Wake-Up: 45 punktów Stepha. 42-punktowa porażka Bucks w Miami

17
fot. NBA League Pass

Trzeci dzień sezonu, trzy mecze, dwa blowuty i gorący Stephen Curry.

Dallas @ Atlanta 87:113 L.Doncić 18/11z – C.Reddish 20
Milwaukee @ Miami 95:137 G.Antetokounmpo 15/10z – T.Herro 27
LA Clippers @ Golden State 113:115 P.George 29/11z – S.Curry 45/10z

1) W pierwszym meczu Stephen Curry nie mógł się wstrzelić, natomiast na początku drugiego nie mógł przestać trafiać. Był w ogniu w pierwszej kwarcie. Nie pomylił się przy żadnym z 9 rzutów, miał 5 celnych trójek i 25 punktów, a indywidualnym runem 12-0 dał gospodarzom wyraźnie prowadzenie.

Było już +19 i zanosiło się na kolejny tej nocy blowout, ale LA Clippers szybko odpowiedzieli i jeszcze przed przerwą przejęli prowadzenie. Paul George odpowiedział na popisy Curry’ego rzucając 4/5 za trzy na 16 punktów, a wspierał go Eric Bledsoe, który zanotował wtedy połowę ze swoich 22 punktów.

Ogień Curry’ego przygasł nieco w dalszej części spotkania. Do tego w drugiej kwarcie jego 4 straty pomogły wrócić rywalom, ale na koniec zrobił co trzeba. Trafił dwie ważne trójki i Golden State Warriors mają drugie zwycięstwo.

45 PKT – 16/25 FG, 8/13 3P – i po raz drugi z rzędu też 10 zbiórek, ale tylko jedna asysta przy 6 stratach.

Nemanja Bjelica tym razem nie był x-faktorem, najgorsze w drużynie minus-11.

PG zakończył mecz z dorobkiem 29 PKT (5/11 3P), 11 ZB i 6 AST.

2) Jak w sezonie regularnym zrewanżować się za playoffowy sweep? Można upokorzyć rywala robiąc efektowny blowout od samego początku meczu i tak to właśnie wyglądało w Miami. Gospodarze już w pierwszych minutach powalili na deski Milwaukee Bucks runem 19-0.

To było najlepsze otwarcie sezonu w historii Heat, zarówno pod względem liczy zdobytych punktów, jak i rozmiaru zwycięstwa (+42). Nie mówiąc już o satysfakcji z rozbicia obrońców tytułu.

Jimmy Butler zdobył 21 punktów, Bam Adebayo miał 20 i 13 zbiórek, tymczasem z ławki znowu super gorący był Tyler Herro. Wystarczyły mu 24 minuty, żeby uzbierać 27 punktów (10/18 FG, 4/8 3P). Do tego dołożył 6 zbiórek i 5 asyst.

Kyle Lowry w swoim debiucie w Heat spudłował 7 z 8 rzutów, ale to nie miało znaczenia.

PJ Tucker rzucił 8 punktów swojej byłej drużynie.

Milwaukee Bucks zagrali bez Jrue Holidaya (pięta) i Brooka Lopeza (plecy), nadal też nie mają Bobby’ego Portisa i bardzo brakowało im głębi. Ale przede wszystkim zupełnie brakowało im energii.

„We got our butts kicked. That happens in the NBA.” Coach Bud

3) W Atlancie nie doczekaliśmy się ani wielkiego pojedynku gwiazd, ani emocjonującego meczu. Zarówno Trae Young, jak i Luka Doncić nie mogli się wstrzelić i bardzo kiepsko zaczęli spotkanie. Ale Young miał większe wsparcie, a po przerwie wreszcie się rozkręcił i pomógł Hawks otworzyć blowout. W trzeciej kwarcie zdobył 12 punktów, rozdał 9 asyst i gospodarze kończyli ją z 22-punktowym prowadzeniem.

Ostatecznie Trae zanotował 19 punktów i 14 asyst. Wszyscy starterzy Hawks mieli dwucyfrowy dorobek punktów, a najlepszym strzelcem drużyny był wchodzący z ławki Cam Reddish, którzy rzucił 20.

Luka męczył się z dobrze pilnującym go De’Andre Hunterem – 18 PKT (6/17 FG), 11 ZB i 7 AST.

Jason Kidd w preseason był niepokonany, ale oficjalnie zaczyna trenowanie Mavs od bolesnej porażki.

4) Ben Simmons narzeka na problemy z plecami i wczoraj nie trenował.

Daryl Morey ostrzega, że to jeszcze może długo potrwać, bo odda Simmonsa tylko za „difference makera”.

5) NBA przedstawiła pełną listę 75 najlepszych zawodników w historii ligi. Do elitarnego grona 50 legend, które zostały wybrane na 50-lecie w sezonie 1996/97, dodano 25 nazwisk:

Ray Allen, Kobe Bryant, Tim Duncan, Kevin Garnett, Allen Iverson, Jason Kidd, Reggie Miller, Steve Nash, Dirk Nowitzki, Gary Payton, Paul Pierce, Dennis Rodman, Dwyane Wade, Dominique Wilkins,

w tym zawodników, którzy nadal grają:

Giannis Antetokounmpo, Carmelo Anthony, Stephen Curry, Anthony Davis, Kevin Durant, James Harden, LeBron James, Kawhi Leonard, Damian Lillard, Chris Paul i Russell Westbrook.

Kogo najbardziej brakuje?

6) Poprzednio 16 spudłowanych rzutów, teraz 16 celnych

15
Poprzedni artykułFlesz: Wszystko co mówi Jason Kidd jest złe
Następny artykułMiędzy Rondem a Palmą (1027): Gorący początek sezonu!

17 KOMENTARZE

  1. Steph Curry przypomniał mi kolejny raz dlaczego jest moim ulubionym koszykarzem ever.
    Kosmita.
    Fajnie, że Iggy jako weteran z ławki daje radę.
    Warriors są dużo lepsi niż w ubiegłym sezonie i spokojnie powinni być w top6 Zachodu.
    Pozostaje czekać na Klaya i jego formę – jeżeli będzie w stanie grać na poziomie top50 gracza ligi to Warriors mogą powalczyć z każdym.

    Lubię to: 17
      • no dokładnie, znalazł coś w czym mogł był dobry i to zmaksymalizował do poziomu eksperckiego, zdobywając przy tym mistrzostwa.
        Bardziej mnie ciekawi dlaczego znajduje się w tym zestawieniu rusell westbrook? Kosztem mcgrady, cartera, mutombo, hilla, hardawaya czy howarda. Dlaczego?

        Lubię to: 0
        • Bo Amerykanie uwielbiają statystyczne rekordy, a Westbrook bił je w ostatnich latach jak mało kto.

          Mi, tak jak już ktoś wspomniał wyżej, brakuje pozostałych liderów Spurs (Parker i/lub Ginobili), a zupełnie nie rozumiem dodania Lillarda – nic jeszcze nie wygrał, nie jestem pewny czy jest obecnie w Top10 zawodników ligi (a jest w swoim prime). Jak już chcemy dodawać kogoś za ostatnie lata to moim zdaniem bardziej zasługuje np. Jokić.

          Lubię to: 3
          • Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że Lillard jest już po swoim prajmie. A załapał się zapewne przez pryzmat dwóch rzutów typu series-winning buzzer beater.

            Z kolei Westbrook bił rekordy i nieodwracalnie zapisał się na kartach historii, więc niestety trzeba oddać mu to cholerne miejsce.

            Najmniej pomnikowy jest Davies. On – poza mistrzostwem z Lakers – nie wykazał się w zasadzie niczym szczególnym i historycznym, umówmy się.

            Lubię to: 2
  2. Generalnie Howard jest nielubiany ale powinien tam się znaleźć, chociażby kosztem Davis’a,

    Z drugiej strony takich „Davis’ów” już kilku tam jest.
    Westbrook za same numerki musiał tam się znaleźć.

    Mnie najbardziej brakuje Manu,chociażby za zlanie Amerykanom tyłków na IO i MŚ.

    Lubię to: 3
  3. Można to nawet dalej kwestionować bo czym tak naprawdę wyróżnili się Harden, Paul czy Carmelo. Payton tez mnie tu nie przekonuje. Dobrze byłoby wyjaśnić jak ważą tu indywidualne statystyki vs zdobycze zespołowe. Wybrałbym Howarda lub Cartera przed każdym z wymienionych zawodników.
    Jednak największa pomyłka w zestawieniu jest Lilard.

    Lubię to: 2
    • Musieli dodać 25 na 25cio lecie, i tak wyszło.
      Zestawienie nie jest bez wad, ale nie ma też jakiejś katastrofy.

      Chyba najbardziej brak Howarda i Cartera. (z lat wcześniejszych Webbera)
      Lillard, Melo i Day to Davis to chyba najbardziej polemiczne wybory.

      Jakiś sens w tym jest, bo skoro Wilkins to czemu nie Melo, skoro Nash to i CP3, skoro mamy Iversona to wybór Westbrooka też wygląda logicznie.
      W sumie Lillard jest z tego samego klucza co Reggie.

      Generalnie to chyba prosty schemat:
      Lider zespołu / długa kariera/ dobre staty (wyjątek :Rodman)
      Tytuły i zwycięstwa to sprawa drugorzędna.

      Lubię to: 1