Flesz: Antetokounmpo, Durant i inni starterzy Wschodu do Meczu Gwiazd 2022

8
fot. YouTube.com

W tym sezonie Weekend Gwiazd odbędzie się 18-20 lutego w Cleveland. Tu zazwyczaj pojawia się żart z atrakcyjności miasta nazywanego „Mistake by the lake”, ale się n i e  p o j a w i. Wprowadzenie nowego systemu punktowego od dwóch lat chyba odświeża nam sam mecz i przenosi nas dwadzieścia lat wstecz, kiedy były one jeszcze trochę zadziorne. Nie wiem tylko, czy to jest najważniejsza rzecz na świecie, żeby takie były.

Zdecydowanie ważniejsze jest to, żeby zatrzymać się i podkreślić to co w NBA najlepsze, odkąd trzy czwarte mojego coverage’u to krytyka, a w pozostałej części adoruję po prostu tylko czyjeś włosy albo roześmianą buzię. Do rozpoczęcia głosowania na pierwsze piątki Konferencji Wschodniej i Zachodniej pozostało jeszcze kilka tygodni – początek, nieoficjalnie, 24 grudnia – ale 30% sezonu za nami to dobry moment, jak nie ostatni, by rozpocząć podsumowanie „Kto jest kim” w kolejnym sezonie, który nagle przez kontuzje, zimowe przeziębienia i protokoły covidowe zamienił się szybko w sezon przetrwania. Staje się powoli niemożliwym obejrzeć mecz dwóch drużyn w najsilniejszych składach – nie widziałem takiego od zeszłego wtorku (a przecież, po prawdzie, nie grali Klay Thompson, James Wiseman i Andre Iguodala). Chauncey Billups lub Dennis Smith Junior wyszli ostatniej nocy na jedynce dla Blazers.

Póki jest jeszcze w miarę przejrzyście, zacznę może od starterów na Wschodzie, bo 60-do-80% piątki to pewniacy i w ciągu tygodni nie powinno się wiele zmienić. To w końcu gwiazdy grające regularnie bardzo dobrze-do-świetnie, o ustabilizowanej już pozycji. Do przyszłego tygodnia zaczekam jeszcze na bardziej skomplikowaną piątkę Zachodu (frontcourt oprócz Nikoli Jokicia to?), a po świętach i pewnie w styczniu zajmę się rezerwowymi. I raczej nie skończy się na tylko dwóch fleszach o nich.

Jak ich wybieram? Jakie metody stosuję? Ach! To bardzo proste. Oglądam mecz i pokazuję palcem „To All-Star!”. Ale już po napisaniu tego Flesza myślę sobie tylko, czy mecze utracone przez coraz bardziej fishy protokół covidowy (np. Embiid, LaMelo i od wczoraj Fishy DeRozan) powinny być uwzględniane jako nierozegrane i czy obciążać nimi kandydatury graczy.

Do gier!

G TRAE YOUNG (Atlanta Hawks) 26.3 punktów na mecz (#4 na Wschodzie) i 9.4 asyst (#2)

Atlanta (12-12) drugi z rzędu początek sezonu walczy z kontuzjami, a nie walczy wystarczająco z czystymi pozycjami rywali do rzutu. Tylko teraz już wiemy, że stać ich na finał Wschodu. A to tylko z powodu jednego gracza. Trae Young od ostatnich playoffów, od czasu ośmieszenia Knicks i Bena Simmonsa, jest najlepszym rozgrywającym Wschodu – lepszym jeszcze niż LaMelo Ball, a lepszym już niż James Harden.

Young trafia w tym sezonie najlepsze w karierze 47% rzutów – w tym już 39% za trzy – i z nim na boisku Atlanta zdobywa 116.0 punktów na 100 posiadań. To poziom #2 ataku ligi. Zresztą, Hawks jako team rzucają 113.2 i to jest #2 i lepsi są tylko DoneTime i Utah Jazz – 116.2. Najlepszy gracz w historii stanu Oklahoma, od czasu zdrowych Marka Price’a i Blake’a Griffina (czasem jeszcze sam zadziwiam siebie, ile jeszcze sposobów pojazdu po Kevinie Durancie jestem w stanie wymyślić!), ma tę rzadką w NBA możliwość gry przez 34 minut w meczu z rolującymi klasy Clinta Capeli i fruwającego Johna Collinsa. Dlatego nowy Król MSG lideruje lidze w podaniach na alley-oopy, jest #3 w asystach (9.4), ale jest też #5 w punktach (26.2) – jedyny gracz NBA w obu Top-5 – bo jego floater jest money i Young dostaje się na linię rzadziej, ale wciąż 5.7 razy w meczu. To 5.7 razy więcej niż przypalany chomik syryjski.

Young jeszcze może wrócić na wiosnę jako Top-3 kandydat do MVP, bo nie opuszcza meczów.

G DEMAR DEROZAN (Chicago Bulls) 26.4 punktów (#3)

Sorry, nie dało wrzucić Caruso!

To jedyne miejsce w piątce, przy którym musiałem się chwilę zastanowić. Raz, że „DeRozan”, szumiące już z dołu z komentarzy, niczym ostateczna opinia komisji ds likwidacji półdystansu. Dwa, że – czy DeRozan będzie wśród graczy backcourtu czy frontcourtu? Kiedy będzie już jasne kto jest gdzie, zrobię jeszcze w dniu rozpoczęcia głosowania update, żebyś mógł wysłać dokładnie ten sam kupon.

DeRozan jest #4 strzelcem NBA w tym sezonie i gra w teamie z #2 bilansem w Konferencji Wschodniej. Nie oszukujmy się – nikt się tego nie spodziewał.

Inne, pozbawione czułości serca miejsca internetu, mogły być zbyt brutalne dla gwiazdy LeBronto. Na pewno nie było łatwo mu patrzeć na to, że JEGO zespół, po latach prób, które zamieniały się często w farsę, wygrał mistrzostwo NBA od razu w pierwszym sezonie, gdy odszedł. I jeszcze deptał jego ludzkie emocje pierwszy robot-MVP-Finałów w historii ligi.

Przez całą karierę DeRozana drużyny, w których grał, stawały się nagle magicznie lepsze w minutach, w których nie grał (np Lowry i rezerwowi na przełomach kwart w Toronto), ale nawet jeszcze w ostatnim sezonie gry w Raptors (2018/19), pisaliśmy i mówiliśmy przecież (czy nie mówiliśmy i pisaliśmy?), że DeRozan coraz częściej w penetracjach patrzy za podaniem, a nie tylko za rzutem. A w meksykańskim kurzu zaginionego San Antonio próbowałem nie jeden raz podkreślić, że twój pan nie-rzucam-trójek, twój pan wsadź-mnie-w-szufladkę-i-jej-nie-otwieraj jest po prostu w wieku, w którym koszykarze tracą na eksplozywności, za to koszykarsko stają się lepsi.

Chesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Subskrybcja

Uzyskaj dostęp do
pełnej treści artykułów.
Poprzedni artykułKelly Oubre odnalazł swoje miejsce w Charlotte
Następny artykułDniówka: Lakers-Celtics. Nets w Dallas

8 KOMENTARZE

  1. Nawet dobrze ci szło Maciek z tą wyliczanką do momentu kiedy wybrałeś Butlera kosztem JoJo.
    W teście oka każdy oczywiście widzi inne rzeczy ale problem z Butlerem jest taki, że w większości meczów w których grał w tym sezonie był niestety minusowym graczem (Embiid oczywiście odwrotnie). W przeciwieństwie do JoJo, Butler nie miał też do tej pory ani jednego mocno dominującego meczu w produkcji punktów (powyżej 40), nie mówiąc już o dużej kompromitacji w mocno oglądanym meczu z Lakers gdzie uzbierał raptem kilka punktów (Embiidowi takie mecze się po prostu nie zdarzają).

    Lubię to: 17
    • Ja pamiętam jak Embiid uzbierał 0 pkt (słownie: ZERO) z Toronto. Może to kilka lat temu, ale nie przypominam sobie by Butlerowi taki mecz się kiedykolwiek zdarzył. Niemniej jednak JoJo zasługuje bardziej niż Butler, bo prowadzi osłabiony team o jedną zeszłorocznych gwiazd zespołu, a spisują się nadal bardzo dobrze, mając w zasadzie taki sam bilans jak naszpikowane gwiazdami Miami. Jednakże, jeśli teraz Butler by pociągnął Miami przy kontuzji Adebayo, nie byłbym juz taki pewien. Poczekajmy.

      Lubię to: 4
    • Z Orlando był na 36pkt. Poza tym jeśli o pkt chodzi, to samo +30 było kilkukrotnie. W każdych statystykach z tego sezonu, poza różnicą o 1pkt w średnich na mecz Dzimi jest lepszy niż ten Afrykański płaczek.

      To, że prowadzi osłabiony zespół, to też argument w obie strony. A gdzie w Miami są te gwiazdy? Konkretnie nazwiskami poproszę

      Lubię to: 6
  2. Po pierwsze doskonały wybór, zgadzam się w 100%. Po drugie świetnie napisany flesz, ale chyba nawet społeczność 6G i komisja ds. likwidacji rzutów z półdystansu (brak wyboru w Grze Draftowej – pamiętamy) nie będzie się kłócić z wyborem DeRozana. A po trzecie, odpowiadając na pytanie z początku o frontcourt na Zachodzie, na ten moment stawiam na S5: Curry – Doncic – George – LeBron – Jokic.

    Lubię to: 12
    • Widzę dużo dobrych opinii na temat Georga w tym sezonie. Byłem ciekaw jak wyglądają jego liczby w porównaniu z Tatumem, który z kolei jest słusznie krytykowany i jego nazwisko się w tym artykule nawet nie przewinęło. No i szok, jak podobne są te linijki, momentami identyczne. Mają dokładnie takie samo FGA (21.7) i 3PA (8.4)! PG jest 42.2%/31.8%, Tatum 41.3%/33.5%. Tatum częściej dostaje się na linie, lepiej zbiera, ma zdecydowanie mniej strat. PG ma więcej asyst. Zobaczymy jak dziś wypadną w bezpośrednim pojedynku, ale to niesamowite jak przy tych liczbach zupełnie inaczej myślimy o sezonie jednego i drugiego.

      Lubię to: 6