Dniówka: Trudny finisz sezonu Lakers, problemy ze zdrowiem i walka o uniknięcie Play-In

5
fot. JAVIER ROJAS / Newspix.pl

Rok temu, kiedy Los Angeles Lakers wrócili do gry w bańce, przegrali pięć z ośmiu seeding games, mając trzecią najgorszą ofensywę spośród drużyn obecnych w Orlando i drugi najgorszy wskaźnik NetRtg. Byli osłabieni brakiem kontuzjowanego Rajona Rondo i Avery’ego Bradleya, który zrezygnował z udziału w restarcie. Brakowało im rytmu i nie wyglądali jak drużyna mająca za chwilę sięgnąć po tytuł. Wiele było wtedy wątpliwości, czy uda im się wskoczyć na najwyższe obroty, które prezentowali przed zatrzymaniem sezonu, a porażka na otwarcie playoffów tylko wzmocniła obawy. Nawet kiedy wygrali cztery kolejne spotkania z Portland Trail Blazers, jeszcze na starcie drugiej rundy przewidywano im problem w pojedynku z Houston Rockets…

Skończyli z mistrzowskim pucharem, który teraz chcieliby obronić. Natomiast to, jak potoczyła się dla nich końcówka tamtego sezonu daje nadzieję, że teraz będzie podobnie i ponownie rozkręcą się w najważniejszym momencie. Bo w tym momencie, na siedem meczów przed końcem fazy zasadniczej, mają problemy i nie grają jak przystało na faworytów do tytułu. W pewnym sensie teraz także wracają po dłuższej przerwie, bo przez ponad miesiąc nie byli tą samą drużyną bez swoich dwóch gwiazdorów. Znowu muszą odnaleźć rytm i zgranie. Tylko, że rok temu cała liga wracała po przerwie, gwiazdorzy Lakers byli zdrowi, a też nie mieli w składzie nowego startera, który dopiero próbuje odnaleźć się w zespole. Dlatego obecnie wydają się być w trudniejszym położeniu.

Najpoważniejszym zmartwieniem jest oczywiście zdrowie LeBrona Jamesa. Opuścił najwięcej w karierze 20 kolejnych meczów lecząc mocno skręconą kostkę, po czym wystąpił w dwóch spotkaniach, ale drugiego już nie dokończył i ostatnio znowu nie grał. Frank Vogel uspokaja, tłumacząc, że pierwsze dwa mecze były testem kostki i postanowili, że dadzą mu jeszcze nieco więcej odpoczynku. Potrzebuje czasu, żeby poradzić sobie z dokuczającym mu nadal dyskomfortem. Na razie nie wykluczył Jamesa z piątkowego spotkania, ale według doniesień Woja, opuści dwa najbliższe mecze, a niewykluczone, że ta przerwa się przedłuży. Priorytetem teraz jest zadbanie o to, żeby LeBron w jak najlepszej dyspozycji mógł przystąpić do playoffów. Pozycja w tabeli to sprawa drugorzędna, bo nawet wyższe miejsce i korzystny matchup nie będą miały większego znaczna jeśli LeBron nie będzie zdrowy. Pozostaje jednak pytanie, czy 36-letni James zdąży się wyleczyć i w krótkim czasie wejść na najwyższe obroty, skoro on sam mówił o tym, że już nigdy nie odzyska 100% sił.

Anthony Davis miał jeszcze dłuższą przerwę i też dopiero pracuje nad odzyskaniem formę. Ale on przynajmniej gra i trzy razy w czterech ostatnich meczach zdobył ponad 20 punktów. Tylko, że nawet jeśli Jamesowi uda się jeszcze wystąpić w jakiś meczach przed playoffami, Lakers nie będą mieli już okazji do ponownego zgrywania się w pełnym składzie, ponieważ stracili swojego rozgrywającego. Dennis Schroder bardzo dobrze spisywał się pod nieobecność gwiazd, zaliczając w tamtym okresie średnio 16.8 punktów, 7.4 asyst i trafiając 41% za trzy, ale teraz najprawdopodobniej zaraził się koronawirusem. Oficjalnie nie zostało to potwierdzone, ale na to wskazuje przewidywana długość jego kwarantanny (10-14 dni), a też wcześniej w niemieckich mediach mówił, że on i LeBron są w drużynie jedynymi, którzy się nie zaszczepili. Tak więc opuści resztę sezonu regularnego. Powinien być już gotowy na playoffy, czy może nawet na ewentualne Play-In. Tylko, że większym problemem może być to, jak będzie spisywał się po powrocie, bo widzieliśmy już na przykładzie kilku zawodników, że powrót do dyspozycji po chorobie może zająć znacznie więcej czasu niż tylko okres kwarantanny.

A jakby problemów w LA było mało, to jeszcze sami dodali sobie kolejny, dodając do składu Andre Drummonda, który teraz uczy się współpracy z Davisem. Na razie ten duet 2AD spisuje się kiepsko i przez 155 minut z nimi na parkiecie Lakers zanotowali NetRtg -8.5, ale dla Drummond to nowe otoczenie, Davis dopiero się rozkręca, a tylko 28 z tych minut grali razem z LeBronem. Potrzepują trochę czasu, tylko czy Lakers mają ten czas? Czy powinni tracić czas i energię na ten duet, równocześnie trzymając na ławce Marca Gasola?

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

14

KOMENTARZE

  1. Transferem Drummonda LAL mogli pozbawić się skutecznej obrony majstra. Chemia w drużynie daje dużo wartości do końcowego wyniku. Lepiej mniej jakości niż mniej team spirit. Obym się mylił…

    Lubię to: 6
  2. czyli Lebron to jednak jest madrzejszy niz reszta ligi(swiata), fajnie, tlumaczy dlaczego jest gdzie jest; ale ze Dennis tez taki ogarniety to nie wiedzialem

    Lubię to: 4
    • @Mac
      Czyli wszyscy którzy się zaszczepili są nieogarnięci? Lekarze, pielęgniarki czy osoby opiekujące się starszymi osobami to według ciebie debile?

      Lubię to: 2
      • niestety tak :( ja nie powiedzialem debile, ale naiwni, bezmyslni, no szara bezmyslna masa niestety itp, ale lekarze to juz idioci, bo powinni byc madrzejsi, a nie robic takie swinstwo ludziom..

        Lubię to: 0