Między Rondem a Palmą (1095): Smak palmowy

19
fot. Oskar Pilch po przeróbce

Dziś w Palmie rozmawiamy o kapitalnym meczu nr 4 Ala Horforda, o wszystkich czterech seriach półfinałów konferencji, o cancel culture i o stanie poczucia humoru w zachodniej cywilizacji.

Sprawdzamy czy Mike Brown na pewno to ma, całą tę sprawę „f*ck jalen green” Billa Simmonsa i kogo to Mike Schmitz nazwał największym talentem w historii historii.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułMavericks pomylili maj z marcem, zostali zdeklasowani w Phoenix
Następny artykułKoniec serii, Morant nie wróci

19 KOMENTARZE

  1. Moja conspiracy theory jest taka, ze byc moze ten lot samolotem wplynal na embida niekorzystnie po dopiero co przebytym concussion, co bardzo zle wrozyloby na kolejne mecze, ale moze bylo to po prostu chwilowe gorsze samopoczucie. Podobno nawet nie wyszedl na rozgrzewke przed druga polowa tylko od razu do grania

    Lubię to: 8
  2. „Dzisiaj nie dałoby się nakręcić 'Przyjaciół'” – całe szczęście, ciężko się to ogląda

    te dyskusje o humorze i pojęciu poprawności politycznej (rozumianej w dyskusji przez pryzmat bardzo potocznej, przeinaczonej nieco na przestrzeni czasu jej definicji) są trochę jak jedzenie lizaka przez celofan, w tak historycznie homogenicznym kraju jak Polska, będąc – zazwyczaj – białym cis-het facetem

    żeby było jasne – nie jest to jakikolwiek przytyk w stronę białych cis-het facetów – sam jestem jednym z nich – natomiast naszemu oglądowi brakuje tego mitycznego 'kontekstu’

    long story short: jeśli Twój żart kogoś obraża, to może wcale nie jesteś taki zabawny jak Ci się wydaje?

    Lubię to: 13
  3. Największą siłą serialu o Lakers jest casting i charakteryzacja aktorów, którzy musieli nie tylko dobrze zagrać ale być podobni do oryginałów.

    Przede wszystkim Magic i Kareem, ale też J. C. Reilly gra tutaj życiową rolę.

    Świetny jest Brody.
    Moja ulubiona scena, kiedy po szarpaninie w łazience z Westhedem, zaczesuje włosy w charakterystyczny sposób i jest to zapowiedź przyszłych triumfów.
    Scena jak z filmów Marvela, kiedy to bohater po raz pierwszy odkrywa swoją inność /ukrytą moc.
    Perełka!

    Lubię to: 10
  4. Przeprosiny przyjęte. Podziękowania również.
    Ale tak naprawdę chyba lepiej wam wychodzi jak jesteście bardziej hardzi i jedziecie na wyjebce.
    Nie dawajcie się podpuszczać :)
    Nie bądźcie miękimi fajami, nie idźcie tą drogą :)

    Lubię to: 9
  5. Nie jest chyba aż tak źle z tą poprawnością polityczną w komediach czy stand up’ach.

    Oczywiście, ogólnie jest znacznie prościej pocisnąć bekę z białych katolików niż czarnych muzułmanów, ale mimo wszystko taki „South Park”, „Borat” czy Jimi Gervais to byly komercyjne hity a nie jakaś bibuła i konspiracja.

    Taki „Big Bang Theory” (moim zdaniem lata świetlne lepszy od „Przyjaciół”), był o wiele bardziej niepoprawny politycznie choć powstał dekadę później.

    Lubię to: 4
      • Oczywiście chodzi mi o ewentualne zarzuty jakie mogły by paść od dzisiejszych inkwizytorów political correctness:
        1) Całkowicie białe środowisko akademickie.
        2) Raj i beka ze stereotypowego Hindusa.
        3) Wolowitz i beka ze stereotypów żydowskich.

        No i najważniejsze sam Sheldon, którego postać jest tak skonstruowana, że obnosi się z wyższością wobec wszystkiego co nie jest nim samym. (tutaj mam głównie na myśli jego mizoginizm w stosunku do Penny, Amy a w szczególności pracownic uczelni)

        Oczywiście, żarty te mają kontekst, genezę a rys psychologiczny bohaterów sprawia, że i tak wszystkie postaci są urokliwe i sympatyczne.

        Lubię to: 4
  6. Rok temu Maciek już od lutego płakał, że to przecież Curry jest MVP, finalnie odpadł dosć frajersko w play-in. W play-in. Po roku Nuggets trafiają na zdrowe GSW z 6 seedu, wzmocnione Poolem i jest pierdolenie, że Embiid jeszcze gra.

    „nazwijmý rzeczy po imieniu”

    Lubię to: 16
    • To i ja sie wyproznie :)

      Jak Harden/KAT graja slabo to jest „za malo ich jedziemy”. Jak CP3 gra piach (statystycznie juz co drugi mecz, ale whaeva), to „nie byl w sosie”.

      Druga rzecz: jaki sens ma przyznawanie nagrod za RS _PLUS_ PO? Przeciez Maciek od lat mowi, ze to sa dwie tak kompletnie rozne rzeczy. Nagrody za RS juz mamy, za PO faktycznie troche brakuje.

      Lubię to: 3
    • „Przyjaciele” to miraż dzisiejszych czterdziestolatków.

      Taki sam case jak z sobotnim skrótem meczu komentowanym przez Szaranowicza, po którym ludzie odbijali piłką o klatki swoich bloków, bo na przyszkolnym boisku czekały już kolejki.

      Sentyment do swoich młodych, dobrze wspominanych- ze wzgledu na haj emocjonalno-hormonalny-lat i ogólna siermięga konkurencyjnej oferty, a nie realna jakość.

      Ja z tego okresu najcieplej wspominam „Cudowne Lata”.

      Lubię to: 10
    • Dlatego ja również, podobnie jak Maciek polecam zamiast Przyjaciół obejrzeć Seinfelda na Netflixie, wspaniały już klasyk, który ominął niestety Polskę w latach 90. Zbyt nowojorski, zbyt żydowski, zbyt amerykański na tamte czasy. Dziś można już rozumieć i podziwiać i u nas

      Lubię to: 6