Wake-Up: Simmons i 76ers grają bullyball, blowout Grizz na Clips

12
fot. NBA League Pass

Pojedynek Luki Doncica z Benem Simmonsem był nierówny, bo z tym pierwszym do Filadelfii nikt nie przyjechał.

Bucks drugi raz w tym sezonie grali z Pelicans, Clippers sensacyjnie wysoko oberwali w Memphis, wydarzyło się 140 punktów New York Knicks, a to jak Nuggets zepsuli ostatnie sekundy z Wizards to szkoła bałkańska skręca się ze śmiechu.

Niby tylko sześć meczów, ale działo się w czwartek!

Do gier. Jeszcze tylko Zion i Giannis zamieniają się koszulkami. Ciekawe czy staną kiedyś na przeciw siebie w Finałach NBA:

 

Dallas @ Philadelphia 97:111 L.Doncić 19 – J.Embiid 23/9a
Orlando @ Brooklyn 92:129 N.Vucević 28/12z – K.Irving 27/9a
Sacramento @ New York 121:140 D.Fox 29/11a – J.Randle 21/14z
LA Clippers @ Memphis 94:122 K.Leonard 17 – J.Valanciunas 16/15z
Washington @ Denver 112:110 B.Beal 33 – J.Murray 34
New Orleans @ Milwaukee 125:129 Z.Williamson 34/8/6 – G.Antetokounmpo 38/10

1) Coś zmieniło się w 76ers.

To nie tak, że Joel Embiid – 23 PKT, 9 ZB, 4 AST – stał się w swojej grze jeden na jeden bardziej miękki – ot poprawił tylko kozioł (ma piłkę ciaśniej przy sobie, rzadziej już ją w koźle traci) i powiększył repertuar zagrań i w zeszły piątek rzucił 50 punktów w 35 minut gry, ponoć szczerze wzruszając Shaquille’a O’Neala, ale w tym sezonie w jego drużynie gra dwóch graczy postujących fizyczniej od niego.

Tak jakby Doc Rivers do tego właśnie zachęcił Bena Simmonsa i Tobiasa Harrisa – który w czwartek obił kolano i grał tylko 22 MIN – bo obaj nigdy wcześniej w swoich karierach nie rozpychali się tak mocno i nie grali na tak wysokiej pewności, że to co robią, jest dobre.

 

Nadal widać w jaki sposób można ogarnąć ten team Sixers. To nie jest jeszcze team-to-beat w Konferencji Wschodniej. W czwartek pierwszą i drugą połowę z Dallas zaczęli od łącznego 4/22 FG. Gdy atakujesz, wyciągasz Embiida w pick-n-rollu co akcję. W crunchtime podwajanie go od linii końcowej to sposób, bo Simmons umieszczany jest w dunker-spot i w efekcie gra z podwojeń to wciąż bardziej 3-na-3, niż 4-na-3 i Kenny Smith rzucający z czystych pozycji.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

22

KOMENTARZE

  1. Przewalone jest być kibicem Kings, kiedy wreszcie masz nadzieję, że pojawia się światełko w tunelu (wygrane w dobrym stylu z Nuggets, Clippers oraz Celtics i wyjście powyżej 0.500) , nagle dostajesz masakrycznego liścia w twarz w postaci dziewięciu wtop z rzędu.

    Gdzie ta ostatnia ma szczególny wymiar, gdyż 24. atak ligi lekką pytą rzuca Ci 140 pkt.
    Fani Kings, trzymajcie się! Oby dla was w końcu przyszły też lepsze dni!

    Lubię to: 7
  2. ten skurwiel Simmons jest o krok od tego, że jak zacznie wreszcie rzucać z dalsza na kosz to rozjebie absolutnie ligę i czekam i czekam i doczekać się tego nie mogę!! 😈

    Lubię to: 2