Antetokounmpo i Luka w cieniu LeBrona

13
fot. YouTube.com

Bez syna starego Paytona Warriors w meczu nr 2 dziś ponownie umieszczą naszego Andrzejka na Luce Donciciu i zmieniać będą sposoby krycia.

W meczu nr 1 dominował hedge przechodzący – lub nie – w zmianę krycia. Warriors wpletli w to obronę strefową, box-and-1 zony i wtedy – kiedy spauzowałeś mecz, żeby koledze pokazać, jak szalenie trudne jest to wyzwanie dla 23-letniego Doncicia – możesz zobaczyć o ile łatwiej miał Michael w swoich „szachach”. No ale wtedy miał handchecking. Taktycznie Michael grał jednak w warcaby – tę wersję warcabów z ochraniaczami na zębach – podczas gdy LeBron, a teraz Doncić i wcześniej w tych playoffach Giannis Antetokounmpo grają w grę, w której nie wystarczy już być rzucającym obrońcą.

Wszystko co Steve Kerr i gracze Warriors powiedzieli po pierwszym meczu było mniej niż powiedział internet.

Warriors nie mówili, że wynaleźli jakąś cudowną miksturę na Lukę, nie chwalili się, że go „stłamsili”, mówili za to, że wiedzą, że przyjdzie z odpowiedzią i wtedy jakakolwiek obrona to może być po prostu za mało.

W meczu nr 1 Warriors wyglądali na lepszy team niż Mavericks – którym są – z lepszymi graczami w obrębie systemu, w którym szybko dzielą się piłką i szukają trójek. To jest dokładnie to z czym w meczach 6-7 przegrał Antetokounmpo w półfinale konferencji z Celtics.

Luka trafił tylko 6 z 18 rzutów w środę – 33% z gry to jego drugi najgorszy wynik w dopiero trzyletniej karierze w playoffach. 7 strat w meczu nr 1 to był także jego drugi najgorszy wynik (w obu przypadkach najgorsze – 29% i 11 strat – wydarzyło się w serii z Clippers w 2020 roku). 4 asysty to także drugi najgorszy wynik, a plus-minus -30 już najgorszy.

Dla Doncicia i Antetokounmpo jest LeBron dziś punktem odniesienia, dzięki wszystkim tym legendarnym już wtedy konkuestom Jamesa w drugiej części jego kariery w Cleveland, kiedy brał skład na swoje plecy i robił to w Konferencji Wschodniej mecz w mecz, seria w serię, aż do Finałów, w których w dodatku w nagrodę mierzył się z prawdopodobnie najlepszym składem zebranym kiedykolwiek w tej lidze. Ta umiejętność utrzymania tego samego wysokiego poziomu, rozumienia poczucia odpowiedzialności za moment, to coś co różni go dziś od innego menedżera gry, ale już nie playoffowych serii – Chrisa Paula. Ta umiejętność prowadzenia teamu przez trzy rundy playoffów, kiedy się wie też, że na końcu w Finałach czeka kat katów, dzisiejszy skład młodszych i lepszych wtedy Warriors i jeszcze z Kevinem Durantem?

Minęło już kilka dni od końca serii Milwaukee-Boston i wciąż wracam się do Antetokounmpo w meczu nr 7. Grał agresywnie i znakomicie w pierwszej kwarcie (Bucks prowadzili 26-18), zanim poszedł na ławkę odpocząć na początku drugiej, a gdy wrócił, nie wrócił już ten sam gracz.

Na końcu tamtego meczu nr 7 Antetokounmpo wyglądał na złamanego, bo przerosło go to, co LeBron robił tyle razy wcześniej, gdy był w stanie przetrwać 40+ minut mecz w mecz i grać niemal literalnie czasem do ostatniego oddechu. Cóż, oczywiście, można próbować zauważyć, że w trakcie prowadzenia składu Cleveland w 2018 roku James nie rywalizował na Wschodzie z drużynami tak dobrymi jak tegoroczni Celtics, ale z drugiej strony można powiedzieć, że jego pomagierzy (JR Smith był #2 w minutach, George Hill #4, Jeff Green #5)  nie byli składem tak dobrym, jaki Antetokounmpo miał w tej serii. Czy składem z 2015 roku, gdy zesweepował w finałach Wschodu team 60-22, grając bez Kevina Love’a w każdym meczu serii i z Kyrie’em Irvingiem grającym półtora meczu (Tristan Thompson był #1 w minutach, Iman Shumpert #3, JR Smith #4, Matty Dellavedova #5 nie zmyślam, to się wydarzyło naprawdę).

Dlatego nie jestem wcale pewien czy 23-letni Luka już rozumie, co naprawdę będzie musiał zrobić, żeby przetrwać ze swoim tylko-dobrym-nie-wielkim składem Dallas w starciu z wielkim składem Warriors, który gra dziś tylko-dobrze. Może pomóc właśnie to, że ten wielki skład gra tylko dobrze i od jesieni już nie wygląda na wielką drużynę, wciąż próbując kliknąć i wystrzelić, co się w tych playoffach dotychczas nie zdarza. Może to się jednak zdarzyć lada moment i Luka może Warriors w tym pomóc. Czy Luka jest gotowy grać w każdym posiadaniu każdego meczu?

Czy ma kondycję, żeby to zrobić?

Czy wie, że każda pretensja o nieodgwizdany faul, to trójka Klaya Thompsona w kontrze?

Warriors traktowali Lukę w meczu nr 1 jak Jamesa kiedyś. Widziałem to jeszcze lepiej, wczoraj popołudniu raz jeszcze oglądając ten mecz, ile było posiadań, w których anteny czterech niekryjących go obrońców – lub trzech niebroniących zasłony – skierowane były po prostu tylko w kierunku Luki. To była drużynowa obrona, próbująca nie reagować na każdy zwód mrugnięciem jednego człowieka z piłką w rękach.

Było też kilka sytuacji w drugiej połowie, gdy Warriors grali przeciwko Dallas swoją transition-offense polującą na trójki. To coś, co może i powinno wygrać Warriors serię przeciwko drużynie nie testowanej zwykle w obronie kontrataków. Nie testowanej, bo Doncić był za sterami, nie tracił piłki, generował punkty i Mavericks mogli się wracać i ustawić. Ale mogą w tym popłochu się znajdować, jeśli bitwa toczona przez Doncica prowadzić go będzie właśnie do frustracji, a Warriors tych kilka sekund traconych przez Lukę na heroicznej walce ze swoją krótką pamięcią zamienią na szybko zdobyte punkty po drugiej stronie boiska.

To są wielkie buty, w które teraz i w przyszłości młodzi liderzy musieli będą wejść, jeśli chcą wygrywać w playoffach. W trakcie dominacji Jamesa na Wschodzie w drugiej części poprzedniej dekady pewne kwestie dotyczące ciężaru liderowania braliśmy już za normalność.

Już wtedy bowiem mierzyliśmy klasę Jamesa z tylko największymi w historii tej gry.

Antetokounmpo i Doncić dopiero idą w kierunku, w którym mogą być porównywani z jednym z największych w historii, co myślę tłumaczy reakcję – jeśli u Ciebie czytelniku taka reakcja w tej chwili jest – żeby tego nie robić. Żeby nie porównywać ich jeszcze do Jamesa, że to jeszcze jest za wcześnie. Ale to jest właśnie tak duża skala odpowiedzialności za cały skład, to jest ta cała fizyczna 48-minutowa próba mentalnej kontroli nad każdym posiadaniem w ataku, kiedy jest się na boisku, której Doncić musi w najbliższych dniach dosiąść. To granie przeciwko strefom takim, siakim, przeciwko podwajaniom, przeciwko switchom i myślenie nie tylko o graczu przed sobą, ale o czterech pozostałych za nim. To umiejętność przewidywania i czytanie, który to rodzaj obrony. To tyle kwestii, które braliśmy za pewnik, że kiedy teraz oglądam te mecze, oglądam je z małym uśmieszkiem – no, nie jest tak łatwo, nie? Widzieliśmy to wszystko, zbieraliśmy się, żeby oglądać to przez długie lata. Michael nie musiał znajdować counterów w dokładnie tych miejscach, w których James walczył praktycznie przez pół playoffowej kariery i z którymi zmaga się już od serii z Clippers w 2020 roku Luka Doncić; Doncić dziś z bardzo dobrym shootingiem wokół (37% w playoffach), czym próbował będzie pokonać lepszy skład na przeciw. James myśli dziś, że to powinno Luce wystarczyć.

LeBron kiedyś wygrał MVP Finałów Kawhi’owi Leonardowi i Andre Iguodali, bo tak kluczowe było to, żeby go chociaż spowolnić. Luka może wygrać nowe trofeum MVP finałów konferencji Andrew Wigginsowi, ale będzie musiał się najpierw trochę bardziej postarać.

Zobaczmy co przyniesie dziś na mecz nr 2 o godzinie 3 w nocy. Są plotki, że był przeziębiony na meczu nr 1. Wow, szkoda.

Poprzedni artykułNowy kontrakt Hardena jest kluczem do przyszłości Sixers
Następny artykułKajzerek: Nowa jakość Jasona Kidda

13 KOMENTARZE

  1. Cytat na dziś:
    „Z pączkiem jest jak z życiem. To co najlepsze jest niewidoczne na pierwszy rzut oka, ale warto do tego dążyć, bo nadaje smak całości.”
    /Arystoteles/

    Lubię to: 23