Po upokorzeniu w Memphis, dzisiaj Warriors muszą już skończyć serię. GM Grizzlies managerem roku

2
fot. NBA League Pass

Przed meczem numer pięć Golden State Warriors byli bardzo pewni siebie.

To przecież miała być już tylko formalność. Bez Ja Moranta wszystko jest rozstrzygnięte. Mieli przyjechać do Memphis i zamknąć serię. Co prawda wcześniej musieli się mocno namęczyć, żeby zanotować trzecie zwycięstwo, ale finisz też pokazał jak wyraźną mają przewagę nad osłabionymi rywalami, skoro potrafili wyrwać ten mecz.

I nie kryli się z tym, jak pewne się czują. Stephen Curry pytany przed Game 6 o plan swojej drużyny, stwierdził krótko – „Whoop that trick! That is our game plan.”

W wolnym tłumaczeniu whoop that trick oznacza skopać komuś dupę. Ale Steph nie przez przypadek użył właśnie tego sformułowania. Bo „Whoop That Trick” to już od wielu lat nieoficjalny hymn Memphis Grizzlies. To piosenka pochodzącego z Memphis rapera Al Kapone, która zyskała popularność dzięki filmowi „Hustle & Flow” (klasyk, mam jeszcze nawet na DVD) o alfonsie i aspirującym raperze z Memphis.

Steph oczywiście wyobrażał to sobie inaczej, bo to oni mieli dawać łupnia gospodarzom, ale plan Warriors właściwie się sprawdził. Chcieli „Whoop That Trick” i było. Odsłuchali hymn Grizzlies. Gospodarze postarali się, żeby w FedEx Forum można było zagrać ich ulubioną piosenkę. Nie musieli nawet czekać z tym do końcowej syreny, ponieważ ośmieszyli rywali i dosłownie skopali im tyłki, robiąc potężny blowout.

Draymond Green przyłączył się do machania ręczniczkiem w rytm muzyki. Jak potem tłumaczył, chciał w ten sposób docenić publiczność i ich energię.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMiędzy Rondem a Palmą (1096): Moda na sukces
Następny artykułJames Harden chce zostać w Filadelfii

2 KOMENTARZE