Flesz: ROOKIE OF THE YEAR

2
fot. apnews.com

ALL-ROOKIE 1ST TEAM | ALL-ROOKIE 2ND TEAM | GM OF THE YEAR

1. Evan Mobley (Cleveland Cavaliers)
15.0 punktów, 2.5 asysty i 1.7 bloku w 69 meczach

Od lat już utrzymuje się przepaść – Karl już nie patrzymy na Ciebie, Karl – pomiędzy Embiidem i Jokiciem a resztą centrów, i wydaje się, że Mobley też nie zostanie graczem na 30 punktów lub 25 punktów i 8 asyst. Ale jeżeli jest jeden wybryk, jeżeli istnieje jedno wielkie odchylenie, które przytrafiło się Cleveland w poprzednim sezonie, to jest to właśnie pozwolenie Mobleyowi na robienie rzeczy, które wcześniej robił może co najwyżej na podjeździe do garażu.

Defensywnie to może być najlepszy prospekt na tej pozycji od czasów Larry’ego Sandersa. W wieku 19 lat i w starciu z tymi wszystkimi znakomicie wyszkolonymi kozłującymi Mobley rzadko dawał się wyfejkować z butów, nie reagował, tam gdzie zareagowałby nawet Looney, praca jego rąk przypominała pracę wycieraczek i widać było pracę umysłu na bieżąco, tak że Tim Duncan nie mógł rozstać się z telefonem – tym z ekranem wideo, który kupiły mu dzieci – kiedy reperował podwozie bmw Tiago Splittera. Nie wiem czego po tej stronie boiska można chcieć więcej od Tima Duncana i 19 letniego centra.

Granie tylu minut wspólnie z mierzącymi też te 211-213 centymetrów Markkanenem i Allenem pozwoliło mu – i trener – kozłować tyle razy, że czasem wyglądało to, jakby w Cleveland kontuzjowani byli naraz James Harden i Luka Doncić. Praktycznie nikt inny, kogo w tym sezonie widziałem, nie dostawał w kolejnych posiadaniach tak dużej roli, mając przy tym tak mało rozwiniętych umiejętności. Praktycznie za każdym razem, gdy włączałem Cleveland, Mobley zaczynał kozłować, potem kozłował, i czasem nawet obracał się i odkozłowywał na obwód, bo to już był mała przesada. Na tych falach utrzymywał się, bo wie Mobley o istnieniu pompki, Hubes, i że można też oddać piłkę i pomysłowo ją podać, a nie tylko koszyczek. Wchodził w te izole i z nich wychodził i wracał.

Nie potrzebował za to wszystkich tych danych mu możliwości, by pokazywać elegancko prostowany prawy łokieć przy półhakach, zgięte kolana pod brodą przy alley-oopach czy skoordynowany z ruchem brwi ruch nadgarstka przy rzutach z czwartego metra – Garland kreował mu mnóstwo rzeczy w pick-n-rollu, a on sobie po zbiórkach w ataku.

To wszystko się ma przydać kiedyś, żeby dobić do tych 25-26 na mecz za kilka lat od teraz i dominować Central Division po wiadomo kim. Dziś Mobley jest tu na miejscu pierwszym dlatego, że Cavaliers z Mobleyem, za to bez Allena i Markkanena – czyli grając jak Twój typowy team, NBA – byli o 1.0 punkt na 100 posiadań lepsi od rywali w 740 minut. To dużo dla mnie znaczy.

2. Cade Cunningham (Detroit Pistons)
85% z linii, 17.4 punktów i 5.6 asyst w 64 meczach

Ciekawe jednak, że w tak wychwalanym dziś drafcie jest dotychczas tylko jeden gracz – nie jest nim Giddey, nie jest nim Green – który punktuje i podaje na dobrym NBA-poziomie. Ale to informacja raczej dla tych, których bardzo podejrzanie kręci cała ta dyskusja, która klasa draftu była lepsza, jakby to miało większe znaczenie niż wzrost ceny śmietany dwunastki.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułWrócił Lowry, Adebayo się obudził, Heat przetrwali kontuzję Butlera i wygrali w Bostonie
Następny artykułGdyby tylko istniał taki team jak Miami HEAT (cz. 2)

2 KOMENTARZE