Flesz: Josh Primo przyszedł na mecz z mamą, wyszedł głównym wejściem

5
fot. NBA League Pass

Dobiegły już końca rozgrywki dwóch małych lig letnich i zanim przejdziemy do zapowiedzi startującej w niedzielę dużej ligi w Vegas, zostańmy jeszcze na moment w Utah, bo – no tylko popatrz raz jeszcze na to zdjęcie wyżej.

Who’s this kiddo?!

1) Po odejściu DeMara DeRozana i Patricka Millsa, i wobec niepewnego zdrowia Derricka White’a, San Antonio Spurs zupełnie zamienili się w 4-1 ogródek jordanowski, więc możemy w najbliższym sezonie częściej o nich słyszeć, niż widzieć.

Jakiekolwiek oczekiwania przeminęły, zupełnie jak Dejounte Murray w wyścigu z Foxem, Morantem i SGA, więcej czarnoskórych wysokich znajdziesz w rotacji drużyn z polskiej ligi, toteż czeka Spurs być może sezon dryfowania w kierunku Victora Wembanyamy i Cheta Holmgrena, dwóch niebanalnych wysokich.

Kiedyś już tak topili się po pewnego pływaka z Wysp Dziewiczych.

Holmgren zwłaszcza ma niebywałe instynkty – jedne z najlepszych jakie widziałem – choć ciało wyraźnie premiuje Wembanyamę (gdybym mógł w Wake-Up co tydzień wkładać recap z meczu Holmgrena w NCAA nie obraziłbyś się? Cóż, to nie jest nawet szczerze mówiąc pytanie! Po prostu to zrobię. To inspirujący gracz i oczywiście ostatnia wielka nadzieja białych)

Joshua Lincoln Alexander „Josh” Primo wygląda kurcze jakby miał lat 14.

To właśnie ten dopiero 18-latek z Toronto wzbudził poruszenie, gdy Spurs sięgnęli po niego z #12 draftu. Krytykowani byli nie tyle co za sam wybór, tylko za to, że mogli zejść kilka miejsc niżej w drafcie i też znaleźć tam tego mierzącego 195 cm rzucającego obrońcę, który w jedynym swoim sezonie w koledżu Alabamy na skuteczności tylko 43% – za to 38% za 3 – rzucał średnio całe 8.1 punktu i miał 3.4 asysty w 23 minuty gry.

11 z 30 meczów nie wyszedł nawet w piątce.

W Salt Lake City Primo grał jako rozgrywający i podobnie jak wybrany miejsce przed nim Davion Mitchell był rozgrywającym z kozłem wingmana (zapomniany comp dla Mitchella to – wait for it – Toney Douglas, dobry obrońca). W naszej 4-1 lidze zasłona-rzut czasem zamiast Lillardów i McCollumów chciałoby się częściej pooglądać tych dryblujących klasycznych point-guardów z dodatkowym zmysłem do podań jak Morant czy wybrany przez Atlantę w drugiej rundzie draftu Sharife Cooper (do innego wyboru Atlanty jeszcze zaraz przejdziemy).

W piątek miękki-ale-nie-tak-miękki i płynący-ale-nie-tak-płynący Primo i wybrany przed rokiem z #11 wingman Devin Vassell oddali na spółkę aż 47 rzutów (!) i spływali deszczem tych po koźle przeciwko wielkiej drużynie lig letnich Memphis Grizzlies, która w Vegas bronić będzie mistrzostwa. Nie znajdziesz łatwo w bazie Basketball Reference: 47 rzutów z gry do 6 rzutów z linii wolnych. Długi i łatwo dochodzący do swoich klepek Vassell spudłował 9 z 10 trójek w drodze do 27 punktów.

Primo ma jednak nie tylko afro, ale i naturalne penszant do rzutów po koźle, z rzadko już widywaną prawą stopą daleko przed lewą przy rzutach praworęcznych paul-pierce-style. Próbował też podawać, ale te podania były o krok za późno, a na linię dostał się tylko wtedy, gdy się o nią potknął i sędziowie gwizdnęli faul.

17 punktów, 17 rzutów, tylko 3 asysty. Zaraz jeszcze do Primo wrócimy.

2) W Memphis nie zagrał wybrany z #10 wingman Ziaire (Z-I-A-I-R-E) Williams, który spędził mecz obok trenera Taylora „Tony’ego Soprano” Jenkinsa, kiedy po parkiecie biegała w zasadzie rotacja Grizzlies z tych dni, gdy grali 8 meczów w ciągu 12: Desmond Bane, John Konchar, Sean McDermott, Killian Tillie i Xavier Tillman.

Ten ostatni – Tillman – nie powinien tu być, tu grać. Wybrany w drugiej rundzie Draftu 2020 skorzystał z kontuzji Jarena Jacksona Juniora i Brandona Clarke’a i już od startu zeszłego sezonu był w rotacji, z uwagi na siłę fizyczną i poprawność, przedstawianą na boisku coraz ważniejszymi dla rolujących centrów umiejętnościami trafiania floaterów i zmian krycia. Dłonie to przyjaciel Tillmana, co rzadko można powiedzieć o centrach NBA.

3) Wracając jeszcze do „Primo”. Patrzę na twarz, patrzę też na nazwisko – porównania do siódmej wody po Kobim, czy wspomnienia MarShona Brooksa nasuwają się automatycznie – i nie umiem tak po prostu go krytykować. Popatrz na niego. Ale przyjrzyj się też nazwisku – „Primo”. Jak brzmi. Aktorzy i piosenkarze, pisarze nawet, zmieniają je po to właśnie, by lepiej spływały z ust i lepiej wybrzmiewały w eterze. Tak by rezonować w pamięci ludzi i zostawiać w niej dłużej niż Maciej Kwiatkowski! Są pewne niebanalne i banalne układy głosek ustawionych obok siebie, które brzmią dobrze. Jak dziś byłby np wspominany John Bryant, Xavier O’Neal czy zwłaszcza – i przede wszystkim – wielki Jerry James, J-Train? Albo Devin Vassell?

Aj Spurs, przestańcie być tak dobrze wychowani. Wiecie przecież, że od jakiś dziewiętnastu tysięcy lat brakuje nam w Was więcej buzującej krwi.

Z druuuuuuuuuugiej strony jest taki „DeMar DeRozan”, jak karaibski resort, próbujący jednak tylko przeżyć kolejny offseason pod ostrzałem krytyki – gracz który nie jest synonimem fantazji i nie kojarzy się dobrze. Tak więc „Josh Primo” nie jest bezpieczny.

I nigdy na tych łamach nie będzie. Przysięgam!

Ten mecz powinien nieźle wyglądać w highlighcie. Był całkiem niezły jak na tę porę roku:

4) Wybrałem gracza w naszej lidze dynastycznej po zobaczeniu czterech pierwszych akcji w poniższym highlighcie.

Okej, trzech:

Jalen Johnson ma 19 lat i wybrany został z nr 20 przez Atlantę Hawks. Czerwone flagi wokół niego, ale nie jestem zainteresowany czerwonymi flagami wokół koszykarzy wyzyskiwanych przez model finansowy koszykówki akademickiej (na szczęście już odchodzący). Bardziej interesuje mnie to:

44% za 3, 21.0 PKT, 11.4 ZB, 4.2 AST, 2.3 BLK i 2.2 PRZ – PER-40 w 13 meczach w Duke.

Jalen Johnson (Janobi Johnson?) i rozgrywający Sharife Cooper mogą być kradzieżami dla Atlanty w momencie, gdy nadchodzą miesiące tłumaczenia, że Hawks wcale nie są jeszcze teamem nr 2 w Konferencji Wschodniej. Brawo Hawks, nie będę raczej w tej grupie z uwagi na draft i trzy pierwsze akcje wyżej.

5) Grayson Allen trafił z Memphis do Milwaukee w wymianie za dwa drugorundowe picki i Sama Merrilla. Z kolei w składzie Bucks w Lidze Letniej zagra Theo Pinson, jeden z moich ulubionych graczy ostatniej dekady, który cały czas szuka w NBA swojej szansy. To taki typ, który powinien grać z lepszymi graczami wokół siebie. Więc może Milwaukee?

6) Sobota to dzień przerwy w sirkucie letnim, ale w niedzielę w Vegas jesteśmy już w dwóch halach naraz.

Zaczną właśnie Hawks z Bostonem o godz. 22, czyli Johnson i Cooper.

#4 Scottie Barnes i #25 Quentin Grimes zmierzą się w równolegle trwającym meczu Toronto z Nowym Jorkiem (22:30). Knicks wybrali jeszcze ciekawego gracza niżej w drafcie.

#9 James Bouknight z Charlotte kontra Portland to następny mecz (0:00), ale ESPN pokaże ciekawszy, czyli #2 Jalen Green i #16 Alperen Sengun (+ Usman Garuba, Josh Christopher, KJ Martin i Armoni Brooks) z Houston kontra #3 Evan Mobley i Cavaliers (0:30).

Tu poniżej jeszcze cheesy sceny z Tokio z hiszpańskiej kadry, gdy Garuba został wybrany w drafcie. Willy Hernangomez jako Adam Silver i Ricky Rubio jako Malika Andrews:

Później jeszcze #13 Chris Duarte z Indiany kontra Waszyngton (2), ale przede wszystkim #1 Cade Cunningham i Detroit vs. #6 Josh Giddey i Oklahoma w doskonałym letnim matchupie (2:30). Z dwóch dużych meczów w niedzielę, to ten jest to-watch, z uwagi na umiejętności Cunninghama i wizję gry Australijczyka, no i wzrost obu na pozycji rozgrywającego.

Gwiazda pierwszych dni lig letnich Omer Yurtseven tymczasem wstrzelił sobie już dwuletni deal od Miami:

I pierwszy dzień skończą Denver właśnie z Miami (4) i Lakers z Suns (4:30) i z numerem #10 zeszłorocznego draftu Jalenem Smithem, którego przecież w ogóle prawie nie znamy.

League Pass w sierpniu?

Zapowiada się primo!

41
Poprzedni artykułKevin Durant z maksymalnym przedłużeniem kontraktu od Nets
Następny artykułJustise Winslow pomoże łatać dziurę w LA pod nieobecność Kawhia

5 KOMENTARZE

  1. Oglądając Summer League na żywo, to oczy krwawią widząc ta bieganinę z napie*dalaniem trójek. Zal aż patrzeć na obecnych środkowych, którzy służą, tylko do postawienia zasłony i z powrotem do obrony.

    Szkoda, ze w tym Highlights’cie nie pokazano mega Bloku (bodajże w 2Q) na Vassell’u.

    „To właśnie ten dopiero 18-latek z Toronto wzbudził poruszenie, gdy Spurs sięgnęli po niego z #12 draftu. Krytykowani byli nie tyle co za sam wybór, tylko za to, że mogli zejść kilka miejsc niżej w drafcie i też znaleźć tam tego mierzącego 195 cm rzucającego obrońcę”
    @ Krytyka uzasadniona, trzeba było zrobić deal zNYK (lub z OKC), jak to zrobiło Charlotte i wybrać Kanadyjskie H-E-B PRIMO z 19 numerem draftu.

    Przed Kanadyjskim „Kobe’m” sporo pracy w dwóch najbliższych latach w G-League (Bryneusz baby)?!. RoyalCanadianJetPrimo musi poprawić dribble & rzut (w highlights, tego raczej nie zobaczysz, ale często zdarzają się Primo Air ball lub to, ze piłka ledwie dotknie obręcz) oraz przede wszystkim grę w obronie, bo za takie zagrania w obronie Suszarka od Popovich’a będzie pewna. Szkoda, ze Spurs nie udało się podpisać Danny’ego Green’a, zeby pełnił role weterana & „coacha” od obrony i Transition Defense dla młodych graczy, bo niestety przez ostatnie 3 lata strasznie to kuleje.

    Lubię to: 5