Jest za co lubić DeMara DeRozana troszeczkę bardziej

6
fot. https://www.youtube.com/channel/UCfHG9GrqjYaEdPkrRi9LiBA

Wyszedłem wczoraj późno wieczorem z domu, żeby złapać Żabkę jeszcze przed jej zamknięciem. Mam taki nieostrożny zwyczaj, potrafiąc ten dwuminutowy odcinek przejść z zamkniętymi oczami, że na raz gapię się w rumory z HoopsHype w telefonie, za którym patrzę się pod nogi. Dziś niektórzy już się z tym rodzą. Ja, o tej porze nieporadny w ruchach, musiałem się spieszyć, miałem cztery-pięć minut, gdy zacząłem czytać wypowiedzi DeMara DeRozana z podkastu Draymonda Greena i w pewnym momencie dosłownie zatrzymało mnie to w klapkach.

DeRozan opowiadał, jak z jego punktu widzenia przed rokiem wyglądało free agency – starania się o niego, mających tylko wyjątek Mid-Level Lakers, jak wyglądał deal Westbrooka i w końcu podpisanie przez „Deebo” umowy z Bulls. Ciekawe czy znajdziesz to jedno zdanie, które prawie nie pozwoliło mi zdążyć. No już tam bez wielkich uniesień, znamy się ze sprzedawcą, nie zachowałby się jak buc – w każdym razie:

„Nie poszło zgodnie z planem, a raczej wprowadziło mnie w tak duże wątpliwości. Zacząłem sobie zadawać pytania, „Okej, gdzie teraz będę grał? Jakim graczem będę?”.

Najlepsi gracze zwykle uzgadniają umowy w pierwszych dniach free agency. Tymczasem u mnie trwało to dłużej. Czy pójdę grać gdzieś na jednorocznej umowie? Czy wezmę minimum? Ta narracja umieściła mnie, szczerze mówiąc, w pojebanym miejscu.

Pamiętam cały ten czas – trzy, cztery dni z rzędu – nie wychodziłem z pokoju. Nie oglądałem zachodu słońca, nie oglądałem wschodu, byłem zdołowany, bo nie wiedziałem, co się stanie. Czy trafię do Los Angeles? To przepadło nagle i wiadomo było, że się nie wydarzy. Inni już uzgadniali umowy, a znajomi pisali do mnie „Co zrobisz?”. I były momenty, że kurwa nie miałem pojęcia…

Gdy uzgodniłem umowę z Chicago, to była ulga. Ale w tym samym czasie, wkurzyło mnie to co się stało i byłem bardzo wszystkim sfrustrowany.

Jebać to – myślałem – zniszczę wszystko, co o mnie mówicie. Nie powiem nic. Będę ciężko pracował. I udowodnię, nie tylko sobie, ale dla wszystkich outsiderów, wszystkich, w których wątpiono, czy którym mówiono, że nie mogą czegoś zrobić.

Moja cała kariera właśnie na tym mniej więcej polega. Ale nigdy nie pozwoliłem, żeby mnie to kompletnie zdołowało. Kilka razy oberwałem, ale się podniosłem.”

Następnie DeMar przeszedł do swojego najlepszego sezonu w karierze. Ten sam gość, który po ośmiu latach gry wymieniony został z Toronto do San Antonio, żeby patrzeć, jak Kawhi od razu wygrywa tytuł z jego ekipą. Ten sam gość, który przed czterema laty, jeszcze przed wymianą, przyznał się do depresji, zajął się rzucaniem career-high 27.9 punktów na skuteczności 50,4%, był #10 w głosowaniu na MVP, był najlepszym graczem sezonu regularnego w izolacjach.

Nadal czekamy aż DeRozan potwierdzi to w playoffach, a póki co to, jak obciąża go mocno psychicznie to wszystko co wokół niego się dzieje, do jakich panicznych stanów go doprowadza – nie żeby mu współczuć, tylko niektórzy, inni niż on, nad pewnymi kwestiami nawet nie muszą się zastanawiać i po prostu robią co chcą – sprawia, że chcę mu kibicować troszeczkę bardziej. Przeczytałem, wszedłem, kupiłem to, co kupiłem, ale o tym, że zapomniałem fajek, przypomniałem sobie dopiero w domu.

Poprzedni artykułFlesz: Free Agency 2023 i przedłużenia, Kyrie, Wiggins i inni (2)
Następny artykułTo nie kontrakt Kylera Murraya, ale Zion Williamson jest blisko

6 KOMENTARZE