Flesz: 3 najlepsze teamy Wschodu na papierze

7
fot. NBA League Pass

David Roooodddyyyy! Keeenyyyyy Loffftooon! We back. To jeszcze preseason, ale to JUŻ koszykówka w League Passie – 360zł za sezon to niezły deal – w moim przypadku od szóstej rano w niedzielę. How sweet it is! Ale zejdźmy jeszcze z parkietu na papier.

„Na papierze?”

Po to, by obejść rocznice dwóch poprzednich drużyn Brooklyn Nets, które o tej porze sezonu były właśnie faworytami Wschodu na papierze. Ale co to dokładnie znaczy? Jak to ustalić? Niech to będzie więc jeden ze sposobów spojrzenia na zbliżający się sezon.

„Na papierze”, czyli bez uwzględniania trenera, „na papierze”, czyli bez komunikacji na boisku i bez potencjału zrozumienia między graczami poza nim, „na papierze”, czyli bez kultury organizacji, „na papierze”, czyli nawet bez team-defense.

Oczywiście można wziąć wybrany rating, dodać wartości graczy, raz, dwa i będzie „na papierze”. Tylko że zaraz w jednym „Joel” McGee będzie w Top-25, a w innym Collin Sexton najgorszym graczem w lidze.

„Na papierze”, czyli jak głęboki jest skład, i to jak głęboki jest skład w dwóch aspektach – jak głęboki jest po prostu, ale też co stałoby się, gdyby wyjąć pierwszą opcję z tego składu, a później też i drugą. Jak dobre byłyby to teamy? Spójrzmy na to z tej strony.

Philadelphia 76ers

Cała koncepcja 76ers bycia najlepszą drużyną Wschodu na papierze bierze się stąd, że jest to jedyny skład w czołówce konferencji, który ma w drużynie dwóch graczy z Top-2 głosowań na MVP jednego z sezonów ostatniej dekady. Jest niedziela, to skomplikowane zdanie, ale wiadomo o co chodzi. Gdyby James Harden przygotował się profesjonalnie do sezonu, gdyby mówił to co chcemy słyszeć, gdyby nawet wziął mniej pieniędzy dla dobra drużyny, gdyby oskubać go z niesympatycznego egoizmu, czyli aż dwóch żądań wymiany na przestrzeni w zasadzie dwóch lat, to niewątpliwie Harden i Joel Embiid są najlepszym duetem gwiazd na Wschodzie.

Ale gdyby ich zabrakło, to Tyrese Maxey i Tobias Harris mogliby rzucać razem 44-48 punktów i poprowadzić ten skład pewnie do Play-In. Skład, do którego dodano PJ’a Tuckera i De’Anthony’ego Meltona, skład, w którym jest Michael Jordan czytania linii podań, czyli Mathisse Thybulle. W końcu skład, w którym nawet Shake Milton nie jest w rotacji, a mógłby być pożytecznym, zdobywającym punkty combo-guardem w innej z drużyn.

To czy 76ers będą lepsi niż „na papierze” uzależnione będzie jednak od zdrowia Hardena i Embiida, od komunikacji jednego z drugim, od coachingu Doca Riversa, czy w końcu nawet i od uzupełnień składu w wykonaniu Daryla Moreya, np tego, co jest w stanie wyjąć za Harrisa i być może Maxeya, żeby 76ers byli jeszcze lepsi u góry. 

Brooklyn Nets

Oczywiście, że muszą tu być. Skoro przed rokiem Nets wciąż byli na pierwszym miejscu z Jamesem Hardenem, to kiedy mowa o papierze w Top-3 muszą się znaleźć z Benem Simmonsem i TJ’em Warrenem.

Papierowi? Ci dwaj może właśnie papierowi, ale „He’s Kevin Durant” i Kyrie Irving wokół mają właśnie Bena Simmonsa, a gdyby obu ich zabrać, to perspektywa point-Simmonsa z Joe Harrisem, Sethem Curry’m, TJ’em Warrenem i Patty’m Millsem wokół to ekscytujący, nowoczesny pociąg podmiejski z wejściem usb, żeby podładować telefon. Plus Nicolas Claxton, plus – jak napisać „Royce O’Neale”, żeby zabrzmiało lepiej na papierze? – po prostu Kevin Durant na misji odzyskania tego co stracił, a tego co stracił przecież nie miał, więc it’s fun and games, plus pełny sezon w rytmie Kyrie’ego Irvinga.

Rzeczywistość oczywiście niesie klucze znaków zapytania, nad Nets wisi mnóstwo spraw, które mogą nie pozwolić tej drużynie drużyną zostać, czy są to pytania o charakter, o ambicję („i męstwo!”), o to co jest pomiędzy Durantem a Steve’m Nashem, Kyrie’em a Joe Tsaiem czy Benem Simmonsem a obręczą

Cleveland Cavaliers

Nie, bez Bostonu i bez Milwaukee, nie z braku wiary w Celtics i Bucks – jeśli spytasz mnie: dwie najlepsze drużyny konferencji – tylko po to, żeby podkreślić, co dwaj mistrzowie Wschodu w dwóch ostatnich sezonach zdobyli jako drużyny koszykówki. Plus MVP ligi Giannis Antetokounmpo, który sam prawdopodobnie powinien wrzucić Milwaukee do Top-3, tylko że bez niego i bez jednego z dwójki Middleton/Holiday nie ma dużo kreacji w tym zespole – mogliśmy to zobaczyć choćby ostatniej nocy – i nie za dużo głębi.

Celtics za to wymyślili defensywną tożsamość, Brad Stevens stworzył skład bez dziur w obronie – który teraz w to lato psuć próbuje Gallinarim i Griffinem – ale to też jest skład, który nie jest głęboki i bez Tatuma i bez Jaylena Browna miałby kłopot w rzuceniu 90 punktów. Bostońskiemu papierowi i tak akurat pomaga to, że Malcolm Brogdon liczony jest bez kontuzji, ale to już świnia nie argument.

Cavaliers nie mają Top-10 gracza ligi, ale mają Donovana Mitchella z drugiej dziesiątki, Dariusa Garlanda z trzeciej, Evana Mobleya i Jarretta Allena z czwartej – wszyscy oni, może Allen najmniej, mogą zaraz przesunąć się do kolejnych przed nimi, a Mobley o dwie –  a gdyby zabrać Mitchella z Garlandem, to Mobley, Allen i kozłujący Caris LeVert – z Kevinem Love’em za trzy – stworzyć mogliby poprawnie działającą drużynę koszykówki, w której byłoby jeszcze trochę głębi.

Poprzedni artykułWake-Up: Przedłużenia. Drugi dzień preseason. Debiutanci Grizzlies
Następny artykułWake-Up: Pierwszy mecz preseason Sochana. Heat podpisali przedłużenie z Herro

7 KOMENTARZE

    • w zeszłym sezonie bez Garlanda zagrali 14 spotkań – zdobywali w nich średnio 105 punktów (mediana 104, minimum 92). Realnym osłabieniem vs poprzedni sezon jest brak Markkanena (Rubio i tak nie grał w większości spotkań gdy nie grał Garland).

      Wydaje się zatem, że tak – byliby w stanie

      Lubię to: 9
  1. Przede wszystkim trzy najlepsze na papierze zespoły wschodu nie zostały wymienione w tym artykule.

    Btw, kolejny rok konferencja wschodnia będzie fantastyczna do oglądania – od pewnego momentu wyrównana, bez tankujących zespołów, za to z kilkoma młodymi, ambitnymi składami.
    Zachód nie ma staru w tym roku do Wschodu.

    Lubię to: 9