Co niesamowitego ma Zion? Opowiadają koledzy z drużyny

0

Steven Adams to jeden z najbardziej pozytywnych zawodników w całej lidze. Znany jest ze swoich zabawnych wypowiedzi i przyziemnego podejścia do życia. Trudno nie być pod wrażeniem jego osoby. Ceni sobie prostotę. Tak też gra. Ostatnio był gościem w podcaście JJ-a Redicka, gdzie opowiedział m.in. o tym, co wyjątkowego jest w grze Ziona Williamsona.

Adams od tego sezonu jest kolegą z szatni Williamsona i Redicka w New Orleans Pelicans. Nowozelandczyk zdradził, co jego zdaniem wyróżnia Ziona i czyni z niego gracza tak trudnego do zatrzymania.

Kiedy grałem przeciwko niemu mówiono mi, że to silny facet. Jeśli ma to jakiś sens, to chciałem sprawdzić, skąd ta siła. (…) Wyjaśnie to tak – są zawodnicy, którzy włączą trzeci bieg i jedyne co możesz zrobić, to wytrącić ich nieco z równowagi. Jeśli jednak złapiesz ich przed „trójką”, to możesz wymusić na nich kierunek gry. Chciałem spróbować tego przeciwko Zionowi

Co zatem o samym Zionie sądzi Adams?

To wręcz niedorzeczne, że porusza się tak szybko przy swoich gabarytach. Jednak największym problemem jest to, że nawet gdy go sfaulujesz, on potrafi na tyle zapanować nad swoim ciałem, że wykończy akcję bez problemu, ma niesamowity soft touch. Uwielbiałem grać przeciwko niemu, mogłem wtedy się głowić, jak zatrzymać tego gościa. (…) To niesamowity atleta, ale przy okazji też świetny koszykarz, ma bardzo dobry skillset

Dodał również:

To, jak długo potrafi zawisnąć w powietrzu i myśleć „Hmm, ktoś właśnie mnie uderzył w rękę. Dobra po prostu trafię”. Jest niesamowity. Teraz jeszcze trafia zza łuku

Tutaj jeszcze sklejka z zabawnymi momentami z udziałem środkowego:

W samym podcaście zostały poruszone różne kwestie. Można się dowiedzieć jak wyglądała gra Adamsa w Nowej Zelandii, skąd jego minimalistyczne podejście do życia, jak to jest wejść do ligi i grać z takimi zawodnikami jak Kevin Durant i Russell Westbrook w jednej drużynie. Jak również doszło do tego, że nie był pewny, czy w ogóle zostanie wybrany w Drafcie. Były również wspomnienia z pamiętnej serii OKC-GSW z 2016 roku. Oraz dużo, dużo więcej.

Poprzedni artykułDniówka: KD po raz pierwszy wraca do Bay Area. Weekend ciekawych pojedynków
Następny artykułHawks wciąż gotowi wysłuchać ofert za Johna Collinsa