce w Utah.
    Wydaje mi się że przed Portland miesiąc który ich trochę zdefiniuje, jeśli dopisze zdrowie. Na rozkładzie Memphis, dwa razy PHX, wyjazdy do Miami, Pelicans, Dallas, Bucks, Cavs i Clippers.
    U siebie nieobliczalni Jazz, Spurs + z dolnej półki Nets i Lakers.

    Cytując naszego rodowitego poliglotę Wojciecha Pawłowskiego „we will say what time we will tell”, czyli w wolnym tłumaczeniu – czas pokaże.

    Lubię to: 15
  2. To ja tylko dodam jeszcze – przejrzałem sporo miejsc w sieci i nikt nie żałuje „naszego niedoszłego gwiazdora” Donovana. Nie ma głosów typu „ojakaszkoda ze nie opierdzielilismy połowy składu za niego”, raczej management chwalony jest za trzymanie assetow u siebie. Wieksze gwiazdy pojawia się na wolnym rynku, może któryś zaryzykuje karierę jako Knick. A Brunson miał uporządkować jedynkę i na razie idzie mu lepiej niż się spodziewałem. Nie ma gnoju – w Knicks to sukces. O mistrzostwie nikt nie marzy, w tych kręgach NBA jest to jakiś święty graal.

    Lubię to: 9
    • @rzepka – Tylko wiesz, dla takiego klubu jak Knicks walka o mistrzostwo powinna być standardem. Interesuje się ponad 30-lat NBA i praktycznie zawsze Knicks byli klubem numer 1, najgorzej numer 2 wg wartości klubu (przed lub za LAL, duuużo przed resztą). Nawet w najgorszych czasach. Teraz są numer 2, z kapitalizacją o 1 mld gorszą od Warriors, którzy 15 lat temu byli „o lata świetlne za nimi” (nawet nie połowa wartości Knikcs). Ale to w dalszym ciągu numer 2 i to powinno do jakiegoś poziomu wyników zobowiązywać. Ale jak widać … nie zobowiązuje. Gdyby byli w stanie w pełni lub nawet w nie tyle w pełni, co w dużo większym stopniu wykorzystać swój potencjał i walczyć minimum o ECF, to ich wyzwaniem nie bałaby porażka finansów z Warriors (w zasadzie klęska), ale walka o no 1 z Cowboys.

      Lubię to: 12
      • ależ ja się z Tobą calkowicie zgadzam – powinna. Ale nie jest, bo wlascicielem klubu jest osoba niestabilna psychicznie a całe przedsiebiorstwo działa w oparach strachu. W takim miejscu marzeniem jako kibica jest odnalezienie taśm na Dolana, aby było jak z Sarverem i tym ziomem z Clippers, zapomnialem nazwiska :).
        A na powazniej – przyjeli wersję, że mają grono mlodych zawodnikow, beda ich rozwijac, zmuszac Thibsa do grania nimi i czekac cierpliwie na powaznego gracza. Padl u Simmonsa tekst, ze moze Embiid nie bedzie chcial grac w stylu pod Brodacza i wtedy Knicks mogliby zrobic ruch. I oczywiscie kontuzje itd, natomiast dla Embiida mozna dac 5x pick w drafcie a dla donovana nie.

        Lubię to: 9