Wake-Up: Draft 2020. Anthony Edwards z jedynką. Wiseman w Warriors, Ball w Hornets

13
fot. NBA TV

W tym roku wyjątkowo nie pod koniec czerwca, a pięć miesięcy później i do tego w wirtualnym studiu, bez możliwości uściśnięcia ręki Komisarza po wyborze, ale wreszcie odbył się draft 2020.

Po miesiącach spekulacji i niepewności kto zostanie wybrany z pierwszymi numerami i kto będzie wybierał, ostatecznie żaden z najwyższych picków nie został przehandlowany. Obyło się także bez niespodzianki, bo w pierwszej trójce znaleźli się zawodnicy, którzy od dawna byli do tego typowani. Minnesota Timberwolves rozpoczęli wybierając Anthony’ego Edwarda.

Było też kilka transferów, bo przede wszystkim Daryl Morey zabrał się za roszady w swojej nowej drużynie, a też Sam Presti nie przestaje być bardzo aktywny na rynku.

1) Minnesota Timberwolves: Anthony Edwards, SG, Georgia

Gerson Rosas i jego sztab do samego końca trzymali w tajemnicy, kto znajduje się na szczycie ich listy. Sprawdzili wielu zawodników i rozmawiali o możliwych transferach, żeby ostatecznie postawić na gracza, który z tej trójki potencjalnie największych talentów, najlepiej pasuje do dwójki liderów Wolves i uzupełni ich na boisku. Pod tym względem wydaje się to bezpiecznym wyborem.

Edwards ma ogromny potencjał i umiejętności strzeleckie, ale są też obawy czy nie będzie kolejnym Andrew Wigginsem. Zawodnikiem, któremu zabranie zaangażowania i determinacji, żeby w pełni wykorzystać swój talent. Wolves nie chcą powtórki, ale najwidoczniej wierzą, że z nim będzie inaczej.

2) Golden State Warriors: James Wiseman, C, Memphis

Warriors także postawili na najlepszy fit. Najbardziej potrzebowali wsparcia na centrze i od dawna mówiło się, że jeśli zatrzymają ten pick, wezmą Wisemana. Tak więc dostają teraz zawodnika, który zapewni im wzrost i siłę pod koszem.

Niestety dzień draftu w San Francisco został zepsuty przez doniesienia o kontuzji Klaya Thompsona. Dopiero co wyleczył ACL w lewym kolanie, a teraz są poważne obawy, że uszkodził Achillesa w lewej nodze. Źle to wygląda.

3) Charlotte Hornets: LaMelo Ball, PG, USA

W kontekście Hornets najwięcej mówiło się o środkowych. Ich wymarzonym graczem miał być Wiseman, dlatego spekulowano, że będą chcieli się przesunąć, żeby go pozyskać. Opcją rezerwową miał być Onyeka Okongwu. Ostatecznie jednak sięgnęli po najlepszy dostępny dla nich talent i wybrali Balla. To w jego ręce oddadzą teraz prowadzenie drużyny. Nie potrzebują już Russella Westbrooka. Nawet do przyciągnięcia uwagi kibiców, bo to również zapewni im LeMelo, który niewątpliwe jest najbardziej rozpoznawalnym obecnie zawodnikiem tego draftu.

Bracia Ball zostali pierwszymi w historii NBA wybranymi w top-5 draftu.

__________________________________

Chcesz czytać dalej?

Poniżej znajdziesz trzy różne opcje abonamentu. Zdecyduj się na jedną z nich, a w zamian otrzymasz pełny dostęp do wszystkich artykułów na naszej stronie. To dzięki Twojej pomocy portal jest wolny od reklam, a my możemy 24 godziny na dobę dostarczać Ci najświeższych wieści z NBA.

Dokładne informacje i instrukcja jak wygląda proces zakupu znajdują się na stronie FAQ

Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszamy do naszej sekcji z darmowymi artykułami, gdzie będziesz mógł przekonać się, że naprawdę warto.

Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 30 dni19 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 90 dni49 zł
Dodaj do koszyka

Formularz zamówienia

NazwaPrzelew
Abonament 360 dni159 zł

12

KOMENTARZE

  1. Top3 draftu jak najbardziej bez niespodzianek.
    Reszta draftu jest tak płaska, że nie ma sensu dywagować.

    Ktoś się orientuje co do wyborów Celtics? Bo potrzebowali wysokich na pozycje 4-5, a wzieli obwodowych. Czy to oznacza, że będą raczej handlować tymi chłopakami?

    Lubię to: 5
    • Jak zwykle nikt nie wie o co chodzi Ainge’owi. Mam tylko nadzieję, że nie przekombinuje, bo na razie widać, że Hayward leci za nic, a centra jak nie było, tak nie ma. Zobaczymy.

      Lubię to: 4
  2. Jak co roku, tyle było teorii spiskowych, przyszłych wymian w top 3, transferów kosmicznych, bo talentu mało. A tu spokojnie powybierali co mieli powybierać, nikt nikogo nie oddał, kilka wymian co by się kasa zgadzała. I tyle, proza życia nawet w NBA. Tylko ten Klay martwi….

    Lubię to: 9