5 na 5: Trade Deadline i Mecz Gwiazd

2
fot. newspix.pl

1. Szymon Zbikowski pyta: Pistons chcą wymienić lub wykupić Blake’a Griffina. Jaki klub byłby najlepszy żeby zawodnik odzyskał chociaż część dawnego blasku? Czy to już nie nastąpi?

Adam Szczepański: Griffin już od dawna nie lata nad koszami, ale zmienił swoją grę i teoretycznie może być przydatnym point-forwardem/stretch-czwórką. Niestety w tym sezonie jest graczem, który trafia 31.5% trójek, tylko okazjonalnie znajduje się pod koszem i zaliczał wskaźnik PER na poziomie 10. Problemem nie była tu drużyna, ale jego ciało coraz bardziej ograniczone kolejnymi kontuzjami. To już drugi sezon, w którym jest cieniem zawodnika i nie pomogła nawet długa przerwa, więc obawiam się, że koszykarz Blake może być już skończony. Takiego gracza jakim jest teraz nikt nie potrzebuje.

Piotr Sitarz: Tamten Blake Griffin nie wróci. Szkoda, że szybko i niezauważenie skończył się gracz, który wyróżniał się świetnym czuciem ofensywnych posiadań pod względem zdobywania punktów i funkcjonowania wyżej – np. w high-post – skąd przecież kreował punkty kolegów. O ile tego pierwszego, punktującego Griffina w zasadzie nie potrafię sobie wyobrazić dalej niż w akcjach spot-up na dystansie, to ten drugi – podający, wysoki w typie point – byłby wartością dodaną w zasadzie wszędzie tam, gdzie umie się wykorzystać tego rodzaju skillset ograniczony zdrowotnie. Czyli pewnie Lakers, może Blazers, może Miami, a może Utah, której przydałyby się resztki Blake’owego ciała dla podwyższenia zespołu.

Michał Kajzerek: Każda drużyna, która da mu regularne minuty. Nic innego nie pozwoli Griffinowi wrócić do formy, jeśli jednego dnia gra 20 minut, drugiego 10. Problem z Blakiem polega na tym, że ciężko mu złapać regularność przez urazy mniejsze i większe. Nie jest graczem, któremu trener może zaufać. Lepszym pomysłem od przebijania się w rotacji “kontendera” byłaby gra w młodym zespole, któremu przyda się weteran.

Sebastian Bielas: Nie nastąpi. Blask Griffina odszedł w sezonie 18/19, kiedy rozegrał swój pierwszy pełny sezon dla Pistons i pod koniec rozgrywek można było myśleć o jego występach jak o małym zmartwychwstaniu. Potem dostaliśmy już tylko kolejne kontuzje i urazy, a trwające rozrywki to już tylko potwierdzenie tego, że Blake może być już co najwyżej uzupełnieniem składu.

Dominik Kołodziej: To już się nie wydarzy, ale życzę mu jak najlepiej. Myślę, że skończy się wykupem, a Griffin powędruje grać dla któregoś z kontenderów. Jeśli miałbym wybierać zespół, gdzie najbardziej by się przydał, to trafiłby do Miami Heat, którzy nie mają zbyt wielu wartościowych wysokich poza Bamem Adebayo. Wydaje się, że czwórka, która potrafi rozciągnąć grę z pewnością się im przyda, a i może przy okazji Griffin odzyskałby tam trochę wigoru.

2. Celtics brakuje niewiele, by przejąć Andre Drummonda w wyjątek od wymiany, ale mogą wcześniej przejąć kogoś innego w wyjątek i zdealować za Drummonda. Czy powinni się starać by go pozyskać?

Szczepański: Nie. Andre Drummond może mógłby się przydać w Bostonie, ale ani nie jest wart takiego kombinowania, ani przejmowania $29mln pensji, co wepchnęłoby Celtics w podatek. Przez lata nauczyliśmy się, że nie jest game-changerem. Lepiej znaleźć tańszego centra.

Sitarz: Boston nie powinien wykorzystać wyjątku od wymiany na Drummonda. Powód pierwszy, najważniejszy, jedyny: nie jestem przekonany, że Andre Drummond orientuje się w jaki sposób powinien grać w bardzo dobrym zespole. To sposób Tristana Thompsona. Sposób polegający na ograniczaniu rzutów trudnych, na systematycznym odchodzeniu od rozgrywania i zmniejszaniu Usage’u, na walce pod tablicami, na zarządzaniu dostawami energii, na prezentowaniu znośnej-łamane-na-dobrej obrony. Czyli: mniej, ale lepiej. Z całym szacunkiem, ale Andre Drummond nie jest graczem z bostońskiej półki intelektualnej. Natomiast gdyby to było Fantasy chyba rzuciłbym się na Nikole Vucevica.

Kajzerek: Nie ufam Andre Drummondowi. Moim zdaniem Drummond nie jest dla Boston Celtics rozwiązaniem. To gracz, w którego przypadku wszystko zawsze wychodzi na zero, bo może rozegrać mecz z 20 punktami i 20 zbiórkami, a jego +/- zdradza, że w gruncie rzeczy nie miał większego wpływu na spotkanie. C’s są w trudnym położeniu i mogą wyjść z założenia, że nie mają wiele do stracenia, lecz pomysł włączenia centra do rotacji Brada Stevensa na dłużej wydaje mi się nietrafiony.

Bielas: Myślę, że nie powinni. Problemów Celtics nie rozwiąże center, a już na pewno nie będzie to center pokroju Andre Drummonda. Mają w tym momencie kryzys, ale bardziej wynika on z absencji Marcusa Smarta i pocovidowych problemów Jaysona Tatuma. Zabieganie o Drummonda to moim zdaniem przereagowywanie, którego Celtowie jeszcze w tym momencie nie potrzebują.

Kołodziej: Tak, powinni się o niego starać. Ostatnie spotkania Celtics nie napawają optymizmem i Danny Ainge na pewno będzie chciał coś zmienić. Nie jestem fanem Drummonda – jego podstawowe statystyki często wprowadzają ludzi w błąd, nie jest zawodnikiem efektywnym. Z pewnością pomógłby Celtom zabezpieczyć bronioną tablicę i mógłby kończyć akcje nad obręczą, bo już nieco dalej ma ogromne problemy. Jednak nie widzę większych pozytywów w jego grze, gracz, który jest praktycznie nieprzydatny w ataku i bardzo średnio broni. Jest jednak na wygasającej umowie i jeśli udałoby się Celtics go pozyskać, to wiele na tej transakcji nie stracą.

3. Kto powinien się najbardziej starać o pozyskanie Lonzo Balla?

Szczepański: Chicago Bulls. Cały czas brakuje im porządnego rozgrywającego, a nie jestem przekonany, że Coby White wyrośnie na takiego. Bardziej pasuje im on na szóstego gracza. Ball nadal jest bardzo młody, więc pasowałby do tej przebudowywanej drużyny. Pasowałby też do duetu z Zachiem LaVine’m, któremu przydałby się obok dobry defensor.

Sitarz: Nikt. Lonzo wciąż nie jest graczem o statusie predysponującym zarząd zespołu macierzystego do przebierania w ofertach. Nie gwarantuje doraźnej pomocy. To minus, ponieważ wiele zespołów ma przynajmniej nieźle obsadzoną pozycję rozgrywającego czy też dwójki. Z racji wyjątku nasuwają się Knicks, ale chyba nie tędy droga. Może Boston w ramach eksperymentu? Może Orlando pod intrygujący, acz wielce wadliwy duet Ball-Fultz?

Kajzerek: Miami Heat. Odnoszę wrażenie, że trener Erik Spoelstra ma problem ze znalezieniem odpowiedniego gracza, któremu powierzy piłkę. Jimmy Butler radzi sobie z takimi obowiązkami bardzo dobrze, ale de facto gra z pozycji point-forwarda. Pod nieobecność Gorana Dragicia, Heat brakowało zawodnika z pozycji numer jeden, który byłby gotowy wziąć na siebie część obowiązków związanych z rozgrywaniem i stworzyć w ten sposób przewagę.

Bielas: Chicago Bulls. Ekipa Billy’ego Donovana potrzebuje na jedynce kogoś, kto dobrze sparuje się z Zachem LaVinem. Ball ze swoją poprawną obroną, zmysłem do kreowania kolegów i bez ciągot do zdobywania punktów, odnalazłby się w Chicago.

Kołodziej: Golden State Warriors. Ball jest na tyle inteligentnym zawodnikiem/podającym, że spokojnie poradziłby sobie w systemie Steve’a Kerra. Warriors zyskaliby kolejnego gracza, który potrafi zwiększyć ruch piłki czy zaliczyć ostatnie podanie. Być może Warriors zaczęliby też więcej i szybciej biegać do kontr, a piłka krążyłaby jeszcze lepiej. W obronie dodałby kolejne długie ręce. Widzę w tym ruchu sporo pozytywów dla Wojowników.

4. Szymon pyta: Trwa dyskusja kogo najbardziej brakować będzie w Meczu Gwiazd. A który z 24 wybranych zawodników najmniej zasługuje na ten wybór?

Szczepański: Julius Randle i Zach LaVine. Obaj rozgrywają bardzo dobry sezon, ale są najsłabszymi graczami z tej grupy i nadal można mieć wątpliwości co do ich realnej wartości. Istnieje ryzyko, że będą tylko jednorazowymi All-Starami.

Sitarz: Chyba nie ma takiego gracza. W czwartek powiedziałem, że wymieniłbym Jamesa Hardena na Domantasa Sabonisa, ale skoro sprawa załatwiona, to nie ma tematu.

Kajzerek: Anthony Davis. Od początku sezonu grał poniżej oczekiwań. Doszły do tego problemy zdrowotne, które skutecznie ograniczały jego możliwości. Z tym że Davis w postrzeganiu ligi jest już “etatowym” All-Starem, więc jego ewentualny brak w składzie rezerwowych spotkałby się z burzą wywołaną przez społeczność, o którą NBA musi się szczególnie troszczyć. Lakers na przestrzeni lat zarobili dla Adama Silvera mnóstwo pieniędzy.

Bielas: Jaylen Brown. Rozpoczął sezon z impetem, ale z czasem zaczęło uchodzić z niego powietrze. W lutym to już tylko niecałe 23 punkty na kiepskiej skuteczności, a jeżeli zdarzają mu się wybitne mecze, to i tak nie przekłada się to na zwycięstwa drużyny.

Kołodziej: Nikola Vucević. Są w Konferencji Wschodniej wysocy, którzy wcale nie grają gorszych sezonów od Czarnogórca, a ich drużyny mają lepsze bilanse. Równie dobrze w jego miejsce mógłby pojawić się Bam Adebayo i wcale bym nie narzekał, wręcz przeciwnie.

5. I klasycznie, który z niewybranych graczy – pomijając już Bookera – powinien się znaleźć w Meczu Gwiazd a nie znalazł?

Szczepański: Bam Adebayo. To on powinien zastąpić KD zamiast Sabonisa. Miałem go już przed Randle’m i Vucevicem. Ale też coraz bardziej zastanawiam się czy przypadkiem największym błędem nie jest pominięcie Jimmy’ego Butlera. Oczywiście opuścił sporo meczów, ale zalicza najlepsze w karierze cyferki na poziomie 20-8-8 i odkąd gra, Miami Heat wygrywają. Natomiast podczas zeszłorocznych playoffów wszedł do grona supergwiazd, które właściwie automatycznie powinniśmy wstawiać do ASG.

Sitarz: Myślę, że jest w porządku. Widzę, że kontrowersje budzi brak nominacji dla Khrisa Middletona, Jimmy’ego Butlera i zwłaszcza dla Bama Adebayo. Nie zgadzam się z wręcz oburzeniem. Różnica między nimi, a teoretycznie najsłabszymi All-Starami jest minimalna, bynajmniej skandaliczna. Trudno, czasami życie nie jest sprawiedliwe.

Kajzerek: Khris Middleton za Domantasa Sabonisa. Dziwne zastępstwo, ale rozumiem, że liga chciała skrzydłowego za skrzydłowego, choć zupełnie innym kluczem kierowali się na zachodzie, gdy Devin Booker zastąpił Anthony’ego Davisa. Giannis Antetokounmpo powinien całować Middletonowi ręce, bo gdyby nie on, Bucks byliby w tym momencie w znacznie gorszej sytuacji.

Bielas: Bam Adebayo za Bena Simmonsa. Te rozgrywki wyglądają dla zawodnika Heat nawet lepiej niż poprzednie. Pokazał, że nowy kontrakt nie uderzył mu do głowy i Heat mają teraz gwiazdę na lata.

Kołodziej: Trae Young lub Khris Middleton za któregoś z dwójki Jayson Tatum-Jaylen Brown. Tylko i wyłącznie przez ostatni okres, w którym Celtics nie spisują się najlepiej, a wiąże się to po części z absencją Marcusa Smarta, a po części ze spadkiem formy liderów ekipy z TD Garden. Wydaje mi się, że Celtics mają po prostu zbyt słaby bilans, aby mieć dwóch All-Starów. W to miejsce wrzuciłbym Trae’a Younga lub Khrisa Middletona.

50

KOMENTARZE