Mavericks pomylili maj z marcem, zostali zdeklasowani w Phoenix

10
fot. apnews.com

Niewiele wyszło z gorącej temperatury przed meczami nr 5. Czasem do siódmego serie potrafią na końcu dobić w mało porywającym stylu.

Chris Paul nie odpowiedział, za to jego koledzy tak. Paul jest zresztą częścią czegoś więcej, o czym Phoenix Suns przypomnieli nam w środę, spokojnie deklasując w piątym meczu Dallas Mavericks bez wielkich fanfar i wiekopomnych aranżacji.

PHOENIX 110, DALLAS 80 (3-2)

Było 49-46 do przerwy, gdy Mavericks przestali grać.

Suns wrócili się do klasyki i broniąc w głębokim „dropie”, celowali Deandre Aytonem w Lukę Doncicia, Mikal Bridges napastował go przed próbami dogrania do post i w bardzo – bardzo – metodycznym stylu Suns wymuszali bardzo proste straty Dallas, Devin Booker od startu meczu nie przestawał brać co jego, a wreszcie i Paul pomógł w pick-n-rollu znaleźć pomoc od rolującego i punktującego w post Aytona, od pozorującego mu zasłony Bridgesa i szybki run 18-0 rozstrzygnął tak naprawdę wszystko. Pięć szybkich minut w trzeciej kwarcie i już do jej połowy było po sprawie.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułBlowout Heat w kluczowym Game 5. Embiid i Sixers nie przyszli do gry
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (1095): Smak palmowy

10 KOMENTARZE

  1. Dziwna persona ten Ayton.
    Czasem myślę, że to Sam Bowie naszych czasów, a czasem mam wrażenie, że ten gość ma głowę 30-to latka (na którego wygląda) i ogarnia grę na innym, lepszym poziomie.
    W kontekście zachwytów nad Al’em w tych Playoffach to on ma szansę być jego dużo lepszą wersją chyba.

    Człowiek – Enigma.

    Swoją drogą, jeśli Ottto to syn Wilta, to Ayton wygląda na syna Billa Russella.

    Dzisiejszy mecz, to trochę „you live by three, you die by three”

    Lubię to: 14
  2. Tak to jest z trójkami. Jak nie wpadają, a plan B nie działa to kończy się -30. Teraz wszystko w rękach CP3. Zagrał w Dallas 2 koszmarne mecze, do 3 razy sztuka?

    Lubię to: 10
  3. Dla mnie Ayton to taki trochę Tim Duncan, szczególnie jak w tym sezonie zaczął trafiać z półdystansu. Ze średnio 12 rzutów robi 17 pkt. Duncan przez pierwsze 4 lata gry miał Ok 17 rzutów i 22 pkt, a potem poszedł w dół. Ayton będzie tylko lepszy, ale i tak nie jest wart MAXA, z tym zastrzeżeniem ze MAX dla niego to 140/4. Tyle to chyba jest wart, bo jedyny jego problem polega na tym, ze nie jest najlepszym zawodnikiem PHX…

    Lubię to: 4