Dniówka: Gorący Steph. Rozczarowujący Siakam. Kontuzjowany Warren

3
fot. League Pass

Stephen Curry łapiący ogień na dystansie to jedna z najlepszych rzeczy ostatnich lat w NBA, niestety w poprzednim sezonie nie mieliśmy okazji tego oglądać. Teraz Steph przypomniał (nie tylko nam), jak bardzo nam tych jego strzeleckich popisów brakowało. Jak miło rozpocząć dzień, pierwszy poniedziałek nowego roku, podziwiając kolejne trójki Curry’ego.

Szkoda tylko, że tym razem działo się to w pustej Chase Center, bo szalejący kibice w Oracle Arena zawsze mocno podkręcali atmosferę, sprawiając, że te momenty były jeszcze bardziej elektryzujące. Ale dopiero przy pustych trybunach rzucił aż tak dużo punktów we własnej hali. Jego poprzedni rekord wynosił 54 i ustanowił go już osiem lat temu w Madison Square Garden. Co więcej, cztery z sześciu jego dotychczasowych 50-punktowych występów miały miejsce na wyjeździe. Teraz rozstrzelał się na aż 62, co jest też najwyższą zdobyczą w całej NBA od czasu 70, jakie niespełna cztery lata temu Devin Booker rzucił w Bostonie.

Steph przypomniał jak potrafi się rozstrzelać i w imponującym stylu odpowiedział po piątkowym meczu. Zrewanżował się Blazers za wysoką porażkę i Damianowi Lillardowi za jego słowa. Od razu warto przypomnieć, że w zeszłym sezonie to właśnie Dame miał najwięcej w lidze, trzy mecze na 60 punktów. Teraz tylko przyglądał się popisom swojego rywala. Curry uzbierał 62 punkty w 36 minut, trafił 8 trójek i ustanowił też rekord kariery zaliczając 18 punktów z linii, choć pod koniec pierwszej kwarty raz się pomylił, przerywając w ten sposób rekordową w historii klubu serię 80 trafionych wolnych z rzędu.

Golden State Warriors wygrali, znowu mają bilans na remis i nikt nie musi się czepiać, że Dryamond Green po dwóch meczach pozostaje bez celnego rzutu z gry (choć miał najlepsze w meczu +22), a Kelly Oubre i Andrew Wiggins „rozstrzelali się” na 2/10 zza łuku.

Ale nie ma czasu na odpoczynek i już dzisiaj przekonamy się, czy nadgarstek Stepha pozostanie gorący.

(3-3) Sacramento @ 3w4b2b (3-3) Golden State 4:00

Sacramento Kings przyjeżdżają do San Francisco po nieudanej wycieczce do Houston, gdzie nie tylko przegrali dwa mecze (i w sobotę uzbierali ledwie 19 punktów przez ostatnie 18 minut), ale też stracili na co najmniej tydzień ekscytującego Tyrese’a Haliburtona z kontuzją nadgarstka. A jakby tego było mało, na twitterze odezwał się sfrustrowany ojciec Marvina Bagleya, domagając się transferu swojego syna. Kilka dni wcześniej krytykował Luke’a Waltona. Ale to nic nowego, bo już w debiutanckim sezonie Bagleya dużo było zakulisowych przepychanek o jego rolę w drużynie, kiedy Dave Joerger nie chciał wstawić go do pierwszej piątki. Od początku rodzina nie jest zadowolona z szans jakie dostaje Marvin. Teraz chodzi o większe minuty.

W Sacramento jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Nie tylko jeśli chodzi o Bagleya. Przecież jeszcze niedawno głośno było o niezadowoleniu Buddy’ego Hielda. Tutaj zawodnicy nie kryją się ze swoimi uczuciami, oczekiwaniami większych ról i krytyką trenera.

Nie wiemy jak do tego donosi się sam zainteresowany, czy podziela opinię tatusia, ale na pewno nie pomaga mu takie zamieszanie. Póki co Bagley ma łatkę busta i do końca kariery będzie tym, który został wybrany przed Luką Doncicem. Dopiero musi udowodnić swoją wartość w NBA. Musi pokazać, że jest w stanie chociaż utrzymać się przy zdrowiu. Wraca do gry po straconym sezonie, więc potrzebuje czasu, żeby odnaleźć rytm, formę i lepiej, żeby na tym się skupił. Powinien cieszyć się, że mimo wszystko ma miejsce w piątce i dostaje regularnie po 25 minut. Na razie zalicza 11.8 punktów, 8 zbiórek i trafia tylko 37.5% rzutów z gry.

3w4b2b (4-3) Boston @ (1-4) Toronto 1:30

Boston Celtics zaskakująco mocno namęczyli się w Detroit, gdzie najpierw dali gospodarzom ich pierwszą wygraną w sezonie, a wczoraj zapewnili sobie zwycięstwo dopiero w ostatnich sekundach. To była już ich druga dwumeczowa seria i wcześniej w Indianie także odpowiedzieli po porażce w pierwszym meczu. Teraz kontynuują trasę wyjazdową i przed nimi dwa starcia z drużynami, z którymi zmierzyli się w playoffach. Dzisiaj odwiedzą Toronto Raptors w ich tymczasowej hali na Florydzie, a w środę spróbują wziąć rewanż na Miami Heat za przegrany finał Wschodu.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

25

KOMENTARZE

  1. Nie wiem czy też macie takie spostrzeżenia, ale wg mnie dodatkowy problem z wejściem w sezon i dostawaniem się na linię powoduje zróżnicowane sędziowanie. W jednym meczu sędziowie pozwalają na wiele, niczym w streetballu, a w kolejnym lekkie muśnięcie już powoduje gwizdek. Trochę brakuje standaryzacji.

    Lubię to: 9